Marketing — tego słowa twórcy domu aukcyjnego i funduszu sztuki spod marki Abbey House nie lubią. Mimo to właśnie podpisali umowę z biznesowym celebrytą, a zarazem jednym z większych kolekcjonerów polskiej sztuki współczesnej.
Wojciech Fibak zawarł z notowaną na NewConnect spółką strategiczne porozumienie, ważne do końca 2012 r. Ich wspólne plany są bardzo ambitne.
— Celujemy w końcu w WIG20, chcemy, by inwestowanie w sztukę było popularne w Polsce, podobnie jak jest na Zachodzie — mówi Paweł Makowski, współzałożyciel Abbey House.
Salonowiec w skarbcu
Wojciech Fibak słynie z tego, że zna każdego i każdy go zna w światku salonowców. Dlatego wsparta jego autorytetem firma rozpocznie program promocji sztuki w Polsce i na rynkach zagranicznych. Obejmie on m.in. otwarcie galerii sztuki w Berlinie, a później w Londynie i Dubaju. Koszt otwarcia jednego punktu to nawet 3-5 mln zł, ale partycypować mają w nim lokalni partnerzy. Pierwsza będzie galeria w berlińskim hotelu Kempinski. Plan, zdaniem szefów Abbey House, jest prosty — zbudować w ciągu 2-3 lat polski odpowiednik słynnego Sotheby’s.
— Traktowanie sztuki jako inwestycji nie jest niczym złym. Polskie malarstwo współczesne, w oczach zachodnich krytyków, jest w światowej czołówce. Jednak tam szerszej publiczności nie jest znane, bo nie jest promowane. Marketing Abbey House połączony z moją pozycją i doświadczeniem może się przyczynić do wypromowania polskich artystów za granicą — przekonuje Wojciech Fibak. Skarbiec Abbey House to ponad 1500 obrazów.
Sztuka inżynierii
Tyle że skarbiec Abbey House pełen jest obrazów początkujących i nieznanych artystów, których ceny podbijane są na zamkniętych aukcjach przez nieznane osoby. Część marszandów i znawców rynku podejrzewa więc, że to zwykła spekulacyjna gra pod sprzedaż akcji spółki, której magazyn po każdej aukcji z sensacyjnymi cenami podnosi swoją wartość. Rośnie więc i zysk spółki przy minimalnych przychodach. W ten sposób w tym roku Abbey ma zarobić 10 mln zł, przynajmniej księgowo, kapitalizacja spółki podchodzi pod 200 mln zł. Firma sporo inwestuje w marketing i public relations.
— W gruncie rzeczy przypomina to raczej model funkcjonowania galerii nastawionej na spekulacyjny zysk — przekonuje Piotr Bazylko, kolekcjoner, współautor bloga ArtBazaar. W skrócie, Abbey proponuje inwestorom: kupcie obrazy naszych artystów, my je przechowamy w skarbcu i przez kilka lat będziemy ostro promować ich autorów na świecie i w Polsce. Potem sprzedamy z waszym i naszym zyskiem.
— Dla mnie Abbey House to nie sztuka. To inżynieria finansowa. Jej podstawy zostanązweryfikowane, gdy obrazy trafią na rynek wtórny — kwituje znany marszand Andrzej Starmach.
— Promujemy młodych artystów, dziś mało znanych, ale dzięki naszemu rozmachowi mających szanse na międzynarodowe kariery — przekonuje Paweł Makowski.
Śmieci czy Sasnal
Ekstenisista i celebryta ma być przy tym świetną marketingową dźwignią. Rozmawiamy w Galerii Fibak, w środku nieco zapuszczonej, ale przyciągającej uwagę obrazami choćby Wojciecha Fangora. Na parapecie zaproszenie na raut od Nicolasa Sarkozy’ego.
Fibak w swojej kolekcji posiada kilka tysięcy obrazów, których nie zamierza teraz wprowadzać do obrotu z Abbey House. Część dzieł wystawia w swojej warszawskiej galerii przy budynku ASP. Teraz dołączą do nich płótna od Abbey House.
— Odnowimy to miejsce, będzie żyć rytmem sztuki i biznesu — zapowiada Paweł Makowski. Jego słowa zagłusza huk spadających do kontenera obrazów, które studenci ASP wyrzucają właśnie z okien akademii. Po chwili przy kontenerze kręci się już kilka osób wyławiających co ciekawsze kawałki płócien. Sztuka ma wzięcie nawet na polskiej ulicy? Niekoniecznie.
— Niestety polskie firmy i inwestorzy często lekceważą sztukę. Na Zachodzie w każdym domu witają mnie rzeźby i obrazy, w Polsce główny akcent to często ekstralimuzyna czy kryty basen.
Podobnie działają korporacje, dla których kolekcje firmowe to nieistniejący temat. Tymczasem na świecie takowe ma każdalicząca się firma, od Deutsche Banku po Google czy Microsoft — tłumaczy Wojciech Fibak.
Według planów, ekstenisista w ramach wsparcia Abbey House ma też wkrótce objąć udziały w miesięczniku „Art & Business”, który po tym trafi na NewConnect. Wcześniej Wojciech Fibak objął niewielki pakiet szkółki tenisowej MW Tenis, która na parkiet trafiła kilka miesięcy temu. Po czerwcowym debiucie jej akcje przez chwilę były notowane po 3 zł. Dziś kosztują 40 groszy.
Płótna gonią Zachód
W Polsce roczna wartość rynku sztuki szacowana jest na 300 mln zł. To kropla w morzu na globalnym rynku. Za taki stan rzeczy w dużej mierze odpowiada nasza historia — pierwsze domy aukcyjne zaczęły powstawać dopiero 20 lat temu. Ostatnie lata pokazują jednak, że polska sztuka jest coraz bardziej doceniana także za granicą.
Od zawsze w obrazach
Wojciech Fibak inwestowanie w sztukę zaczął w początkach swojej kariery tenisowej. Pod koniec lat 70. przeznaczał na to już niemałe kwoty. Inne jego biznesy to głównie nieruchomości. Niegdyś ekstenisista próbował też swoich sił jako wydawca i niedoszły współtwórca pierwszej telewizji komercyjnej w Polsce.