Wojewoda nie chce sprzedawać mieszkań

Krzysztof Jurkowski
12-05-1999, 00:00

Wojewoda nie chce sprzedawać mieszkań

Warszawiacy, którzy chcą wykupić mieszkanie od Skarbu Państwa, są w trudnej sytuacji. Ich sąsiad, którego lokal dziejowym przypadkiem znalazł się w gestii zasobów komunalnych gminy, bez większego trudu może stać się jego właścicielem, korzystając z ulg finansowych (nawet do 80 proc.). Z kolei delikwent będący najemcą mieszkania w gestii Skarbu Państwa może je wykupić, ale tylko za pełną wartość.

Efektem tej chorej sytuacji jest to, że sprzedaż mieszkań z zasobów Skarbu Państwa przez Starostwo Warszawskie (dawny Urząd Rejonowy) zamarła. W urzędzie spoczywa od niemal dwóch lat około 300 wniosków o wykup mieszkań przez lokatorów z zastosowaniem ulgi. Dalsza procedura jak i przyjmowanie nowych wniosków są zamrożone przez wzgląd na brak decyzji wojewody.

W obu tych przypadkach podstawą prawną sprzedaży jest ta sama ustawa o gospodarce nieruchomościami z dnia 21 sierpnia 1997 roku. Jednakże Skarb Państwa reprezentowany w tej kwestii przez właściwego wojewodę uchyla się od stworzenia niezbędnych aktów wykonawczych.

Niechęć do działania

— Maciej Gielecki, były wojewoda warszawski, swoimi działaniami faktycznie wstrzymał rozstrzygnięcie problemu, a powołany po przekształceniach wojewoda mazowiecki nie wykazuje żadnej inicjatywy, mimo wniosków złożonych w tej sprawie przez dawny Urząd Rejonowy — mówi pragnący zachować anonimowość prominentny pracownik starostwa.

Z wyjaśnienia Urzędu Wojewódzkiego, złożonego 31 grudnia 1998 roku w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, wynika, iż od stycznia 1998 roku biuro prawne Urzędu Wojewódzkiego miało zająć się koncepcją zarządzenia wojewody w kwestii uregulowania problemu udzielania bonifikat. Ponadto w czerwcu 1998 roku biuro prawne zakwestionowało grupę wniosków o udzielenie bonifikat i wnioski te zostały cofnięte do Urzędu Rejonowego. Uzasadnieniem cofnięcia była opinia prawna, stanowiąca iż niezbędne są każdorazowe wystąpienia o udzielenie zniżki wraz z uzasadnieniem.

Urząd Rejonowy wniósł na zasadzie precedensu dwa wnioski z uzasadnieniem w grudniu 1998 roku. Nie zostały one rozpatrzone do dnia dzisiejszego, a wspomniane zarządzenie wojewody nie powstało. Przedstawiciele Starostwa Warszawskiego informują, że mogłoby ono zrealizować wszystkie wnioski w ciągu roku. Dziś dysponują 1050 lokalami mieszkalnymi. Gdyby je sprzedać, każde za kwotę 20 tys. zł, to do budżetu wpłynęłoby prawie 23 mln złotych.

Właścicielu! Płać!

Ale nie są to jedynie korzyści, wypływające ze sprzedaży mieszkań Skarbu Państwa. Tytuł własności sprawia cuda. Wykupione mieszkania, latami nie remontowane, wpływają na rynek nieruchomości i na rynek usług budowlanych. Dziś, by móc mieszkać w mieszkaniu o średnim standardzie, na jego remont trzeba wyłożyć kwotę rzędu 10-20 tys. złotych Sprzedane lokatorom mieszkania stworzyłyby więc popyt na rynku usług — do kieszeni firm tego segmentu wpłynęłaby podobna kwota do tej, którą inkasuje Skarb Państwa.

W tej chwili dodatkowe koszty ponosi Starostwo Warszawskie. Do każdej złotówki, pochodzącej od najemcy, dokłada się 40 groszy. W relacji właściciel budynku-najemca nie ma bowiem mowy o obciążeniu najemcy kosztami remontów sypiących się ze starości instalacji czy rozpadającej się substancji budynku.

W sumie mamy do czynienia z jedną z ostatnich enklaw realnego socjalizmu — wojewoda „nie chce” się pozbyć mieszkań, Urząd Starosty musi do nich dokładać, zaś najemca niczego nie musi, poza oczywiście uiszczaniem czynszu.

Inercja woli urzędowej

W tej sytuacji prawnej akt sprzedaży mieszkania lokatorowi jest aktem dobrowolnym urzędu. Oczywiście nie musi on sprzedawać swego mienia. Nie ma zatem żadnej możliwości na drodze prawnej, by go do tego przymusić. Zatem urząd może uprawiać zaniechanie administracyjne (i właśnie to robi) w całej swej krasie. Dla osób co bardziej zniecierpliwionych zostaje interwencja u Rzecznika Praw Obywatelskich, ale wątpliwe jest, by dysponował on w tej sprawie skutecznymi instrumentami. Dla przeciwwagi — gminy, nie mając koniecznych funduszy — znalazły i wdrożyły mechanizm obliczony na powstrzymanie degradacji istniejącej substancji mieszkaniowej i bez zbędnych dywagacji od dawna wyprzedają swoje mieszkania dotychczasowym lokatorom.

- Jeżeli Czytelniku masz w zanadrzu inny rażący przejaw prawno-gospodarczego absurdu związanego przede wszystkim z działalnością gospodarczą, lub chcesz podjąć w opisanej sprawie dyskusję napisz. Czekam.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Jurkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Wojewoda nie chce sprzedawać mieszkań