Wojna domowa w kolektorach

Część firm z branży próżniowych kolektorów słonecznych uważa, że NFOŚiGW je dyskryminuje. Inne się cieszą.

Pieniądze zawsze rozpalają emocje. Nic dziwnego, że nie cichną protesty w związku ze zmianami w systemie dotacji przydzielanych branży kolektorów słonecznych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW).

CIEPŁO, CIEPŁO, GORĄCO: Małgorzata Skucha, prezes NFOŚiGW, zmieniła zasady przyznawania dotacji kolektorom słonecznym. I rozgrzała emocje. [FOT. WM]
Zobacz więcej

CIEPŁO, CIEPŁO, GORĄCO: Małgorzata Skucha, prezes NFOŚiGW, zmieniła zasady przyznawania dotacji kolektorom słonecznym. I rozgrzała emocje. [FOT. WM]

„Zmiany w programie NFOŚiGW spowodują ogromne straty po stronie producentów i dostawców kolektorów próżniowych, którzy, wierząc w pewność przyjętych na cztery lata rozwiązań, oparli na nich biznesplany i poczynili inwestycje. Teraz, w obliczu nowych przepisów, segment kolektorów próżniowych najpewniej zostanie zmarginalizowany, a w konsekwencji całkowicie wykluczony z rynku” — alarmują firmy, które podpisały się pod wspólnym oświadczeniem w tej sprawie (m.in. Caldoris, Eko Systemy, Inowa). Uważają też, że taka zmiana faworyzuje dostawców i producentów kolektorów płaskich, dyskryminując technologię kolektorów próżniowych.

„Mimo mniejszej powierzchni czynnej, kolektor próżniowy charakteryzuje się większą sprawnością energetyczną w skali roku niż kolektor płaski” — podkreślają autorzy oświadczenia.

Polskie kontra chińskie

Nowe zasady wsparcia zakładają bowiem, że dotacje na zakup kolektorów będą przyznawane nie od całkowitej, lecz od czynnej powierzchni urządzenia. To ważna zmiana, bo dotychczas na dotacjach najbardziej korzystali nabywcy urządzeń chińskich, o dużej powierzchni, a relatywnie niskiej efektywności.

W efekcie chińskie wyroby zalewały rynek, a pretensje do NFOŚiGW mieli o to polscy producenci kolektorów, m.in. Hewalex, Watt, Sunex. W końcu fundusz przyznał im rację. Dlaczego protestuje teraz tylko branża kolektorów próżniowych, a nie związana z kolektorami płaskimi?

— Ponieważ to w zasadzie w próżniowych kolektorach specjalizują się importerzy chińskich wyrobów. Jest to więc w istocie tradycyjne tarcie między krajowymi producentami kolektorów a firmami importującymi urządzenia z Chin. Nie chodzi tu też o rodzaj kolektora, tylko po prostu o jego efektywność — tłumaczy Kamil Jeziorko z polskiej firmy Watt.

Watt ma w ofercie zarówno kolektory płaskie, jak i próżniowe. Nowy system go cieszy. I w gruncie rzeczy nie dziwi się, że importerzy protestują.

— W naszych kolektorach próżniowych powierzchnia czynna to ok. 90 proc. całkowitej powierzchni, a w chińskich — tylko ok. 60 proc. Nowy system docenia zatem nasze wyroby, z pożytkiem dla odbiorców, którzy będą mogli montować mniejsze i bardziej wydajne panele z taką samą dotacją co większe urządzenia — zauważa Kamil Jeziorko.

Eldorado się kończy

Niemniej system dotacji NFOŚiGW ma formalnie obowiązywać tylko do 2015 r., a branża szacuje, że pieniądze zostaną w pełni wykorzystane już w drugiej połowie przyszłego roku.

— W innych krajach, po wygaśnięciu systemu dotacji, bywało różnie: rynek rósł, spadał, bywał też stabilny — podkreśla Kamil Jeziorko. Zwłaszcza że pojawią się nowe zachęty: nowy program NFOŚiGW, czyli „Prosument”, a także przepisywymagające instalowania na nowych budynkach urządzeń produkujących zieloną energię.

— Te narzędzia nie będą tak silne, jak obecny mechanizm dotacji, ale będą jakąś zachętą. Jesteśmy optymistami — deklaruje Kamil Jeziorko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Wojna domowa w kolektorach