Wojna i politycy szkodzą złotemu

Jacek Jurczyński
01-04-2003, 00:00

Podczas pierwszej w tym tygodniu sesji notowania naszej waluty ostro poszły w dół. Inwestorzy zmniejszali sukcesywnie zaangażowanie w złotego w związku z coraz bardziej napiętą sytuacją panującą zarówno na rynku międzynarodowym, związaną ze sprawą Iraku, jak i na krajowej scenie politycznej. Cena euro zwyżkowała z 4,3795 zł do 4,4523 zł — najwyższego poziomu od 15 listopada 1999 r. Cena dolara — po początkowym spadku z 4,0650 zł do 4,0410 zł — zwyżkowała do 4,0913 zł.

Podczas wspólnej konferencji prasowej ministra finansów oraz szefa OECD Grzegorz Kołodko powiedział, że tempo wzrostu gospodarczego Polski w II kwartale może wynieść 3 proc., a w IV kwartale sięgnąć 4 proc. Z kolei Donald Johnston stwierdził, że ma nadzieję, że Polska spełni kryteria z Maastricht w 2006 r. Szef OECD skrytykował zbyt restrykcyjną — przy niskim poziomie inflacji i wysokim bezrobociu — politykę pieniężną, prowadzoną przez RPP.

Na rynek wpłynęły też informacje NBP o bilansie płatniczym za luty. Deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniósł 517 mln EUR, co nie odbiega zbytnio od prognoz rynkowych. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 4,0845 zł, a euro na 4,45 zł. Choć złoty w dalszym ciągu narażony jest na spadki, wydaje się, że jego przecena może wyhamować w okolicy tzw. dawnego parytetu. Radzimy jednak wstrzymać się z transakcjami.

W Azji w poniedziałek notowania amerykańskiej waluty do jena ostro poszły w dół. Kurs USD/JPY zniżkował z poziomu 120,18 do 118,50. W ciągu dnia Bank of Japan poinformował, że w marcu — podobnie jak w styczniu i w lutym — interweniował na rynku, skupując na zlecenie Ministerstwa Finansów waluty obce o wartości około 9,44 mld USD. Resort finansów zaznaczył, że działania te miały na celu ograniczenie zmienności na rynku i były przeprowadzone bez pomocy innych banków centralnych. Kwota interwencji w marcu nie odbiegała w większym stopniu od oczekiwań rynkowych. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 118,65 JPY. Notowania dolara do jena nie powinny spadać poniżej poziomu 118,50. Dalszy spadek kursu USD/JPY może skłonić władze Japonii do kolejnych interwencji na rynku.

W Europie nowy tydzień nie rozpoczął się najlepiej dla dolara. Notowania wspólnej waluty Eurolandu do amerykańskiej w poniedziałek wzrosły z 1,0782 do 1,0914 — najwyższego poziomu od 13 marca. Inwestorzy postanowili zmniejszyć swoje zaangażowanie w dolary nie mając już żadnych wątpliwości, że działania wojenne w Iraku będą miały o wiele dłuższy niż przewidywano przebieg. Po niedzielnym wystąpieniu sekretarza stanu USA, Collina Powella, w którym zażądał on od Syrii wstrzymania poparcia dla ugrupowań terrorystycznych, na rynku pojawiły się obawy o możliwe rozszerzenie konfliktu. Dodatkową nerwowość wśród inwestorów wzbudziły również opublikowane pod koniec ubiegłego tygodnia dane o silnym spadku nastrojów amerykańskich konsumentów w marcu.

Wzrostu ceny euro nie zdołały powstrzymać opublikowane w samo południe nie najlepsze dane z gospodarki Eurolandu. Eurostat podał, że według szacunkowych wyliczeń inflacja w marcu utrzymała się na niezmienionym poziomie 2,4 proc. (oczekiwano spadku do 2,3 proc.). Z kolei Komisja Europejska poinformowała, że indeks nastrojów w gospodarce strefy euro zniżkował z 98,4 pkt w lutym do 97,8 pkt w marcu — najniższego poziomu od 6 lat. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,0890 USD.

W przypadku udanego pokonania przez kurs EUR/USD technicznych oporów zlokalizowanych w okolicy poziomów 1,0925 i 1,0940, cena euro może dalej wzrastać. W przeciwnym razie powinniśmy być świadkami konsolidacji kursu w zakresie 1,0860- -1,0940.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Jurczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wojna i politycy szkodzą złotemu