Wojna na celebrytów i z celebrytami

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2011-06-01 06:22

Banki na reklamy z udziałem gwiazd wydały już 110 mln zł. Czy to się im opłaca? Niektórym tak.

Banki stały się jednymi z największych mecenasów kultury i sportu. To jednak dość specyficzny rodzaj patronatu, gdyż pieniądze trafiają bezpośrednio do kieszeni aktorów, sportsmenów i satyryków. I nie bezinteresownie. W zamian gwiazdy stają się twarzami produktów i kampanii reklamowych. W ostatnich miesiącach mamy ich prawdziwe zatrzęsienie. Artur Żmijewski reklamuje SKOK, duet Mann-Materna — Kredyt Bank, ich koledzy z dawnego show "Za chwilę dalszy ciąg programu", czyli Grzegorz Wasowski oraz Sławomir Szczęśniak — DM BOŚ, Maciej Maleńczuk znalazł pracę w maleńkim Meritum Banku, a Szymon Majewski w potężnym PKO BP. Lista płac jest dłuższa i obejmuje chociażby "etatowych pracowników": Marka Kondrata z ING Banku Śląskiego czy Huberta Urbańskiego z Millennium.

Udział gwiazdy w kampanii reklamowej sporo kosztuje. Dotarliśmy do danych Kantar Media, firmy monitorującej rynek reklamy, z których wynika, że od stycznia do kwietnia wydatki na reklamy produktów bankowych w telewizji wyniosły 237 mln zł (dane cennikowe). Na spoty z udziałem celebrytów poszło 110 mln zł, czyli 47 proc. całej sumy wydatkowanej na promocję. Dla porównania: w całym 2010 r. banki wydały na spoty z udziałem gwiazdorów 190 mln zł, czyli 37 proc. całego budżetu reklam telewizyjnych (600 mln zł).

W kontrze do rynkowego trendu staje mBank, który dzisiaj startuje z kampanią: "Zamiast zadowolonych gwiazdorów wolimy zadowolonych klientów".

 Wojna na celebrytów i z celebrytamiWojna na celebrytów i z celebrytami

Wojna na celebrytów i z celebrytamiWojna na celebrytów i z celebrytami

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu". Kup online!