Wojna na ceny pogrąża ubezpieczycieli

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-09-18 00:00

Z kwartału na kwartał spadają przychody branży. Co gorsza, końca dołka nie widać.

Jeśli ktoś spodziewał się dobrych wiadomości w sprawozdaniach branży ubezpieczeniowej po pierwszym półroczu, może poczuć się zawiedziony. Opublikowane przez Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU) dane nie pozostawiają złudzeń: kryzys, który od ponad roku trapi rynek majątkowy i życiowy, trwa. Co gorsza, nic nie zapowiada jego rychłego zakończenia. Podobnie jak w poprzednich kwartałach na papierze gorzej wygląda życiówka. W pierwszej połowie roku ubezpieczyciele zebrali 14,2 mld zł składki — o 11 proc. mniej niż przed rokiem. To „zasługa” resortu finansów, który ogłosił likwidację preferencji podatkowych dla polisolokat. W efekcie branża wycofuje się z ich sprzedaży. Gorzej wygląda też druga noga biznesu życiowego: polisy powiązane z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Składka z tytułu ich sprzedaży spadła o blisko 3 proc., do 6 mld zł. Wbrew pozorom jest to jednak dobry wynik, bo na tych produktach ciąży kryzys wizerunkowy, wywołany aferą z opłatami likwidacyjnymi. Mimo to klienci nadal je kupują. Znacznie gorsza jest sytuacja segmentu majątkowego. Co prawda jego wartość poszła w dół o niecałe 3 proc. (do 13,4 mld zł), ale w pierwszym kwartale tego roku rynek rósł. To oznacza, że spadek przychodów ze sprzedaży polis komunikacyjnych i ubezpieczeń korporacyjnych — szarpanych wojną cenową — przestał być równoważony wzrostem wpływów z innych produktów. W OC komunikacyjnym rynek stracił 5 proc., w AC — 0,5 proc., a w ubezpieczeniach od żywiołów — aż 11 proc.

— W ubiegłym roku z rynku komunikacyjnego odpłynęło 780 mln zł składki. W pierwszej połowie tego roku skurczył się on o kolejne 230 mln zł. Utrzymujący się spadek przychodów oznacza mniejsze zyski, a w przypadku niektórych graczy potrzebę wdrożenia w nieodległej przyszłości programów restrukturyzacyjnych — mówi Franz Fuchs, dyrektor generalny VIG Polska. W pierwszej połowie roku branża straciła 28 mln zł na sprzedaży OC komunikacyjnego. Natomiast AC mimo niższych przychodów dało jej 175 mln zł. Ze względu na specyfikę rachunkowości ubezpieczeniowej liczby nie w pełni odzwierciedlają rzeczywistość, bo pokazują rentowność produktów sprzedanych kilka miesięcy temu.

— Wynik techniczny w OC komunikacyjnym jest na razie na lekkim minusie, ale należy oczekiwać, że w drugiej połowie roku zdecydowanie się pogorszy — twierdzi Andrzej Zalega, dyrektor sprzedaży w Uniqa TU. Jego zdaniem, w biznesie innym niż komunikacyjny branża po prostu ma szczęście. W pierwszej połowie roku nie było gwałtownych zjawisk pogodowych, więc mimo spadających stawek ubezpieczyciele osiągnęli zysk. Wystarczy jednak powódź czy ostra zima, by sytuacja zmieniła się o 180 stopni.