Wojna o półbankruta

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2015-05-25 00:00

Marcin Niewęgłowski, były prezes, i Mirosław Janisiewicz, szef największego akcjonariusza Imagisu, nie szczędzą sobie zarzutów.

Prawnicy Marcina Niewęgłowskiego, do jesieni 2014 r. prezesa notowanego na New- Connect Imagisu, i Mirosława Janisiewicza, prezesa funduszu Magna Polonia (MP), od września 2014 r. mają pełne ręce roboty. Wtedy to, zgodnie z wynegocjowaną kilka miesięcy wcześniej umową przedwstępną, Marcin Niewęgłowski miał odkupić pakiet 62 proc. akcji Imagisu od PC Guarda i jego spółki zależnej za 35 mln zł (po 5 zł za akcję).

OTWARTA WOJNA:
OTWARTA WOJNA:
Karty w Imagisie rozdaje dziś fundusz Magna Polonia (MP), kierowany przez Mirosława Janisiewicza. Na ostatnim walnym spółki głosami MP podjęto uchwałę o dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych od Marcina Niewęgłowskiego, byłego prezesa Imagisu.
Marek Wiśniewski

Kto do kogo przyszedł…

— Sprzedający nie stawili się w domu maklerskim. Dwa dni później okazało się, że ten sam pakiet za prawie identyczną cenę nabyły anonimowe spółki cypryjskie, przy czym jedna z nich zaraz odsprzedała swoje akcje spółce zależnej MP. To było wrogie przejęcie — nie ma wątpliwości Marcin Niewęgłowski, mający 8 proc. akcji Imagisu. Twierdzi, że tuż po przejęciu akcji przez MP jej szef, Mirosław Janisiewicz, złożył mu dwie oferty ich odsprzedaży — za pierwszym razem po 8 zł, za drugim po około 6,60 zł za akcję.

— Dotyczyły one nie tylko pakietu należącego do MP, ale też do jednej spółki cypryjskiej oraz PC Guarda, nad którymi Mirosław Janisiewicz miał kontrolę lub z którymi działał w porozumieniu. Mam na to dowody w postaci jego odręcznej notatki i e-maila pochodzącego pośrednio od niego — zapewnia Marcin Niewęgłowski. Zwraca uwagę, że w przeszłości MP obejmowała obligacje firm cypryjskich, które kupiły akcje Imagisu, a one z kolei obejmowały obligacje Mediatela, spółki powiązanej z MP.

— Wywody pana Niewęgłowskiego podsumowałbym dwoma słowami: próba manipulacji. Nie formułowałem wobec niego takich ofert. To pan Niewęgłowski zwrócił się do mnie z propozycją odkupu akcji Imagisu, ale poinformowałem go, na co mam potwierdzenie w korespondencji esemesowej, że w mojej opinii jest osobą

niewiarygodną finansowo. Jak się później okazało, miałem rację. Komornik, który chciał zabezpieczyć roszczenia Imagisu wobec pana Niewęgłowskiego, ustalił, że jego rachunki bankowe są puste, a raty pożyczki, jaką zaciągnął w spółce, spłaca przekazami pocztowymi — odbija piłeczkę Mirosław Janisiewicz. Zapewnia, że między MP a spółkami cypryjskimi, które kupiły akcje Imagisu od PC Guarda, „nie istnieją żadne powiązania kapitałowe czy osobowe ani żadne umowy w zakresie wspólnej polityki wobec Imagisu”. — Nie działamy też w porozumieniu z PC Guardem, o czym świadczy choćby przebieg walnego Imagisu, na którym PC Guard głosował przeciwko podwyższeniu kapitału spółki, a MP za — dodaje Mirosław Janisiewicz.

…a kto sobie nie radzi

Prawnicy reprezentujący Marcina Niewęgłowskiego utrzymują jednak, że MP i PC Guard działają w nieujawnionym porozumieniu. Powołują się na Sąd Okręgowy w Warszawie, który w uzasadnieniu jednego z postanowień uznał za uprawdopodobnioną utratę przez nie prawa głosu na walnych Imagisu. Mirosław Janisiewicz kontruje, że od jesieni 2014 r. różne sądy wydały cztery postanowienia, wszystkie korzystne dla jego spółki, a nie byłego szefa Imagisu. Zdaniem Marcina Niewęgłowskiego, działania Mirosława Janisiewicza wskazują jednak na to, że od początku nie był on, wraz z MP, zainteresowany inwestycją długoterminową w Imagis.

— Przeprowadzona transakcja była prawdopodobnie elementem gry pod cenę akcji Imagisu, którymi byłem zainteresowany. Tłumaczy to również obecną sytuację spółki oraz podejście jej nowych włodarzy do prowadzenia biznesu, z czym ewidentnie sobie nie radzą — mówi Marcin Niewęgłowski.

Mirosław Janisiewicz odpowiada, że obecne władze Imagisu są w bardzo trudnej sytuacji, ze względu na wymagalne kredyty bankowe i roszczenia skarbu państwa z tytułu podatków na setki milionów złotych.

— Wynurzenia mojego adwersarza w świetle jego dokonań w Imagisie są żenujące. Szczytem arogancji jest zarzucanie niekompetencji obecnemu zarządowi przez osobę, która wpędziła spółkę w kłopoty, pozostawiła po sobie pustą kasę i długi do spłacania, po której obecny zarząd sprząta wykreowany bałagan — mówi Mirosław Janisiewicz.