Wojna o wiatr: 10 w skali Beauforta

opublikowano: 22-05-2015, 00:00

Farmy wiatrowe i spółka córka Tauronu oskarżają się wzajemnie o nierespektowanie wyroków sądów i ukrywanie ważnych informacji

Temperatura sporu między Polską Energią-Pierwszą Kompanią Handlową (PE-PKH), spółką z grupy giełdowego Tauronu, a farmami wiatrowymi, kontrolowanymi przez trzy grupy: amerykańsko- -polskie konsorcjum INV Energy/Enerco, notowaną na GPW i kontrolowaną przez Jana Kulczyka Polenergię oraz niemiecki In.ventus, cały czas rośnie. I nic dziwnego. Gra toczy się o wieloletnie umowy zakupu prądu i tzw. zielonych certyfikatów, warte łącznie około 4 mld zł.

Tauron, którego prezesem jest Dariusz Lubera, nie chciał komentować sporów sądowych Polskiej Energii-Pierwszej Kompanii Handlowej z farmami wiatrowymi, bo „nigdy nie był i nie jest ich stroną”.
Zobacz więcej

UMYWA RĘCE:

Tauron, którego prezesem jest Dariusz Lubera, nie chciał komentować sporów sądowych Polskiej Energii-Pierwszej Kompanii Handlowej z farmami wiatrowymi, bo „nigdy nie był i nie jest ich stroną”. Grzegorz Kawecki

Pretekst renegocjacji

W marcu będąca w likwidacji PE-PKH wypowiedziała umowy wszystkim 12 spółkom wiatrowym z trzech grup, jako powód podając „naruszenie ich postanowień, polegające na odmowie przystąpienia w dobrej wierze do renegocjacji”. Druga strona zareagowała dziesiątkami wniosków do sądów. Rezultat? Aż jedenastu firmom udało się uzyskać zabezpieczenie roszczeń w postaci nakazania PE- PKH wykonywania w całości postanowień umów, aż do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporów przez Temidę. W uzasadnieniach sądy zakwestionowały przy tym podawaną przez spółkę Tauronu podstawę wypowiedzenia kontraktów.

Można w nich przeczytać, że to nie farmy wiatrowe, ale PE-PKH zerwała prowadzone w lutym 2015 r. renegocjacje i że brak porozumienia nie pozwalał spółce Tauronu na wypowiedzenie umów, a jedynie na skierowanie spraw do sądu. Zdaniem składów orzekających nie zaszły też okoliczności uzasadniające w ogóle podejmowanie renegocjacji, takie jak zmiany w prawie, powodujące rażące zmiany cen. Od 2012 r. ceny prądu i certyfikatów rzeczywiście zaczęły znacząco spadać i umowy stały się dla energetycznego giganta nieopłacalne, ale sąd uznał za uprawdopodobnione, że nie wynikało to ze zmian w prawie, ale z sytuacji rynkowej.

— Mimo tak jednoznacznych postanowień PE-PKH nie przyjmuje energii, narażając nas na straty. To jawne nieprzestrzeganie wyroków sądów — mówią zgodnie Wojciech Dmochowski, dyrektor działu prawnego Polenergii, i Tomasz Podgajniak, prezes Enerco. Tomasz Podgajniak podkreśla, że PE-PKH poinformowała właśnie, że 21 maja wygasa jej umowa z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi, co ostatecznie uniemożliwi farmom wiatrowym dostarczanie spółce Tauronu prądu zgodnie z tzw. grafikami.

Kłopotliwe odbiory

Monika Dziemiańczuk z PE-PKH zapewnia, że spółka „respektowała, respektuje i będzie respektować wszelkie orzeczenia sądowe, które zostały skutecznie doręczone PE-PKH zgodnie z ich treścią” . I dodaje, że „nie może komentować orzeczeń jej nieznanych”. Przedstawiciele farm zapewniają jednak, że PE-PKH ma pełną wiedzę o tych orzeczeniach.

— Dysponujemy dowodami potwierdzającymi, że PE-PKH uczestniczyła w postępowaniach przed sądem, a my dostarczyliśmy jej odpisy postanowień — zapewniają Tomasz Podgajniak i Wojciech Dmochowski. I podejrzewają, że PE-PKH specjalnie nie odbiera postanowień z sądów albo opóźnia dotyczące tego procedury, powołując się na to, że jedynie sąd może je skutecznie dostarczyć. Michael von Schubert, członek zarządu In.ventus, zaznacza, że w sporze z jego grupą PE-PKH złożyła już zażalenia na orzeczenia sądów, co oznacza, że musiała je wcześniej odebrać. Przedstawiciele farm powołują się też na orzecznictwo, z którego wynika, że postanowienia o zabezpieczeniu są skuteczne z chwilą ich wydania.

Taktyczne adresy

PE-PKH odbija piłeczkę i podaje, że w ciągu dwóch ostatnich miesięcy otrzymała 21 postanowień różnych sądów, oddalających wnioski farm o zabezpieczenie roszczeń. I wysuwa oskarżenia wobec kontrahentów (byłych kontrahentów?).

— Niektóre farmy wiatrowe podjęły próbę uzyskania od sądów w Gdańsku i Wrocławiu postanowień o zabezpieczeniu, zatajając przed składami orzekającymi fakt uzyskania wcześniej niekorzystnych orzeczeń w tych samych sprawach (oddalających wnioski o zabezpieczenie) od sądów w Warszawie i Poznaniu — mówi Monika Dziemańczuk.

Z ustaleń „PB” wynika, że dotyczy to spółek z grupy Polenergii i In.ventus. Wojciech Dmochowski i Michael von Schubert potwierdzają, że spółki wiatrowe z ich grup w ostatnich tygodniach zmieniły siedziby, ale zgodnie zapewniają, że nie po to, by uzyskać zabezpieczenia, ale „ze względów biznesowych”. Przedstawiciele wszystkich trzech grup inwestorów wiatrowych przypominają przy tym, że sama PE-PKH w ostatnim czasie zmieniła siedzibę już dwukrotnie, i to ewidentnie ze względów taktycznych, związanych właśnie ze sporem z farmami wiatrowymi.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 4 grudnia 2014 r.

PRAWNICZE GRY: Pół roku temu ujawniliśmy, że PE-PKH wystąpiła o upadłość tylko po to, by sąd jej wniosek… odrzucił. Tak się stało i spółka Tauronu dostała potwierdzenie, że operatorom wiatraków nie jest nic winna. Plan, by już w I kwartale 2015 r. zakończyć likwidację PE-PKH, spalił jednak na panewce. Prawnicy obu stron wciąż mają co robić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy