Wolność rynku zapisana w ustawie

Kazimierz Krupa, Lesław Kretowicz
opublikowano: 2003-07-01 00:00

We wtorek rząd ma przyjąć 40 propozycji zmierzających do poprawy sytuacji gospodarczej w kraju — tyle jeden z komunikatów Polskiej Agencji Prasowej z II Kongresu SLD. Gdyby to było takie proste. Jest źle, zbiera się rząd czy inne równie ważne gremium, wydaje dekret czy ukaz, że już jest dobrze i... jest dobrze.

Z kongresowej trybuny rządzącej partii padło wiele obiecujących słów. Oczywiście większość z nich wypowiedział nowy strateg gospodarczy SLD, wicepremier Jerzy Hausner. Działania prowzrostowe, średniookresowa strategia finansowa, naprawa finansów publicznych oraz strukturalna przebudowa i modernizacja polskiej gospodarki rozpisane na głosy, konkretne przedsięwzięcia, przynajmniej w deklaracjach, wyglądają nieźle. Tyle że coraz bardziej martwimy się o moc sprawczą gospodarczego ideologa SLD, o możliwość realizowania przez niego sformułowanych zapowiedzi. Bo otoczenie ma takie, jakie ma.

Oto Andrzej Celiński, nowy wiceprzewodniczący SLD, w kontekście dyskusji o podatku liniowym, mówi tak: „Być może Polsce opłaca się być krajem biedniejszym, za to o mniejszych różnicach społecznych, niż krajem zamożniejszym o bardziej zróżnicowanych dochodach”. Trzeba być absolutnym ignorantem ekonomicznym (by nie posługiwać się bardziej dosadnym słownictwem z zasobów premiera Millera) i nie mieć poszanowania dla gospodarczej kultury Polaków, by formułować takie opinie. Stąd już naprawdę niedaleko do „Socjalizmu trzeba bronić jak niepodległości Polski” (bo innej Polski, jak socjalistyczna, być nie może) czy — z innej beczki — do słynnego bon motu Henryka Goryszewskiego: „Polska nie musi być bogata, ale musi być katolicka”. Cytaty te dzieli epoka, ale grozę budzą taką samą i stanowią dostateczny dowód absolutnego braku wyobraźni (nie tylko ekonomicznej) ich autorów.

Zupełnie inaczej ujął to jeden z liderów SLD, Zbigniew Siemiątkowski. Jemu podatek liniowy nawet się podoba, uważa wręcz, że jest to pomysł ekonomicznie uzasadniony. Obawia się natomiast, że trudno będzie do niego przekonać „bazę partyjną”, zastanawia się, jak ewolucję poglądów w tej sprawie wytłumaczyć wyborcom. W tej sytuacji zadanie ministra Hausnera, który ambitnie zakłada uchwalenie czegoś w rodzaju gospodarczej karty praw i wolności może okazać się znacznie trudniejsze do zrealizowania. Gleba w bezpośrednim zapleczu premiera nie wydaje się zbyt urodzajna.

Niełatwo być prorokiem we własnym kraju, a chyba jeszcze trudniej w SLD. Przyszłość dopiero pokaże, która frakcja gospodarcza zwycięży i czy wystarczy determinacji nastawionym ewolucyjnie liderom, czy też zatriumfuje populistyczny bełkot rodem z minionej epoki.

Priorytetem rządu będą działania prowzrostowe, reforma finansów publicznych oraz strukturalna przebudowa polskiej gospodarki — deklaruje wicepremier Jerzy Hausner.

O gospodarce

Naprawa finansów publicznych jest niezbędnym elementem programu naprawy państwa, jest najbardziej pewną i trwałą drogą do naprawy państwa. Celem rządu jest osiągnięcie 5-proc. wzrostu PKB w 2004 r. i uzyskanie go w taki sposób, by była to trwała tendencja, a nie jednorazowy sukces. Chcemy odejść od mechanizmów indeksacyjnych, z wyjątkiem emerytów i rencistów.

O NBP i RPP

Potrzebne jest porozumienie z RPP, które musi dotyczyć ścieżki obniżania stóp procentowych i wykorzystywania rezerw. Rada nie może odgrywać roli alternatywnego w stosunku do rządu autora koncepcji gospodarczych. W nadchodzącym tygodniu spotkam się z prezesem NBP i ministrem finansów w sprawie ścieżki obniżek stóp procentowych oraz wykorzystania rezerw. Niczego innego nie pragniemy, jak respektować konstytucyjną i ustrojową zasadę, obowiązek współdziałania, porozumienia się, sprzyjania polityce gospodarczej rządu, jeżeli jest to polityka zgodna z pryncypiami polityki monetarnej.

O bezrobociu

Rada Ministrów skieruje do parlamentu projekty ustaw mających na celu promocję zatrudnienia i aktywizację bezrobotnych. W 2003 r. mamy realną szansę na odwrócenie wzrostu bezrobocia, a w latach 2004 i 2005 — na spadek bezrobocia.

O podatkach

Rząd pracuje nad takimi rozwiązaniami, które zmniejszą obciążenia podatkowe i w latach 2004-2005 uproszczą system podatkowy, by był bardziej sprawiedliwy i mniej uznaniowy. Podatek liniowy nie może być samoistnym rozwiązaniem i cudownym lekiem na uzdrowienie gospodarki, ale również nie wolno bezwarunkowo odrzucić tej propozycji. Jeśli jednolity podatek zostałby wprowadzony, kwota wolna od opodatkowania byłaby wyższa dla osób o niższych dochodach, a niższa dla osób dużo zarabiających. Analizy wymaga też wysokość stawki i data wejścia podatku. Wchodzi w grę skala 19-proc. podatku dla osób prowadzących działalność, zarówno dla rozliczających się w PIT, jak i CIT. Wchodzi w grę odpowiednio zwiększenie kwoty wolnej od podatku w PIT, tylko pod warunkiem, że będzie porozumienie z NBP i RPP oraz z Komisją Trójstronną.

O euro

Priorytetem jest stworzenie średniookresowej strategii finansowej na lata 2004-07. Chodzi o to, by pokazać system spełniania przez Polskę kryteriów, które umożliwią nam podjęcie decyzji o wejściu do strefy euro. Jeśli kryteria z Maastricht zostaną spełnione w 2007 r., Polska mogłaby wejść do strefy euro w 2008, a najpóźniej w 2009 r.

O budżecie

Deficyt w latach 2004 i 2005 powinien być przejściowo większy ze względu na wejście do UE. Powinno być to jednak ścieżką do zmniejszania deficytu w latach 2006 i 2007.

O autostradach

Zarówno minister finansów, jak i ja jesteśmy gotowi znaleźć rozwiązanie finansowe pod warunkiem, że minister infrastruktury pokaże efekty rzeczowe i liczbę osób zatrudnionych przy modernizacji dróg. Planowane jest wprowadzenie mechanizmów wykorzystania środków OFE na inwestycje infrastrukturalne. To jest zasadnicze źródło finansowania rozwoju infrastruktury w Polsce, a nie wydatki budżetowe.