Za dwa tygodnie unijni urzędnicy zdecydują o dacie uwolnienia rynku listów
Wszystko wskazuje na to, że nie będzie pełnego otwarcia rynku pocztowego w 2009 r. To dobrze dla Poczty Polskiej, gorzej dla klientów.
Ostateczna decyzja w sprawie opóźnienia liberalizacji rynku usług pocztowych ma zapaść w Brukseli na początku czerwca 2007 r. Wtedy ministrowie 27 krajów UE będą obradować nad projektem ustawy dotyczącej liberalizacji usług pocztowych. Mówi się, że opóźnienie może wynieść dwa lata, czyli do 2011 r., ale też wskazuje się na 2012 i 2013 r.
Za i przeciw
Odsunięcie zmiany prawa ma lepiej przygotować narodowych operatorów do wejścia na rynek usług pocztowych prywatnych firm, które będą dla nich poważnym zagrożeniem. Największymi zwolennikami opóźnienia uwolnienia rynku są Francja, Belgia i Luksemburg. Przeciwnikiem — jedna z najbardziej sprywatyzowanych poczt europejskich — niemiecka Deutsche Post.
Niewykluczone, że ministrowe wybiorą jedno z tzw. rozwiązań kompromisowych, czyli przyznanie poszczególnym krajom dodatkowego okresu przejściowego na całkowite uwolnienie rynku usług pocztowych. Polska chce wprawdzie znieść monopol poczty na przesyłki listowe, ale dopiero w 2012 r.
Przewodzący UE Niemcy nalegają na likwidację monopolu pocztowego w całej Unii już w 2009 r. W Niemczech usługi na dostarczanie przesyłek do 50 g uwolnione zostaną już od 2008 r. Jednak nawet Niemcy zdają sobie sprawę, że dotrzymanie terminu 1 stycznia 2009 r., jako daty uwolnienia rynków pocztowych w UE, będzie trudne.
Polakom to na rękę
Podobnie jak operatorzy publiczni wielu innych krajów członkowskich UE, Poczta Polska opowiada się za przesunięciem terminu pełnej liberalizacji na 1 stycznia 2012 r.
Dzieje się tak przede wszystkim z powodu braku skutecznych i sprawdzonych rozwiązań dotyczących finansowania usługi powszechnej, co grozi brakiem możliwości realizacji obowiązku dostarczania wszystkim obywatelom na terenie całego kraju taniej i dobrej jakościowo powszechnej usługi pocztowej — wyjaśnia Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.
Obecnie narodowy operator, czyli Poczta Polska, zobowiązany jest świadczyć usługi w całym kraju, nawet na terenach, gdzie to jest nieopłacalne.
Ponad połowa z ponad 4,5 tys. placówek pocztowych położonych na terenach wiejskich i w małych miasteczkach przynosi straty, a około 80 proc. zysku przedsiębiorstwa wypracowują placówki w 15 największych miastach.
Ważnym argumentem za przesunięciem terminu pełnej liberalizacji rynku pocztowego jest także wciąż niedopracowany projekt III Dyrektywy Pocztowej, kluczowego dokumentu dla działania operatorów pocztowych UE.
— Ponadto ten dodatkowy czas pozwoli na przeprowadzenie planowanej przez rząd komercjalizacji Poczty Polskiej. Zmiana ta stworzy firmie szanse na lepsze przygotowanie się do działania na uwolnionym rynku pocztowym, a w efekcie skuteczne konkurowanie z największymi operatorami pocztowymi. Żeby sprostać tym wyzwaniom, potrzebujemy również kapitału. Poziom inwestycji infrastrukturalnych, jakie musimy ponosić, mierzony jest w miliardach złotych, a w miarę uwalniania rynku bardzo szybko możemy stanąć w obliczu braku środków na rozwój. Późniejsza liberalizacja pozwoli nam na realizację strategii rozwoju, zakładającej m.in. wdrożenie nowego modelu logistyki, który zapewni osiąganie odpowiedniej jakości usług pocztowych. Już w tej chwili realizujemy wielkie inwestycje. Powstają cztery nowe węzły ekspedycyjno-rozdzielcze — we Wrocławiu, Katowicach, Gdańsku i Bydgoszczy (oprócz już funkcjonujących w Warszawie, Poznaniu, Łodzi i Krakowie) — o przepustowości kilku milionów listów i kilkudziesięciu tysięcy paczek dziennie. Koszt budowy każdego z nich to około 120 mln zł — opowiada Radosław Kazimierski.
W darowanym przez UE czasie musi także nastąpić pełne dostosowanie ustawodawstwa krajowego w zakresie regulacji dotyczących rynku pocztowego do przepisów wspólnotowych oraz dopracowanie m.in. systemu liczenia kosztów usługi powszechnej oraz poszczególnych elementów udostępnianej infrastruktury.
Zdaniem prywaciarzy
Warto podkreślić, że Poczta Polska, co do idei, nie jest przeciwna liberalizacji rynku pocztowego. Jest to kierunek pożyteczny dla wszystkich uczestników — zarówno dla klientów, jak i operatorów pocztowych.
— Traktujemy operatorów konkurencyjnych jako nieuchronny, ale jednocześnie pożądany element rynku pocztowego. Musimy przy tym jednak pamiętać, że „konkurencyjność” nie może być wprowadzana kosztem naszych klientów, którzy muszą mieć zapewniony dostęp do powszechnych usług pocztowych w każdej części kraju — podkreśla Radosław Kazimierski.
Dla prywatnych operatorów pocztowych odsunięcie terminu otwarcia rynku pocztowego to jednocześnie szansa i… zagrożenie.
PAF Operator Pocztowy, który ma ponad 200 placówek i świadczy usługi pocztowe w 60 największych miastach Polski, liczył się ze zmianą przepisów prawnych UE regulujących liberalizację rynku pocztowego.
— Przedłużenie okresu ochronnego Poczty Polskiej chroni również nowych operatorów, czyli takie firmy jak nasza. Dzięki temu, że Poczta Polska nie jest zdolna do przeprowadzenia zmian w krótkim czasie i usprawnienia funkcjonowania, to da nam czas na umocnienie się na rynku. Przedłużenie monopolu PP jest również korzystne dla nas ze względu na opóźnienie wejścia na rynek polski zagranicznych gigantów pocztowych. Sprawa przedłużenia monopolu Poczty działa jednak na niekorzyść klientów, dlatego będziemy działać na rzecz uwolnienia rynku — mówi Marek Sadowski ze spółki PAF Operator Pocztowy.
Rafał Brzoska, prezes innego prywatnego operatora pocztowego — spółki InPost, jest podobnego zdania.
— Przesunięcie daty pełnej liberalizacji będzie miało duże znaczenie dla Poczty Polskiej, która po uwolnieniu rynku będzie musiała stanąć do konkurencji nie tylko z lokalnymi, polskimi operatorami, ale przede wszystkim z potężniejszą od siebie konkurencją z Zachodu. Liczymy jednak, że 2011 r. jest ostateczną datą uwolnienia rynku pocztowego, bowiem jego liberalizacja przyczyni się do zwiększenia liczby operatorów. Liberalizacja rynku w Polsce bez wątpienia wpłynie także na konkurencyjność w zakresie cen oraz poprawę jakości świadczonych usług, a co za tym idzie — większe korzyści da klientom — przekonuje Rafał Brzoska.
Kurierzy śpią spokojnie
Dla firm świadczących usługi ekspresowych doręczeń ewentualna decyzja o wydłużeniu terminu pełnej liberalizacji rynku pocztowego raczej nie będzie miała znaczenia.
— W aktualnych regulacjach pełen dostęp do rynku przewozów pocztowych ograniczony jest minimalnym poziomem ceny, poniżej którego świadczenie usług byłoby traktowane jako wkroczenie w obszar zarezerwowany dla operatora narodowego. Dla kurierów oferowanie obecnych usług, charakteryzujących się sporą wartością dodaną, za cenę poniżej zastrzeżonego poziomu nie jest dziś praktycznie możliwe — mówi Rafał Dziura, dyrektor marketingu i sprzedaży TNT Express Poland.