Wpłynęły trzy oferty na gazowy przetarg

Anna Bytniewska
opublikowano: 2003-07-15 00:00

Wczoraj minął termin składania ofert w przetargu ogłoszonym przez PGNiG na dostawy 2 mld m sześc. gazu rocznie. Oferty złożyły trzy firmy: Bartimpex, ZA Puławy z Sinclairem oraz Elcom. Gra toczy się o 200 mln USD.

Ruszył wyścig o to, kto będzie dostarczał Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu (PGNiG) 2 mld m sześc. gazu rocznie w ramach tzw. kontraktów spotowych. Jest o co walczyć, bo gra toczy się o 200 mln USD (800 mln zł).

Udział w przetargu potwierdziły Zakłady Azotowe Puławy, Bart-impex oraz spółka Elcom. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że Puławy sprzymierzyły się w tej rywalizacji z firmą Sinclair, która już kiedyś współpracowała z PGNiG. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Zygmuntowi Kwiatkowskiemu, prezesowi puławskich Azotów, towarzyszącemu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu podczas ostatniej wizyty na Ukrainie, udało się otrzymać dokument potwierdzający możliwość przesyłu gazu przez terytorium Ukrainy do polskiej granicy. Umowa, jaką Puławy i Sin- clair mają już w rękach, jest uzgodniona z ukraińskim odpowiednikiem PGNiG oraz Ukrtransgazem i rosyjską firmą ITERA. Mówi ona o tym, że jeżeli Azoty otrzymają kontrakt spotowy z PGNiG, do Polski popłynie gaz w połowie ukraiński, w połowie rosyjski. Posiadanie możliwości przesyłu gazu przez terytorium Ukrainy jest bardzo mocnym argumentem w tej rywalizacji.

W branży mówi się, że Puławy walczą o ten kontrakt, aby móc dostarczać tańszy gaz firmom należącym do sektora wielkiej syntezy chemicznej. Dla tej spółki to kwestia „być lub nie być” jako centrum integracji sektora nawozowego. Sektor jest zresztą największym w Polsce konsumentem gazu.

— Ukraińskim partnerom zależy na stałym dużym odbiorcy, a Puławom na stałym tanim dostawcy — podkreśla Zygmunt Kwiatkowski.

Cena ukraińskiego gazu, po doliczeniu kosztów transportu, wynosi 80 USD za 1000 m sześc. Rosyjski kosztuje 120 USD za 1000 m sześc.

W sprawie przetargu ogłoszonego przez PGNiG są dwa znaki zapytania. Pierwszy to Bartimpex.

— Składamy ofertę, ale nie wierzę, że wygramy — stwierdził Aleksander Gudzowaty.

Nie wiadomo także, jak zachowa się Gazprom, który nie jest zadowolony z faktu, że do Polski wpłynie konkurencyjny gaz z innego źródła. W branży mówi się, że kolejny ruch należy do rosyjskiego potentata.