Wraca bitwa o składki na ZUS

opublikowano: 14-11-2019, 22:00

Organizacje biznesowe stawiają weto kolejnemu podejściu partii rządzącej do podniesienia składek na ZUS najlepiej zarabiającym

Jak bumerang wraca pomysł zniesienia górnego limitu składek na ZUS, czyli tzw. 30-krotności (skutki w ramce). Niespodziewanie projekt ustawy zakładający zniesienie pułapu już od 2020 r. skierowała do nowego Sejmu grupa posłów PiS. Odzew zainteresowanych środowisk był natychmiastowy.

Jarosław Gowin, lider partii Porozumienie, twierdzi kategorycznie, że
jego posłowie zagłosują przeciw likwidacji limitu 30-krotności składek na ZUS.
Wkrótce się przekonamy, czy dotrzyma publicznie danego słowa.
Zobacz więcej

TRZYMAMY ZA SŁOWO:

Jarosław Gowin, lider partii Porozumienie, twierdzi kategorycznie, że jego posłowie zagłosują przeciw likwidacji limitu 30-krotności składek na ZUS. Wkrótce się przekonamy, czy dotrzyma publicznie danego słowa. Fot. Marek Wiśniewski

Polityczne kontrowersje

Organizacje przedsiębiorców wydały komunikaty, w których zdecydowanie skrytykowały zamiary posłów PiS. Grzegorz Schetyna, lider PO, dał wczoraj wyraźny sygnał, że jego ugrupowanie nie poprze projektu PiS. PSL oraz Kukiz’15 wprost zapowiedziały swój sprzeciw. Należy przypomnieć, że w niedalekiej przeszłości wielokrotnie, ramię w ramię z organizacjami pracodawców, przeciwko likwidacji limitu opowiadał się Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność. Światła reflektorów padły na Jarosława Gowina (prawdopodobnie utrzyma funkcję wicepremiera), który potwierdził swój sprzeciw wobec tego pomysłu.

— Gdybyśmy głosowali za likwidacją 30-krotności, musielibyśmy siebie samych wyrzucić z Porozumienia. Jest uchwała zarządu naszej partii zakazująca naszym posłom głosowania za likwidacją 30-krotności. W tej sprawie nie może być żadnej wątpliwości jak zagłosujemy — powiedział wczoraj PAP Jarosław Gowin.

Ta deklaracja może oznaczać, że PiS-owi może nie udać się uchwalenie zniesienia progu 30-krotności, co z pewnością ucieszyłoby środowiska przedsiębiorców. Jednak Jacek Sasin, dotychczasowy wicepremier, podał, że PiS będzie starać się przekonywać Jarosława Gowina do zmiany zdania. Wszystko więc jest możliwe.

Biznes na nie

Gdy gruchnęła wieść, że PiS wniosło projekt do laski marszałkowskiej, Jolanta Jaworska, wiceprezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL), zaapelowała do posłów o niepodjęcie prac na nim.

— Ponownie zwracamy się o zorganizowanie okrągłego stołu pracodawców i związków zawodowych z rządem w celu wypracowania najlepszych rozwiązań. Wprowadzenie takiej regulacji na koniec roku pogłębi brak stabilności i zahamuje inwestycje. W świetle zapowiadanego spowolnienia gospodarczego może to być fatalna w skutkach decyzja — stwierdza Jolanta Jaworska.

Zniesienie limitu mocno uderzyłoby właśnie w wysokiej klasy specjalistów świadczących wykwalifikowane usługi dla biznesu. Grzegorz Baczewski, ekspert Konfederacji Lewiatan, przypomniał, że niedawno powstała koalicja 65 organizacji przedsiębiorców przeciwko planom zniesienia limitu 30-krotności, a projekt poselski omija rządową ścieżkę uzgodnień i konsultacji społecznych.

— Tak ważna zmiana nie powinna być wprowadzana jako projekt poselski, z pominięciem konsultacji społecznych. Przedsiębiorcy nie mogą być zaskakiwani nowymi regulacjami za pięć dwunasta, zwłaszcza takimi, które spowodują wzrost kosztów. Trudno w takiej sytuacji planować biznes — podkreślił Grzegorz Baczewski.

Lewiatan oczekuje, że rząd przedstawi całościowy projekt zmian w systemie ubezpieczeń społecznych i skonsultuje go z partnerami w Radzie Dialogu Społecznego. Sytuacją oburzony jest także Business Centre Club. Twierdzi, ze projekt PiS stawia wiele firm w trudnej sytuacji, ponieważ zamknęły one już budżetowanie na przyszły rok i nie przewidziały funduszy na ten cel.

— Pracownicy będą oczekiwali rekompensaty niższej pensji, a firmy nie mają uwzględnionych na przyszły rok rezerw na wyrównanie ubytku pracownikom — zauważa Dorota Dula, ekspertka BCC.

Pułap ten (obecnie 143 tys. zł rocznie) oznacza, że kto osiąga przychody wyższe (szacuje się, że to ok. 370 tys. pracowników) nie odprowadza już składek emerytalnych. W ten sposób państwo zabezpiecza się przed koniecznością wypłacania takim osobom bardzo wysokich emerytur w przyszłości. Brak limitu oznaczałby, że coraz wyższe składki byłby płacone od coraz wyższych zarobków. W krótkim okresie takie rozwiązanie przysporzyłoby kasie państwa dodatkowych miliardów złotych, ale w długiej perspektywie byłoby dla niej ogromnym obciążeniem.

7,1 mld zł O tyle, zdaniem projektodawców, maja wzrosną dochody FUS dzięki likwidacji pułapu 30-krotnośc

Zagrożenia

Przykłady negatywnych skutków skasowania limitu 30-krotności

  • spadek wynagrodzeń pracowników o około 10 proc. i wzrost kosztów zatrudnienia dla pracodawcy nawet o 16 proc. w sektorach nowoczesnych technologii, usług dla biznesu, motoryzacji, przemyśle lotniczym i medycznym
  • pogorszenie konkurencyjności polskiego rynku pracy i pogłębienie jego segmentacji
  • skonsumowanie w firmach pieniędzy przeznaczonych na inwestycje
  • ucieczka specjalistów z umów o pracę na inne formy świadczenia pracy
  • wybieranie przez pracowników systemów ubezpieczeniowych za granicą
  • spadek wpływów do ZUS oraz wpływów podatkowych do budżetu państwa
  • zmniejszenie pieniędzy na dopłaty pracodawców do PPK
  • obniżenie zaufania przedsiębiorców do państwa
  • rozwarstwienie wysokości wypłacanych świadczeń emerytalnych

Źródło: BCC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu