Biznes nie chce wyższego ZUS-u

opublikowano: 12-09-2019, 22:00

55 organizacji pracodawców oraz Solidarność Piotra Dudy apelują do premiera o rezygnację ze zniesienia rocznego limitu składek

Podobnie jak w ubiegłym roku, powstał wspólny front kilkudziesięciu najważniejszych organizacji pracodawców oraz NSZZ Solidarność przeciwko rządowej koncepcji likwidacji limitu składek na ZUS, teraz zapisanej w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok. Pracodawcy wczoraj wystąpili do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o wycofanie tej szkodliwej według nich propozycji (skutki dla gospodarki i firm w ramce). Jak dowiedział się „PB”, negatywnego stanowiska wobec likwidacji limitu nie zmienił Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność.

Już raz wspólna akcja m.in. Piotra Dudy, szefa „S”, i Konfederacji
Lewiatan, obecnie kierowanej przez Macieja Wituckiego, przyniosła sukces w
postaci zablokowania zniesienia pułapu składek na ZUS. Sygnatariusze
dzisiejszego porozumienia znowu liczą na rozsądek rządu
Zobacz więcej

BĘDZIE POWTÓRKA?:

Już raz wspólna akcja m.in. Piotra Dudy, szefa „S”, i Konfederacji Lewiatan, obecnie kierowanej przez Macieja Wituckiego, przyniosła sukces w postaci zablokowania zniesienia pułapu składek na ZUS. Sygnatariusze dzisiejszego porozumienia znowu liczą na rozsądek rządu Fot. Marek Wiśniewski

— Cały czas uważam, że skasowanie górnego limitu składek na ZUS jest złym rozwiązaniem dla gospodarki i podpisałem się pod wspólnym apelem do premiera Morawieckiego o wycofanie się z tego pomysłu. Mam nadzieję, że uda się nam, tak jak poprzednio, powstrzymać rząd przed tym niedobrym rozwiązaniem — powiedział „PB” Piotr Duda.

Limit wysokości składek na ZUS (30-krotność przeciętnego wynagrodzenia — w 2020 r. ok. 142 tys. zł rocznie) oznacza, że nie płaci się już składek emerytalnych od przychodów przekraczających ten pułap. Z jednej strony jest to zabezpieczenie pracodawców przed zbyt dużymi kosztami, a z drugiej chroni budżet państwa przed koniecznością wypłacania bardzo wysokich emerytur w przyszłości. Pomysł likwidacji pułapu nie jest nowy. Najpierw miało to nastąpić 1 stycznia 2018 r. Na skutek protestu środowisk przedsiębiorców rząd zgodził się opóźnić to o rok. Jednak w drugiej połowie 2018 r. zawiązała się mocna koalicja biznesu i „S”, walcząca o całkowitą rezygnację z tego rozwiązania. W efekcieprezydent Andrzej Duda co prawda ustawę podpisał, ale od razu odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ten jesienią ubiegłego roku orzekł, że tryb wdrażania likwidacji pułapu składek na ZUS był niezgodny z konstytucją (brak konsultacji społecznych). Rząd odpuścił, ale tylko na pewien czas. Według szacunków zmiana taka dotyczyłaby ok. 350 tys. pracowników, a finanse publiczne wzbogaciłyby się w krótkim okresie o ponad 5 mld zł. Jednak zdaniem ekspertów jej skutki dla całej gospodarki i firm byłby wręcz katastrofalne.

„Zniesienie limitu składek na ZUS oznacza skokowy wzrost kosztów pracy i będzie kolejną dużą barierą, która ograniczy możliwość rozwoju polskiej gospodarki. Pierwszym odczuwalnym skutkiem będzie obniżenie wynagrodzenia netto pracowników nawet o 11 proc., a wzrost kosztów zatrudnienia dla pracodawcy może sięgnąć 16 proc. Firmy będą zmuszone ograniczyć inwestycje i podwyżki. Zniesienie limitu uderzy także w pracowników na umowach o pracę i spowoduje ucieczkę od zatrudniania specjalistów. Dotknie to w szczególności firmy i pracowników sektorów nowych technologii i zaawansowanych procesów biznesowych. Apelujemy o utrzymanie limitu” — czytamy w apelu 55 organizacji pracodawców do premiera Mateusza Morawieckiego.

8 tys. zł Taki byłby, po zniesieniu pułapu składek na ZUS, dodatkowy koszt dla firmy zatrudniającej pracownika z rocznymi przychodami 180 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy