Wraca nadzieja dla Żywca

ANP
21-06-2013, 09:32

Na tej inwestycji w formule PPP wielu postawiło już krzyżyk. Być może przedwcześnie.

Informacje o śmierci naszego projektu są przedwczesne — tak Andrzej Kalata, wicestarosta żywiecki, określa sytuację szpitala w Żywcu, który w partnerstwie publiczno-prywatnym ma realizować InterHealth Canada.

We wrześniu miną dwa lata, od kiedy trwają poszukiwania finansowania przedsięwzięcia, wycenianego na 200 mln zł. Wicestarosta zapewnia, że komitet kredytowy jednego z banków wydał pozytywną decyzję. Władze powiatu spodziewają się tego samego od co najmniej jeszcze jednego banku.

— Przystępujemy do konkretnych rozmów o warunkach kredytowych. Analizy i rozmowy banków trwały półtora roku. Zbyt długo. Gdy mamy już zielone światło od banku, to ryzyko, że nie wyjdzie finansowanie, jest kilkuprocentowe. Liczymy, że w ciągu dwóch miesięcy dojdzie do podpisania umowy. Budowa mogłaby ruszyć w tym roku — mówi Andrzej Kalata. Kanadyjczycy od dawna mają pozwolenie na budowę. Wicestarosta uważa, że projekt w Żywcu ma dużo wrogów, którym zależy, by nie wyszedł.

— Mogą to być firmy konkurencyjne, otoczenie polityczne lub medyczne. Kiedyś nam kibicowano i nas chwalono. Teraz już nie. Jest nam przykro i jesteśmy zdziwieni, bo projekt można było wykorzystać jako pilotaż. Wrócimy do łask, ale wówczas znajdzie się wielu ojców sukcesu — mówi Andrzej Kalata. Okazuje się, że problemem zamknięcia finansowego projektów PPP chce się Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR).

— Planujemy przeprowadzić analizę oczekiwań instytucji finansowych pod kątem tzw. bankowalności projektów PPP — mówi Robert Kałuża, dyrektor departamentu wsparcia projektów PPP w MRR. Wyniki mają być znane najpóźniej na początku IV kwartału. Banki od dawna alarmowały, że są zbyt późno włączane do przedsięwzięć PPP.

— Od powstania przed czterema laty rynku PPP sugerowaliśmy, że banki są podmiotem dominującym w finansowaniu dużych projektów (za kilkadziesiąt milionów złotych). Podmioty publiczne i prywatne wciąż jeszcze uczą się, że na końcu procesu musi pojawić się bank i wyłożyć pieniądze — mówi Sławomir Listkiewicz z biura analiz i finansowania sektora publicznego Banku Pekao. Jego zdaniem, im wcześniej zaangażuje się bank w przedsięwzięcie, tym lepiej.

— Ważne jest, by podmiot publiczny pokazał instytucjom finansowym założenia przedsięwzięcia, zanim jeszcze ogłosi postępowanie — mówi Sławomir Listkiewicz.

Podobnie uważa Irena Herbst, prezes Fundacji Centrum PPP. Kierowana przez nią instytucja przeprowadza analizę instytucji finansowych pod kątem projektów PPP.

— Badamy, dlaczego rozwój tej formuły jest tak wolny. W październiku opublikujemy wyniki badania — mówi Irena Herbst. Według Bartosza Korbusa z Instytutu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, trzeba odpowiedzieć na pytanie, gdzie tkwi błąd.

— Wydaje się, że trzeba i warto posłuchać banków, jakie są ich wymagania, aby oszczędzić podmiotom publicznym dużo pracy i pieniędzy — mówi Bartosz Korbus.

Autor: Anna Pronińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Wraca nadzieja dla Żywca