Wraca zły sen Ryszarda Krauzego

opublikowano: 30-01-2012, 00:00

Syndyk Telewizji Familijnej chce wysłać do Prokomu komornika po 65 mln zł. Zdaniem gdyńskiej spółki, nie ma do tego prawa

Ujawniony przez „PB” w połowie 2010 r. wielomilionowy spór Prokomu Investments (PI) z syndykiem Telewizji Familijnej (TF) doczekał się kolejnego zwrotu akcji.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku w piątek umorzył postępowanie, w którym spółka, kontrolowana przez Ryszarda Krauzego, domagała się pozbawienia wykonalności prawomocnego wyroku warszawskiego sądu z czerwca 2010 r., nakazującego jej zapłatę 58,5 mln zł na rzecz upadłej TF za nieobjęcie w 2002 r. obligacji stacji.

Nawet jeśli syndyk Telewizji Familijnej (TF) rzeczywiście złoży apelację, to nie postawiłbym orzecha przeciwko dolarom, że sąd drugiej instancji zmieni wyrok, który właśnie zapadł

Tak mówił Roman Giertych, pełnomocnik Prokom Investments w maju 2011 r., kiedy Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że romans z TF będzie kosztował Prokom nie 58,5 mln zł, a 1,1 mln zł. Choć się pomylił, bo apelacja syndyka upadłej stacji przyniosła właśnie zmianę wyroku, to i tak twierdzi, że ostateczny werdykt jest korzystny dla spółki Ryszarda Krauzego.

Krótka akcja komornika

Piątkowy wyrok to kolejna odsłona sporu, który nabrał nowego impetu po wyroku z połowy 2010 r. Niedługo po nim do drzwi PI zapukał komornik, który zaczął zajmować należące do Prokomu akcje i udziały w innych spółkach, jego konta bankowe i ruchomości z siedziby firmy. Kontrolowanej przez jednego z najbogatszych Polaków spółce szybko udało się jednak uzyskać w gdańskim sądzie zawieszenie egzekucji i komornik oraz syndyk TF musieli obejść się smakiem. W kolejnym kroku PI wystąpiła do tego samego sądu o pozbawienie wykonalności wyroku z czerwca 2010 r., powołując się na to, że Prokom, choć nie zapłacił za obligacje, stał się skutecznie ich właścicielem.

A skoro tak — miał prawo do potrącenia wierzytelności z tytułu nabycia obligacji z obowiązkiem zapłaty za te obligacje. W maju 2011 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał Prokomowi rację i uznał, że ma zapłacić syndykowi TF nie 58,5 mln zł, a… 1,1 mln zł.

Uznane racje syndyka

Od tego wyroku odwołała się jednak Joanna Opalińska, syndyk TF, która od początku twierdziła, że spór między PI a TF może rozstrzygać tylko warszawski sąd upadłościowy. A ten wcześniej uznał, że potrącenie Prokomu jest nieskuteczne, bo gdyńska spółka nie zapłaciła za obligacje. I, w konsekwencji, odmówił uznania wierzytelności PI, stwierdzając, że ta w ogóle nie istnieje. W apelacji przed gdańskim sądem syndyk TF domagała się więc umorzenia postępowania i sąd tak zrobił. Co ten wyrok oznacza w praktyce?

Zdania obu stron są krańcowo różne.

— Prawomocne umorzenie postępowania oznacza, że z mocy prawa upadło zabezpieczenie w nim ustanowione, czyli zawieszenie wszczętej egzekucji. W tej sytuacji komornik na moje zlecenie ją odwiesi i będzie dochodził zasądzonych prawomocnie w czerwcu 2010 r. kwot — mówi Joanna Opalińska, syndyk TF.

Przy czym upływ czasu sprawił (każdego dnia dług rośnie o kolejne ponad 10 tys. zł), że na dziś wierzytelność TF to około 65 mln zł. Czy teraz dojdzie do zajęć akcji notowanych na GPW Petrolinvestu, Polnordu, Biotonu, Swissmedu i innych aktywów PI. Zdaniem syndyka TF, tak. Zdaniem Prokomu — nie.

— Orzeczone przez sąd w Gdańsku zabezpieczenie, stwierdzające zawieszenie postępowania egzekucyjnego, pozostaje w mocy — mówi Tomasz Tarnowski, dyrektor ds. komunikacji w PI.

Spokojna reakcja Prokomu O tym, że egzekucji nie będzie, przekonany jest też Roman Giertych, były wicepremier, reprezentujący Prokom w tej sprawie. W maju 2011 r. był przekonany, że wyrok sądu — nakazujący PI zapłatę nie 58,5 mln zł, a 1,1 mln zł — po apelacji się uprawomocni. Dziś, choć okazało się, że nie miał racji, nie traci dobrego nastroju.

— Umorzenie sprawy w trybie art. 182 (1) kodeksu postępowania cywilnego — a tak było w tym przypadku — oznacza, że zabezpieczenia w niej ustanowione nie upadają. By odwiesić egzekucję, syndyk potrzebowałaby decyzji sądu o uchyleniu zabezpieczenia, a takiej nie dostanie — przekonuje Roman Giertych.

Powołuje się przy tym na uchwałę Sądu Najwyższego (SN) z 2010 r., który w podobnej sprawie uznał, że umorzenie postępowania nie powoduje upadku zabezpieczenia. Sprawa była podobna, ale nie identyczna. Uchwała SN dotyczyła przypadku, gdzie zabezpieczeniem była hipoteka przymusowa wpisana do księgi wieczystej jeszcze przed ogłoszeniem upadłości.

JUŻ PISALIŚMY

„PB” z 29.06.2010 r.

O tym, że Prokom Investment ma zapłacić 58 mln zł syndykowi Telewizji Familijnej napisaliśmy jako pierwsi w połowie 2010 r. Wtedy też ujawniliśmy, że komornik zaczął zajmować majątek spółki, kontrolowanej przez Ryszarda Krauzego.

Portfel Prokomu Investments

Fundusz inwestycyjny, kontrolowany przez Ryszarda Krauzego, jest znaczącym akcjonariuszem czterech giełdowych spółek. W firmie deweloperskiej Polnord ma 33,44 proc. akcji (bezpośrednio 27,11 proc., a przez Osiedle Wilanowskie dodatkowo 6,33 proc.), w biotechnologicznym Biotonie 15,38 proc., w spółce poszukiwawczej Petrolinvest 6,81 proc. (sam 5,99 proc. i przez Osiedle Wilanowskie 0,82 proc.), a w Swissmedzie (operator szpitala i sześciu przychodni) 5 proc. Prokom Investments posiada też udziały w wielu niepublicznych firmach, m.in. zlokalizowanych w północnej Polsce farmach wiatrowych, Parku Wodnym Sopot czy przedwojennej spółce Pierwsze Polskie Towarzystwo Kąpieli Morskich, walczącej o odzyskanie atrakcyjnych gdyńskich nieruchomości, znacjonalizowanych po wojnie.

Familijnie za państwowe

Telewizję Familijną (TF) jako stację o profilu rodzinno-religijnym założył w 1997 r. zakon franciszkanów. Projekt nabrał kształtów trzy lata później, kiedy do inwestycji w TF namówiono kontrolowane przez państwo spółki: PSE, KGHM, PKN Orlen, PZU Życie i prywatny Prokom Investments (PI). Za jednego z głównych organizatorów TF uznaje się Wiesława Walendziaka, ówczesnego prominentnego polityka rządzącej AWS, a dziś wiceprezesa PI. W jego zamyśle TF, nadająca pod marką TV Puls, miała być przeciwwagą dla opanowanej wtedy przez lewicę TVP. Wpompowanie do TF ponad 200 mln zł nie przyniosło oczekiwanych efektów. Spółka generowała coraz większe straty i w kwietniu 2003 r. sąd ogłosił jej upadłość. Objęcie akcji TF przez spółki skarbu państwa i gospodarowanie mieniem stacji przez lata były przedmiotem śledztwa, jednak jego najważniejsze wątki zakończyły się umorzeniami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu