Wreszcie pojawił się popyt na akcje gigantów

Artur Szymański
opublikowano: 2005-01-20 00:00

Środa przyniosła odreagowanie silnego spadku z poprzedniej sesji. Nie można jeszcze mówić o zanegowaniu wysłanego we wtorek sygnału sprzedaży, ale trzeba zwrócić uwagę, że wczorajszy ruch nie był klasycznym, korekcyjnym odreagowaniem, czy jednodniową przerwą w spadku. Pojawił się duży popyt.

Zazwyczaj po tak dużych spadkach jak we wtorek, kolejna sesja przynosi zatrzymanie przeceny na niewielkich obrotach. Tymczasem w środę obroty były znacznie większe niż podczas wtorkowej wyprzedaży. W środę handel podsumowano na ponad 650 mln zł, czyli ponad 30 proc. więcej niż poprzedniego dnia.

Co istotne, na trzech największych spółkach — PKO BP, PKN Orlen i Telekomunikacji Polskiej — obroty przekroczyły 100 mln zł. Trzycyfrową wartość obrotów i spore wzrosty im towarzyszące przyjęło się postrzegać jako objaw działalności kapitału zagranicznego. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że na Węgrzech BUX kontynuował wtorkową korektę. W ciągu dnia indeks giełdy w Budapeszcie tracił w tempie około 1 proc., podczas gdy WIG20 półtorej godziny przed końcem sesji ustanowił dzienny szczyt 1857 pkt, co oznaczało 0,7-proc. wzrost.

Otwarcie środowej sesji nie było jednak udane. Fatalne nastroje po wtorkowej sesji sprowadziły indeks największych spó- łek w okolice linii długoterminowego trendu wzrostowego 1826 pkt. Na szczęście bez problemów udało się obronić wsparcie i doszło do odbicia, chociaż poziomu poprzedniej sesji sforsować się nie udało. Dopiero popołudniowe dane z USA popyt potraktował jako dobry pretekst do podciągnięcia rynku w górę. Opublikowane o 14.30 dane były lepsze od prognoz. W ubiegłym tygodniu w Stanach złożono 319 tys. wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Spodziewano się, że będzie ich 345 tys. Natomiast w grudniu o 11 proc. wzrosła liczba rozpoczętych budów domów w porównaniu z listopadem. Oczekiwano wzrostu tylko o 7,5 proc.

Dane te wprawdzie nie mają praktycznie żadnego znaczenia dla nas, liczyły się jednak emocje. Na publikację danych wzrostami zareagowały kontrakty amerykańskie, co dla naszych inwestorów było dobrym wytłumaczeniem dla spekulacyjnego podciągnięcia indeksów na GPW. Kupujący wzięli się ostro do roboty, WIG20 dynamicznie zyskał na wartości 22 pkt. Na zamknięciu byki dostały lekkiej zadyszki, ale środowy wzrost to pozytywny sygnał.

Na rynku terminowym marcowa seria kontraktów na WIG20 zakończyła dzień równie małym wzrostem jak indeks. O kolejne 3 pkt spadła dodatnia baza. To mało w porównaniu z blisko 20-pkt spadkiem dzień wcześniej, ale i tak można to interpretować, że grono optymistów się kurczy. Paradoksalnie jednak jest to dobry znak dla byków, bowiem im nastroje na rynku gorsze, tym prawdopodobieństwo nagłego zwrotu i przejścia do wzrostów jest wyższe.

Wśród spółek z WIG20 na szczególne wyróżnienie zasługuje wielka trójka — PKO BP, PKN Orlen i TP. Nie tylko dlatego, że razem zapewniły połowę wczorajszego handlu, ale i ze względu na wysokie wzrosty ich kursów. Najsilniej zyskały papiery TP, które przerwały serię dwunastu spadkowych dni, odreagowując je prawie 3-proc. wzrostem. Po słabym początku byki przejęły inicjatywę w przypadku PKO BP, dzięki czemu na zamknięciu jego akcje podrożały o 2,3 proc.

W defensywie były natomiast mniejsze banki z BPH na czele. Temu ostatniemu mocno zaszkodziła informacja o ogłoszeniu upadłości Rafinerii Glimar. Według szacunków, jest ona winna bankowi około 300 mln zł. Walory Banku BPH straciły w środę 3,6 proc.