Konkurencja twierdzi, że były prezes PKN Orlen załatwia swojej firmie kontrakty
Biura turystyczne skarżą się, że Club & Travel Jerzego Pronobisa i Zbigniewa Wróbla ma chody w PZPN i PKOl. Zawiść?
Skończyło się EURO 2008, najbliższa wielka sportowa feta to sierpniowe igrzyska w Pekinie. Jedynym dystrybutorem biletów na tę imprezę jest biuro Club & Travel, dawniej Olympic Travel. Prezesem biura jest Jerzy Pronobis, który wraz z córką ma 51 proc. udziałów. Pozostałe należą do Zbigniewa Wróbla, byłego szefa PKN Orlen, z żoną.
— Myślę, że marża z biletów wyniesie 50 tys. zł, a marża z operacji turystycznych — 500 tys. zł. Nie wszystkie bilety na igrzyska uda nam się sprzedać. Kupiliśmy ich około 7 tys., zapłaciliśmy za nie 3 mln zł — wylicza Jerzy Pronobis.
Różne wersje Pekinu
Chętnych na dystrybucję biletów do Pekinu było więcej.
— Do Polskiej Izby Turystyki zgłosiło się kilka firm zainteresowanych organizacją imprez sportowych. Byłoby dobrze, gdyby postępowanie przy przyznawaniu organizacji takich wydarzeń było przejrzyste — mówi ostrożnie Jan Korsak, prezes PIT.
Zdaniem szefa Club & Travel, nie było niejasności.
— Kilka biur dostało wstępną pozytywną opinię PKOl. Ostateczną decyzję podjął MKOl, który wziął pod uwagę m.in. doświadczenie, kadrę oraz sytuację finansową. Dystrybucja biletów wiąże się z dużym ryzykiem: bilety trzeba kupić, choć nie wiadomo, którzy polscy zawodnicy tam będą — opowiada Jerzy Pronobis.
PKOl przedstawia sprawę jeszcze inaczej.
— W październiku 2006 r. PKOl zwrócił się w formie pisemnej do 6 polskich biur podróży, które w swojej ofercie mają wyjazdy do krajów azjatyckich, z zapytaniem, czy są zainteresowane sprzedażą biletów olimpijskich na rynku polskim. Jedyne biuro, które pozytywnie odpowiedziało na naszą ofertę, to Club & Travel, wówczas Olympic Travel. W związku z powyższym PKOl podpisał umowę biletową właśnie z tym biurem — mówi Marzenna Koszewska z PKOl.
Te biura to: Logos Travel Marek Śliwka, BP First Class oraz Business Travel Club, które głównie zajmują się sprzedażą biletów lotniczych, PBP Orbis Travel, Olimpijskie Biuro Podróży i Olympic Travel. Jednak przedstawiciele branży turystycznej podejrzewają, że zaproszenie do przetargu trafiło tylko do jednego biura.
— W PKOl usłyszeliśmy, że zaproszenie do składania ofert zostało wysłane do nas listem zwykłym, ale nic do nas nie doszło, podobnie jak do Orbis Travel — opowiada Michał Słoniewski, założyciel Olimpijskiego Biura Podróży.
Trzy wersje EURO 2012
Szefowie biur skarżą się nie tylko na PKOl. Twierdzą, że bilety na EURO 2008 z puli PZPN też trafiły tylko do jednej firmy — Club & Travel.
— To kłamstwo. Żadne biuro turystyczne nie kupiło biletów od PZPN. Wszystkie zostały rozprowadzone wśród kibiców i w środowisku piłkarskim — mówi Zbigniew Koźmiński, rzecznik PZPN.
— 95 proc. biletów kupowałem u zagranicznych agentów. Uzgodnienia z nimi poczyniliśmy, zanim PZPN dostał bilety. Byłem na losowaniu grup i od razu zrobiłem odpowiednie ustalenia — ujawnia kulisy swojej działalności Jerzy Pronobis.
Pojawiają się też informacje, że firmie pomagają mocne plecy Zbigniewa Wróbla. Ten ostatni twierdzi, że ze sportowymi imprezami nie ma nic wspólnego.
— Ja zajmuję się organizacją wyjazdów motywacyjnych. Sprawami sportowymi zajmuje się pan Pronobis. Nie mam w ogóle relacji z PZPN i PKOl — zapewnia Zbigniew Wróbel.
Psy ogrodników
Jerzy Pronobis uważa, że fałszywe pogłoski o jego firmie wywołuje zawiść.
— Ludzie wylewają swoje żale, gdy widzą, że ktoś zarobił. W tym biznesie trzeba mieć doświadczenie, a ja zajmuję się tym od 15 lat — podsumowuje Jerzy Pronobis.
Jest mu czego zazdrościć. W ubiegłym roku firma miała 5140 klientów, w 2006 r., gdy odbywały się mistrzostwa świata w piłce nożnej — 6380. Prezes szacuje, że m.in. dzięki igrzyskom oraz mistrzostwom Europy w piłce nożnej w tym roku jego biuro będzie mieć około 1 mln zł zysku.
— To na razie pobożne życzenia — podkreśla prezes.
W 2007 r. zysk spółki sięgnął 140 tys. zł, rok wcześniej 960 tys. zł. Powodem były podobno przedpłaty na bilety na igrzyska wysokości 50 proc. wartości.
Razem raźniej
Jerzy Pronobis od lat działa w branży turystycznej. Był prezesem stworzonego w latach 90. konsorcjum firm Orbis, Gromada, Sport Tourist i Air Tours Poland Group, które jako pierwsze organizowało wyjazdy czarterowe. Zbigniew Wróbel był jednym z trzech głównych udziałowców Air Tours Poland, właściciela Air Tours Poland Group. Obie firmy wywodziły się z działu turystyki lotniczej PLL LOT, którego Zbigniew Wróbel był w przeszłości szefem. Spółka została zlikwidowana.
Jerzy Pronobis podkreśla, że ani on, ani Zbigniew Wróbel nie byli udziałowcami lub pracownikami Air Tours Poland Group w okresie, gdy firma popadła w tarapaty finansowe. Razem obaj panowie pracowali też w Polish Olympic Travel Bureau, które potem też zostało zlikwidowane. Powstało biuro Olympic Travel. W tym roku biuro zmieniło nazwę — Jerzy Pronobis tłumaczy, że jest to związane z wysokimi opłatami licencyjnymi Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Małgorzata Grzegorczyk