Wróci moda na rynki wschodzące

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 24-03-2014, 00:00

Polityka Fedu jest już w cenach aktywów z rynków rozwijających się — przekonują zarządzający i radzą kupować tamtejsze akcje

Całkowite ograniczenie programu QE3 przez amerykańską rezerwę federalną do końca 2014 r. jest już w cenach aktywów na rynkach wschodzących — uważają specjaliści z TFI. Ich zdaniem, wiele wątpliwości związanych na przykład z niepewnością polityczną ma szansę wyjaśnić się w najbliższych miesiącach, a to skłoni globalnych graczy do powrotu na tamtejsze parkiety. Już dziś niektóre kraje pokazują siłę — dość powiedzieć o indonezyjskiej giełdzie, która obok greckiej jest w tym roku najsilniejszą na świecie.

Przez ostatnie 3 miesiące indeks Jakarta Composite wzrósł o prawie 15 proc., odrabiając tym samym większość strat poniesionych w połowie 2013 r. W tym przypadku magnesem okazały się nie tylko dobre dane z gospodarki (wyższa od oczekiwań dynamika PKB, spadek inflacji i poprawa na bilansie handlowym), ale także nadzieje związane z rozstrzygnięciami wyborczymi — wybory do parlamentu zaplanowane są na kwiecień, a prezydenckie na lipiec.

— Na początku roku większość strategów wskazywała na politykę i tegoroczną „plagę”wyborów na rynkach wschodzących jako na jedno z istotnych zagrożeń. Teraz inwestorzy zaczynają je traktować jako nową nadzieję dla niektórych emerging markets, takich jak Indonezja czy Indie — uważa Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Nieuzasadniony pesymizm

Przez ostatnie 9 miesięcy z funduszy obligacji dedykowanych rynkom wschodzącym odpłynęło 50 mld USD (około 150 mld zł), a z funduszy akcji ponad 70 mld USD (210 mld zł), z czego połowa od początku tego roku.

— Kulminacja paniki nastąpiła w styczniu, kiedy pojawiło się zagrożenie wybuchu kryzysu na rynkach wschodzących, porównywalnego z kryzysem azjatyckim z 1997 r. Zarządzający utrzymują największe od ponad dekady niedoważenie na tych rynkach, choć nic tak drastycznego, jak kryzys azjatycki, się nie stało. Wydaje się, że inwestorzy nieco przesadzili z reakcją na problemy ekonomiczne tych krajów oraz przecenili podobieństwa obecnej sytuacji do kryzysu sprzed lat — ocenia Jarosław Niedzielewski. Wtóruje mu Marek Buczak z Quercus TFI, który uważa, że przecena na giełdach i osłabienie walut rynków wschodzących były wywołane celowo przez agresywnych inwestorów, np. fundusze hedgingowe.

— Spadki na giełdach krajów wschodzących to także efekt pęknięcia bańki spekulacyjnej sprzed trzech lat, gdy surowce i rynki rozwijające się były bardzo popularne w oczekiwaniu na wzrost inflacji. Zazwyczaj od szczytu bańki spekulacyjnej do dna mija 2-2,5 roku, a więc jesteśmy w okolicach dna. Jest to widoczne na indeksie CRB [globalny indeks cen towarów na świecie — red.], który przełamał długoterminową linię trendu spadkowego — zwraca uwagę Piotr Zagała z Allianz TFI.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Było źle, będzie lepiej

Piotra Zagała przewiduje, że kapitał na rynki wschodzące przepłynie z m.in. krajów peryferyjnych strefy euro.

— Deficyty budżetowe w krajach PIGS wciąż są wysokie, a deficyty handlowe zmniejszyły się tylko za sprawą mniejszego popytu wewnętrznego. To samo może czekać kraje rozwijające się. W momencie, gdy pozytywne nastawienie do krajów peryferyjnych się zakończy, choćby za sprawą silnego euro, to gorące pieniądze będzie trzeba gdzieś ulokować. Wyceny akcji w USA są horrendalnie wysokie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykreować modę na rynki rozwijające się. Najlepszym pretekstem będzie właśnie wzrost cen surowców — dodaje Piotr Zagała.

Jarosław Niedzielewski zwraca też uwagę, że ostatnie silne osłabienie walut powoduje, że gospodarki krajów wschodzących dzięki zwiększeniu konkurencyjności eksportu mają szansę w większym stopniu wykorzystać siłę gospodarki USA i ożywienie w strefie euro. Adam Łukojć ze Skarbca TFI ostrzega jednak, że choć można liczyć na zyski na emerging markets, to nie na wszystkich. Lepiej jest np. w Indiach, Indonezji, Wietnam i na Tajwanie, gorzej — w Chinach i Rosji.

Kto czarnym koniem

Marek Buczak z Quercus TFI zwraca uwagę, że choć z luzowania ilościowego korzystały niemal wszystkie rynki wschodzące posiadające dostępny dla zagranicy rynek kapitałowy, to jednak największym beneficjentem QE były Indonezja oraz Turcja, gdzie niższe koszty finansowania przyczyniły się do wysokich dynamik wzrostu w przeszłości. I to właśnie na te rynki warto stawiać w tym roku.

— Wybory samorządowe w Turcji, które odbędą się w ostatni tydzień marca, są bardzo istotne dla inwestorów, ponieważ są odbierane jako test władzy. Jeśli poparcie dla partii rządzącej AKP utrzyma się na poziomie 40-45 proc., oczekiwałbym stopniowej poprawy nastrojów na giełdzie w Stambule i powrotu części inwestorów. Dziś element niepewności sprawia, że część z nich wstrzymuje się z kupowaniem tureckich aktywów — uważa Marek Buczak.

Zdaniem Adama Łukojcia ze Skarbca TFI, ciekawymi miejscami do lokowania kapitału mogą być wszystkie kraje tzw. kruchej piątki (Brazylia, Indie, RPA, Indonezja i Turcja), a także Polska. — Różnica między wycenami na rynkach rozwijających się i rozwiniętych jest najwyższa od kilkunastu lat. Niektórym giełdom do odbicia może wystarczyć brak złych informacji. Jeśli kraje z tzw. kruchej piątki zmniejszą deficyty w handlu zagranicznym bez przechodzenia przez załamanie gospodarcze, to inwestorzy nie będą potrzebowali żadnych dodatkowych powodów do kupowania akcji — mówi Adam Łukojć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane