Wrocław stawia na zielony transport

Inwestycje w autobusy, tramwaje, zielone torowiska i zasilanie pojazdów z farm fotowoltaicznych — takie plany ma MPK w stolicy Dolnego Śląska

Z planów zbudowania w obecnej unijnej perspektywie 90 km torowisk udało się zrealizować w kraju niewiele — powstało ich tylko nieco ponad 3 km, a około 20 km jest w budowie — wynika z raportu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Część samorządów ma problemy z przekonaniem mieszkańców do inwestycji w pobliżu ich mieszkań, część z wyborem wykonawców, których oferty przekraczają kosztorysy, a inni z dotrzymaniem terminów. Ponadto z powodu podwyżek cen energii, płacy minimalnej oraz wydatków na zdrowie i edukację lokalni włodarze dokonują oszczędności także w publicznym transporcie. Inaczej jest we Wrocławiu.

DLA KAŻDEGO:
DLA KAŻDEGO:
MPK Wrocław, którym kieruje Krzysztof Balawejder, rozbudowuje transport publiczny. Uruchomiło także specjalny autobus dla bezdomnych, w którym mogą ogrzać się i zjeść ciepły posiłek.
Fot. ARC

— Budujemy dwie linie tramwajowe — na Nowy Dwór i Popowice. Podczas budowy występuje wiele nieprzewidzianych zjawisk, ale realizacja inwestycji na razie przebiega nawet szybciej niż w harmonogramie — mówi Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław.

W kwietniu spodziewa się także ofert na 46 tramwajów. Zakłada, że dostawy będą realizowane w latach 2022-23.

— Musimy kupić nowe tramwaje, bo wiele eksploatowanych jest starszych niż ja: mają nawet 45 lat. Musimy je wyłączyć z eksploatacji — informuje prezes MPK, dodając, że spółka planuje także budowę nowej zajezdni.

Kij i marchewka

Niska jakość przestarzałego taboru oraz słaba infrastruktura szynowa skutkują awariami i opóźnieniami, a nawet wykolejeniami.

— W 2019 r. we Wrocławiu wykoleiło się 118 tramwajów. Bukmacherzy przyjmują zakłady, czy w 2020 r. uda się nam zejść poniżej setki. Chcemy ograniczyć takie zdarzenia. W lutym było ich tylko cztery — mówi Krzysztof Balawejder.

Miejski samorząd przekazał MPK nadzór nad siecią torowisk i trakcją. Spółka będzie rocznie otrzymywać 80 mln zł na ich utrzymanie i prace remontowe, które powinny poprawić stan infrastruktury i bezpieczeństwo jazdy. Zwiększono też kontrolę i kary dla pracowników z baz serwisowania taboru.

— Jeżdżąc na nocne kontrole, zauważyłem, że niektórzy pracownicy spali, zamiast sprawdzać pojazdy i usuwać usterki. Nic dziwnego, że w dzień psuły się czy wykolejały. Zwiększyliśmy fundusz premii — jeśli tramwaj nie wykolei się przynajmniej przez 10 dni, fundusz rośnie o 1 proc. Pracownicy mogą więc liczyć na wyższe wynagrodzenie — informuje szef miejskiej spółki, dodając, że prowadzący pojazdy zarabiają około 6 tys. zł brutto, ale są przewidziane podwyżki.

MPK stara się jednocześnie obniżyć koszty eksploatacji tramwajów i zasilać je z odnawialnych źródeł.

— Planujemy włączyć się w projekt budowy farmy fotowoltaicznej, która może być zbudowana na dawnych polach irygacyjnych. Możemy zapewnić stały odbiór energii z tego źródła — podkreśla Krzysztof Balawejder.

Dowóz do pracy

MPK stara się o unijne dofinansowanie na zakup 10 autobusów elektrycznych. Kupiło już 50 tradycyjnych z firmy EvoBus, a na początku marca podpisze umowę na 60. Od kwietnia pasażerów MPK będzie też wozić 30 autobusów firmy Mobilis. Chce również zatrudnić 300 kierowców, którzy zastąpią odchodzących na emeryturę oraz uzupełnią kadrę niezbędną do zwiększonych przewozów. Będzie ich szukać ich także poza Wrocławiem i — wzorem Amazona czy LG — planuje dowozić do pracy. Dzięki rozbudowie floty Wrocław rozbuduje siatkę połączeń. Dotychczas jego pojazdy jeździły do godziny 23.00, a będą do 00.40. Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, zdecydował również, że od tego roku w wakacje MPK utrzyma normalny rozkład, nie będzie też ograniczać siatki połączeń w weekendy i święta.

Pozorne oszczędności

To spore zaskoczenie, bo z powodu trudnej sytuacji finansowej wiele samorządów szuka oszczędności w transporcie. Ograniczenie częstotliwości i siatki połączeń odczują np. mieszkańcy Lublina czy Starachowic. Warszawa próbowała to zrobić w niehandlowe niedziele, ale zrezygnowała.

— Wrocław jest jednym z niewielu miast, w których transport publiczny jest rozwijany, a nie ograniczany. To zasługa przede wszystkim prezydenta Jacka Sutryka, który znacznie zwiększył finasowanie. Warto jednakpamiętać, że Wrocław startuje z niskiego poziomu, transport publiczny w tym mieście był w zapaści — mówi Michał Wolański, adiunkt w Instytucie Infrastruktury, Transportu i Mobilności w SGH w Warszawie.

W poszukiwaniu oszczędności wiele miast ogranicza siatkę połączeń.

— Głównie są to jednak oszczędności w kosztach zmiennych, bo zmniejszając liczbę połączeń, można ograniczyć wydatki na wynagrodzenia kierowcy czy paliwo, ale utrzymanie autobusu czy bazy serwisowej generuje koszty stałe. Oszczędności wynikające z ograniczenia siatki połączeń powodują jedynie zmniejszenie liczby pasażerów, którzy przesiądą się do samochodów. Mniejsze wydatki na wynagrodzenia dla kierowców natomiast obniżą wpływy z PIT czy składek ubezpieczeniowych — dodaje Michał Wolański.

W przyszłej perspektywie unijnej nie będzie, jego zdaniem, dużych dotacji na inwestycje drogowe, ale można ich spodziewać się na rozwój transportu publicznego. Miastom, które na nim oszczędzają, trudno będzie za kilka lat zachęcić kierowców do korzystania z publicznych usług przewozowych i w konsekwencji wykorzystać unijne dofinansowanie. Samorządy, które transport rozwijają, w przyszłej perspektywie będą mogły jeszcze bardziej poprawić jakość usług i efektywniej wykorzystać fundusze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane