NSZZ Solidarność dziś miała negocjować z zarządem wzrost wynagrodzeń. Związkowcy ostentacyjnie opuścili jednak biuro zarządu po tym jak na rozmowy nie stawił się żaden z przedstawicieli zarządu spółki. Przedstawicieli Solidarności oburzył fakt, że do przeprowadzenia rokowań wysłano „tylko” dyrektorów biura zarządu spółki.
- Pierwszy raz spotykamy się z taką obrazą. Żądamy, aby traktowano nas poważnie, chcemy negocjować z którymś z członków zarządu – mówi Bogusław Szarek z miedziowej Solidarności.
- Do rozmów ze strony firmy zostali wyznaczeni Janusz Żołyński, dyrektor
naczelny ds. pracowniczych, Zdzisław Lopko, dyrektor departamentu polityki
płacowej i socjalnej i radca prawny. Te osoby reprezentują zarząd, nie rozumiemy
tej postawy związkowców – mówi Monika Kowalska, rzecznik KGHM.
Organizacja
weszła w spór zbiorowy po tym jak prezesi giełdowego koncernu nie zgodzili się
na 200-złotowe podwyżki dla 17,5 tys. pracowników. Według szacunków zarządu
budżetu nie stać na wzrost kosztów pracowniczych. Spełnienie postulatu
kosztowałoby 150 mln zł.
Ewa Szczecińska