Do jutra Konsorcjum PTE i Naszej Księgarni ma czas na sfinalizowanie podpisanej 3 września 2001 r., wartej 335 mln zł, umowy zakupu 85 proc. WSiP. Nie wiadomo, czy zdąży dopiąć transakcję. O pieniądze stara się od pięciu miesięcy, a firm, które trzymają kciuki za fiasko tych zabiegów, nie brakuje.
Nadal nie ma pewności, czy jutro nastąpi koniec ciągnącej się przez ponad dwa lata prywatyzacji Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, lidera rynku edukacyjnego. Konsorcjum Polskiego Towarzystwa Edukacyjnego i Naszej Księgarni otrzymało już od resortu skarbu zgodę na przedłużenie do końca stycznia terminu wpłaty 335 mln zł za 85 proc. akcji wydawnictwa. Więcej czasu — zgodnie z deklaracjami Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu — nie dostanie. Jeszcze wczoraj inwestor prowadził natomiast intensywne negocjacje w tej sprawie.
— Inwestor poprosił o przedłużenie terminu płatności o dwa miesiące. Nie wyraziłem na to zgody. Ma czas do końca stycznia — mówił na początku stycznia Wiesław Kaczmarek.
Przedstawiciele inwestora konsekwentnie utrzymują, że transakcja zostanie domknięta. Jednak fakt, że organizowanie środków zabiera im tak dużo czasu, świadczy o tym, że nie jest to takie proste.
— Dopinamy ostatnie szczegóły i mam nadzieję, że wymagające czasu wewnętrzne procedury bankowe nie przekreślą naszych szans na finalizację umowy. Liczę też, że MSP nie zrezygnuje tak łatwo z tej bardzo dla SP atrakcyjnej oferty — mówi Wojciech Bagan, pełnomocnik konsorcjum PTE-Nasza Księgarnia.
Dodaje, że konsorcjum wnioskowało o przedłużenie terminu do końca lutego, ponieważ to rozwiązanie było bezpieczniejsze.
— Przedsięwzięcie od początku wzbudzało ogromne emocje i nie osłabły one wcale nawet w momencie, kiedy MSP wybrało inwestora i podpisało umowę. Wydawnictwem wciąż interesuje się kilka podmiotów i robią one wszystko, aby PTE i Nasza Księgarnia nie sfinalizowali transakcję. Ich działania doprowadziły m.in. do wycofania się dwóch banków, które były gotowe zapewnić finansowanie — mówi osoba związana z prywatyzacją WSiP.
Nie bez znaczenia dla sprawy było też złożenie do sądu przez Huberta Gierowskiego, znanego inwestora giełdowego, pozwu przeciwko SP oraz konsorcjum. Wnosił o stwierdzenie, że umowa nie została zawarta skutecznie oraz o wydanie zakazu zbywania przez SP akcji WSiP.
Nie wiadomo, jak zachowa się MSP w razie niedotrzymania terminu przez inwestora. Może przystąpić do rozmów z podmiotami, które brały udział w przetargu, ale nie jest też wykluczone jego powtórzenie.
— Czekamy do końca stycznia. To ostateczny termin — mówi Maciej Chojnacki z biura prasowego MSP.


