Wschodni rynek zapewni zbyt

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2003-02-25 00:00

Spółka Gazstal z Zielonej Góry dostarcza rury wiertnicze i przewodowe firmom zajmującym się wydobyciem nafty i gazu. Jednak sektor hutniczy staje się coraz mniej przyjazny dla producentów i dystrybutorów. Zbyt duża podaż produktów stalowych, silna konkurencja ze strony Unii Europejskiej i dekoniunktura sprawiają, że dostawcy tych produktów mają coraz większe problemy z utrzymaniem się na rynku.

Jak twierdzi Piotr Pudłowski, prezes przedsiębiorstwa Gazstal, dalsze losy firmy wiążą się z popytem ze strony branżowych odbiorców. Chociaż zapotrzebowanie na rynku staje się coraz bardziej ograniczone i wiele firm zawiesza swoją działalność, niedawno jednak zostały odkryte nowe złoża ropy i gazu w rejonie Dębna i Międzychodu. Zdaniem Piotra Pudłowskiego, rokuje to nadzieję na ożywienie popytu na wyroby stalowe dla sektora wydobywczego.

— Być może trwający od kilku lat spadek popytu na krajowym rynku rur wiertniczych wreszcie się zatrzyma, a sytuacja trochę się poprawi — przypuszcza Piotr Pudłowski.

Oprócz lokalnej i krajowej sprzedaży, spółka próbuje swych sił w eksporcie.

Gazstal interesuje się przede wszystkim rynkami Litwy, Estonii i Kazachstanu. Jak twierdzi Piotr Pudłowski, wysoki poziom zbytu na tych terenach zapewnia ekspansja dużych koncernów zachodnich.

— Wiercenia prowadzone przez zachodnich przedsiębiorców na obszarze byłego Związku Radzieckiego stwarzają nam okazję do handlu z nimi. Z tego powodu widzę szansę rozwoju spółki właśnie na rynkach wschodnich. Na Zachodzie natomiast jest znacznie trudniej działać polskim przedsiębiorcom. Dzieje się tak ze względu na niskie ceny wyrobów hutniczych, obowiązujące na rynku zjednoczonej Europy — twierdzi Piotr Pudłowski.

Mimo to, Gazstal stara się przygotować do podjęcia konkurencji na rynku zjednoczonej Europy. Aby działać w zgodzie z europejskimi standardami, spółka wdrożyła system zarządzania jakością według normy ISO 9001: 2000.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface