Prowadzona w pośpiechu oferta publiczna WSiP dała szansę na przyzwoity zarobek indywidualnym inwestorom, którzy jeszcze dziś mogą się zapisać na akcje z 5-proc. dyskontem. Ogłoszona wczoraj cena (9 zł) nie jest wygórowana, choć wygląda na to, że konsorcjum CA IB/Advent International zaproponowało jeszcze mniej.
Fiasko rokowań z parą inwestorów finansowych (o ile strony nie ustaliły, że objęcie akcji nastąpi w ramach trwającej oferty) sprawiło, że na GPW trafi podmiot, którego udział akcji w wolnym obrocie może sięgać nawet 100 proc. W połączeniu z miarę stabilnymi zyskami i prawdopodobną dywidendą (stopa dywidendy przekraczałaby 3 proc. przy wypłacie 30 proc. z zysku) przyciągnie to do akcji wydawnictwa inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych.
Już publikacja najszerszych w historii GPW widełek cenowych sugerowała, że resort skarbu błądzi po omacku, szukając wyceny spółki. Cenie nie sprzyjał termin oferty (równolegle trwa oferta PKO BP) i koniunktura na GPW, która wyraźnie przekłada się na rynek pierwotny. Inwestorzy instytucjonalni to wyczuli i nie rozpieszczali ministerstwa w procesie budowania księgi popytu. Cenę emisyjną ustalono poniżej wycen analityków, w tym także najostrożniejszych przedstawionej przez „Puls Biznesu”. Tymczasem już sama decyzja o sprzedaży poprzez giełdę większości akcji WSiP podnosi wartość wydawnictwa. Wiemy już bowiem, że kupujemy firmę prywatną, praktycznie bez udziału skarbu państwa (o ile zostanie sprzedana także 10- -proc. pula dodatkowa).
WSiP wyglądają na dużo tańsze od medialnych grup z GPW, ale przynależność do sektora to właściwie jedyne, co łączy wydawnictwo z Agorą, Brokerem czy Onetem. Rynek, na którym działa debiutant, ma przed sobą dużo mniejsze perspektywy wzrostu. Jest też nieczuły na koniunkturę reklamową. Pamiętajmy też, że wyniki WSiP w ostatnich latach były upiększane zdarzeniami jednorazowymi. Te czynniki są już jednak z nawiązką uwzględnione w cenie emisyjnej, dlatego akcje wydawnictwa pozwolą na przyzwoite zyski.