Michał Wrzesiński, partner zarządzający Navigator Capital: - Jak każdy inny wskaźnik - np. cena do zysku czy EV/EBITDA - także i wskaźnik Altmana może dać inwestorom użyteczne informacje o kondycji firm i pomóc w wyselekcjonowaniu określonej grupy podmiotów o podobnych cechach. Niezależnie od tego, gdzie i kiedy go zastosujemy. Na podstawie jednego wskaźnika nie podejmowałbym jednak ostatecznych decyzji, niemniej to dobry punkt wyjścia do pogłębionej analizy.
Naukowcy wskazują jednak kilka słabości modelu.
- Podstawową jest fakt, że wskaźnik obejmuje wartości statyczne, pochodzące z historycznego rachunku zysków i strat oraz bilansu. Tymczasem w obecnych warunkach kluczowa jest analiza obecnych oraz przyszłych przepływów pieniężnych, struktury finansowania w podziale na zobowiązania odsetkowe krótko i długoterminowe oraz ryzyka operacyjnego, mierzonego zmiennością EBIT i EBITDA tak, by zbadać ryzyko wystąpienia problemów firmy z płynnością. Być może dlatego wskaźnik ten cieszy się obecnie dość niewielką popularnością wśród analityków czy zarządzających.
Na liście spółek, wyselekcjonowanych przez model Altmana, wielkich zaskoczeń nie ma.
- Wskaźnik w pierwszej kolejności "wyłapuje" te firmy, które już mają straty i wysokie zadłużenie. Wprawny obserwator rynku nie musi więc sięgać po to narzędzie, by móc ocenić ryzyko, związane ze spółką. Należy jednak przyznać z-score niewątpliwie oferuje nam prosty i syntetyczny sposób określenia firm, które najprawdopodobniej będą miały problemy finansowe, co jest szczególnie istotne w kontekście pogarszającej się koniunktury gospodarczej oraz istotnego ograniczania akcji kredytowej przez banki. Niestety, z-score nie obejmie tych firm, które do tej pory nie miały problemów i wykazywały nawet wysokie zyski, ale np. ze względu na gwałtowną zmianę warunków rynkowych (np. ceny surowców) mogą mieć już wkrótce kłopoty.