Konfederacja Pracodawców Polskich postanowiła
nadać antykryzysowy sygnał optymizmu, dorównać Business Centre Club i pierwszy raz zorganizowała swoją galę w Teatrze Wielkim — Operze Narodowej. Okazją było przypomnienie, że dokładnie dwie dekady temu, 24-25 listopada 1989 r., na wzbierającej fali przemian ustrojowych zebrał się zjednoczeniowy zjazd rozproszonych organizacji pracodawców, z którego wykluła się właśnie KPP.
Inna sprawa, że środowiska które wtedy nie zdążyły, w późniejszym czasie założyły organizacje alternatywne. Efekt jest taki, że dzisiaj w Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych strona biznesowa reprezentowana jest aż przez cztery podmioty — oprócz KPP to Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan (podczas gali KPP tytułowana "młodszą siostrą"), Związek Rzemiosła Polskiego oraz Business Centre Club. Do tego trzeba doliczyć jeszcze Krajową Izbę Gospodarczą, od lat daremnie walczącą o stworzenie w Polsce jednolitej, silnej reprezentacji samorządu gospodarczego.
Do tego wątku pośrednio, ale charakterystycznie, nawiązał w swoim wystąpieniu prezydent Lech Kaczyński (większość jego ciekawych przemyśleń w tekście obok). Zwrócił się do KPP i generalnie do wszystkich organizacji przedsiębiorców, aby były silniejsze. Identyczne życzenie sformułował pod adresem związków zawodowych. Było to wyraźne odniesienie głowy państwa do dialogu społecznego prowadzonego w Komisji Trójstronnej. Formalnie jest on owocny, ale realnie staje się fikcją, gdy na przykład partnerzy społeczni otrzymują od rządu projekt ważnego aktu prawnego do zaopiniowania w terminie… dwóch dni.
Z ramienia rządu odpowiedzialny za dialog społeczny jest inny gość gali KPP, wicepremier Waldemar Pawlak. Nie czytał naszego komentarza z poprzedniego numeru, ale na podstawie własnych przemyśleń publicznie uznał za naganną tę samą okoliczność, co my — otóż reprezentowana obecnie przez niego "firma", czyli polski rząd, miała w ciągu minionych dwóch dekad aż trzynastu "prezesów"...
Lech Kaczyński polubił biznes
Kapitalizm kapitalnie pasuje do polskiego charakteru. Sektor prywatny jest lepszy od państwowego — mówił prezydent.
Metamorfoza prezydenta Kaczyńskiego była w kuluarach najczęściej komentowanym epizodem środowej gali Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Prezydent, który do tej pory miał dość chłodny stosunek do biznesu, tym razem był bardzo otwarty.
— Kapitalizm kapitalnie pasuje do polskiego charakteru. Miliony firm, które powstały w Polsce, i wygrały lub przegrały, ale takie są reguły kapitalizmu, wskazują na to, że Polacy to lubią. Lubią mieć swój i swojej rodziny los w swoich rękach — powiedział Lech Kaczyński.
Minione dwudziestolecie określił sukcesem. Ale dodał, że jest wiele do zrobienia.
— Polska jest w pościgu. Ten rok dla tego pościgu nie jest najgorszy, choć PKB wzrośnie zaledwie o 1 proc. Ale inni spadają i dzięki temu zmniejszamy dystans. Chciałbym, abyśmy zmniejszali dystans, tak jak w poprzednich latach — inni się rozwijają, ale my dużo szybciej — stwierdził Lech Kaczyński.
Prezydent zauważył, że Polska jest dziś zdominowana przez małe i średnie przedsiębiorstwa, w większości prywatne.
— Ponad 60 proc. PKB powstaje w małych i średnich przedsiębiorstwach. A w gospodarce od dawna dominuje sektor niepaństwowy. I to jest dobre. Nie jestem przeciwnikiem sektora państwowego, mógłbym długo uzasadniać, dlaczego dzisiaj w Polsce jest potrzebny. Ale bez dominacji sektora prywatnego reguły związane z rynkiem funkcjonować nie mogą.
Prezydent docenił przedsiębiorców — pięciu członkom KPP przyznał odznaczenia.
— Przez kilka lat zajmowałem się zaległościami. Teraz przechodzę powoli do tych, których zasługi nie dotyczą dawnego okresu, tylko czasów dzisiejszych. Te odznaczenia są jednym z pierwszych dowodów — powiedział Lech Kaczyński.
Grzegorz Nawacki
[email protected] % 022-333-97-94
założyciel Kulczyk Investment House
Sukces przerósł oczekiwania
Największe osiągnięcie ostatnich 20 lat?
To zbyt długi okres, by zdecydować się na jedną rzecz. Ale na pewno przedsięwzięciem, które kosztowało najwięcej pieniędzy, ale i dało najwięcej satysfakcji, choć też wiele trosk, jest Autostrada Wielkopolska. To zostanie jeszcze przez wiele lat, bez względu na to, co się będzie działo w gospodarce. I kierowcy, jadąc z zachodu na wschód albo w przeciwnym kierunku, pomyślą o takim inwestorze, jak Jan Kulczyk, który pierwszy inwestował w autostrady w Polsce.
Gdy pan zakładał pierwszy biznes, spodziewał się, że zajdzie tak daleko?
Jestem romantykiem, więc wyznaję zasadę: sięgaj, gdzie wzrok nie sięga. Ale mimo to nie wyobrażałem sobie, że tak się zmieni Polska i Polacy. Tego, że nasza gospodarka będzie powodem do dumy. To, jak kiedyś się o nas mówiło z pogardą, m.in. w Niemczech, dziś mówi się o naszej gospodarce z zazdrością. To, że jesteśmy jedyną zieloną wyspą, to sukces Polaków i wielu przedsiębiorców, którzy nie uwierzyli, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ogromnie ważne, byśmy pamiętali słowa Piłsudskiego: Największą klęską jest niewyciągnięcie wniosków ze zwycięstw".
Jak osiągnąć sukces?
Wierzyć, wierzyć, wierzyć…
była prezes Orange, wiceprezydent KPP
Wszystko jest możliwe
Jak osiągnąć sukces w biznesie?
Może to zabrzmi trywialnie, ale najważniejsza jest praca. Ciężka praca. Bycie uczciwym w stosunku do siebie, współpracowników i szefów. Lubić to, co się robi, lubić swoją pracę. Bo wtedy człowiek budzi się rano, idzie do pracy i myśli kreatywnie i pozytywnie.
Ostatnie 20 lat to dla naszej gospodarki sukces?
Gospodarka 20 lat temu to ocet, kolejki, paszport, który leżał w urzędzie, a wyjazd za granicę ze średnią miesięczną pensją 20 USD powodował zawał serca. W tej chwili jesteśmy europejskim rozwiniętym krajem. Zrobiliśmy skok cywilizacyjny. Ostatnich 20 lat pokazało, że jeśli się czegoś naprawdę bardzo chce, to wszystko jest możliwe. Prawie 20 lat temu kończyłam akademię muzyczną, ale skorzystałam z możliwości, jakie dawała zmiana systemu.
inwestor, akcjonariusz m.in. Biotonu, Polnordu i Petrolinvestu
Trzeba wiary w sukces
Gdy pan rozpoczynał działalność w biznesie, zakładał pan, że dojdzie do momentu, w którym jest?
Absolutnie nie. To były trudne czasy. Jako pierwszą na powiększenie zatrudnienia dostałem zgodę na 12 osób. Nikt z nas wtedy nie myślał, że gdziekolwiek dojdziemy.
Największy sukces za panem czy przed?
Nie widzę u siebie jeszcze ogromnego sukcesu.
Jak osiągnąć sukces w biznesie?
Nie ma jednej drogi do sukcesu. Trzeba być potwornie upartym i pracowitym. Nie widzę innej drogi. Znakomitych biznesmenów łączy niezłomna wiara w sukces. Wiara przenosi góry.
Gdzie będzie nasza gospodarka za 20 lat?
W czołówce. Jesteśmy wyjątkowo zdolnym narodem. Mimo wielu przeciwności losu mamy dużo indywidualności, które potrafią stworzyć i zostawić na gospodarczej mapie coś znaczącego.
prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich
Jesteśmy liderem
Co jest największym sukcesem ostatnich 20 lat?
To, że kiedy inni mają kłopoty, my jesteśmy liderem. Nie boimy się wahań gospodarczych ani politycznych. Kolejne zawieruchy polityczne nie robią większego wrażenia na przedsiębiorcach. Oni robią swoje.
Największa porażka?
To, że państwo nie rozumie, iż gospodarka to problem numer jeden. Bill Clinton powiedział "gospodarka, głupcze". To ważne, chciałbym aby nasi prezydenci i premierzy o tym pamiętali. Dobra gospodarka to mniej kłopotów w innych obszarach życia. Anglicy mają inny system i uważają, że państwo jest po to, by spełniać wszystkie potrzeby obywateli. Musi jednak mieć pieniądze, które płyną z podatków. I obowiązkiem państwa jest stworzyć warunki: by z tych podatków było jak najwięcej. Ale nie chodzi o wyciąganie pieniędzy przedsiębiorcom z gardła, ale stworzenie jak najlepszych warunków do działalności, by z wpływów było jak najwięcej.
poseł PO
Barier nie brakuje
Największy sukces 20-lecia?
To, że jesteśmy siódmą gospodarką Europy. Jeszcze 10 lat temu bym o tym nie pomyślał, a co dopiero 20 lat temu, w czasach PRL. To coś fenomenalnego, że nasza gospodarka jest konkurencyjna w stosunku do Francji, Włoch czy Hiszpanii.
Coś nam jeszcze przeszkadza?
Wiele barier. Takich, które sami stworzyliśmy przez ostatnich 20 lat, ale i tych, które są jeszcze z poprzedniego ustroju, ale nie poradziliśmy sobie z ich wyeliminowaniem.
Gdzie będzie nasza gospodarka za 20 lat?
Chciałbym, nie czekać 20 lat na to, byśmy stali się gospodarką, która wchodzi w skład najmocniejszej dwudziestki światowej i jest w trójce europejskiej. Żeby średnia poziomu życia w Polsce nie odbiegała od średniej europejskiej. Aby to było możliwe, przedsiębiorcy muszą mieć możliwość budowania silnej, dobrej gospodarki.