Wsparcie ma wiele twarzy i imion

Paweł Zielewski
opublikowano: 06-06-2006, 00:00

Powodem, dla którego firma prosi bank o kredyt, jest albo potrzeba bieżącego dofinansowania, albo inwestycje. Oba są dobre, oba ryzykowne. Dla obu stron.

Bank pobiera swoje wynagrodzenie, czyli odsetki plus prowizję, za ryzyko, jakie ponosi, kredytując dane przedsięwzięcie.

Teoretycznie bank nikomu nie robi łaski, że udzieli kredytu, gdyż jeśli nie zrobi tego on, zrobi to jego najbliższy konkurent. Należy także pamiętać, że polskie oddziały globalnych banków prowadzą dwa rodzaje działalności: obsługę globalnych klientów i obsługę nowych klientów. W zakresie obsługi pierwszej grupy jest to, z punktu widzenia polskich zarządów, pańszczyzna, którą muszą odrobić na rzecz korporacji, dla nich zysk to nowa sprzedaż czyli nowi, polscy klienci.

Podstawą oferty kredytowej są krótkoterminowe metody finansowania w formie kredytu obrotowego lub overdraftu — możliwości przekroczenia stanu rachunku firmy prowadzonego w danym banku. W obu tych przypadkach miarą ryzyka jest wiarygodność kredytobiorcy jako przedsiębiorcy.

Miarą tej wiarygodności mogą być różne rzeczy, począwszy od zwykłej historii rachunku, przez miesięczne i roczne sprawozdania finansowe, do rejestru klientów i dostawców włącznie. Z punktu widzenia banku, w przypadku kredytu obrotowego lub overdraftu najważniejsza jest krótko- i średnioterminowa wypłacalność firmy. Zatem, jeżeli firma ma przychody rzędu 15 mln zł rocznie, lecz są to przychody okresowe związane z sezonowością sprzedaży i w ostatnich trzech latach wahały się między na przykład 12 a 20 mln zł, to udzielenie overdraftu na poziomie od 1 do 1,5 mln nie powinno być problemem, gdyż jest przeciętną wysokości miesięcznych przychodów.

Zdolności kredtowej nie można jednak mylić ze zdolnością do zabezpieczenia kredytu, ponieważ bardzo często te dwie rzeczy nie idą ze soba w parze.

Z punktu widzenia banku kredyt udzielany firmie ma dwa oblicza. Z jednej strony jest to zwykła sprzedaż pieniędzy, z drugiej strony nie jest to sprzedaż produktu, lecz tak zwana line of business, czyli rozpoczęcie przedsięwzięcia, które może bankowi potencjalnie przynieść zdecydowanie więcej dochodów niż prowizja i odsetki. Każdy dobrze zabezpieczony kredyt można bowiem sprzedać razem z dłużnikiem, jest to tylko kwestia ceny i sensu ekonomicznego takiego działania. Jeżeli bowiem konkurencja chce przejąć firmę, najprościej zrobić to za długi. Bank nie będzie się wahał — sprzeda firmę „z butami”.

Podstawową miarą zdolności kredytowej jest historia rachunku plus ewentualnie zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami ZUS i podatkami. Bank musi się bowiem zabezpieczyć na wypadek tak zwanej piramidy długów. Jeżeli bowiem firma nie płaci podatków i składek na ZUS, a otrzyma kredyt, to wierzytelności banku są wymagalne dopiero w drugiej kolejności po zobowiązaniach wobec Skarbu Państwa i ZUS. Nie należy zatem rozpoczynać procedury kredytowej, jeżeli zalegamy z podatkami lub ze składkami ZUS. Z drugiej strony bank z całą pewnością sprawdzi wiarygodność naszych zabezpieczeń. Form zabezpieczeń może być wiele, lecz najpopularniejsze to zastaw hipoteczny na nieruchomości, zabezpieczenie depozytem terminowym, poręczenie majątkowe lub też rejestrowy z wpisem do centralnego rejestru zastawów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Wsparcie ma wiele twarzy i imion