WSPÓLNOTY REZYGNUJĄ Z ZARZĄDU KOMUNALNEGO
Firmy, które zajmują się tą profesją, pobierają w Warszawie opłatę wysokości 55-60 groszy za mkw.
Na rynku pojawiają się wreszcie firmy oferujące wspólnotom mieszkaniowym zarządzanie nieruchomościami. Ich przedstawiciele twierdzą, że mają coraz więcej zleceń. Tymczasem nie wszyscy widzą w takiej działalności możliwość dużego zarobku. Adam Polanowski z firmy Polanowscy Nieruchomości twierdzi wręcz, że zarządzanie majątkiem wspólnot to zarządzanie biedą.
Sami zainteresowani zaprzeczają temu twierdzeniu.
— Z każdym dniem popyt na takie usługi jest coraz większy. Z roku na rok odnotowujemy wzrastającą liczbę klientów — twierdzi Paweł Marcinkowski, dyrektor oddziału warszawskiego firmy Gestor.
Zdaniem naszego rozmówcy, każda z firm zarządzających własnością wspólnot mieszkaniowych może teoretycznie obsługiwać nieograniczoną liczbę klientów.
— To tylko kwestia struktury firmy. Wraz z rozwojem trzeba tworzyć biura w dzielnicach lub powoływać zespoły obsługujące poszczególne rejony. Trzy lata temu zaczynając działalność zatrudnialiśmy dwóch pracowników, teraz mamy już 28 — opowiada Paweł Marcinkowski.
Nie wszyscy jednak, mimo coraz lepszej koniunktury na tym rynku, są zainteresowani prowadzeniem takiej działalności.
— Zarządzanie własnością wspólnoty mieszkaniowej to zarządzanie biedą. Dla nas to żaden interes, dlatego nasza firma nie zamierza świadczyć takich usług. We współpracy ze wspólnotą więcej jest czynnika emocjonalnego niż ekonomicznego — zauważa Adam Polanowski, prezes zarządu firmy Polanowscy Nieruchomości.
Trzy możliwości
Wspólnoty mieszkaniowe mają do wyboru trzy możliwości zarządzania swoją własnością.
— Można pozostawić zarządzanie nieruchomością w rękach komunalnych. Trzeba się wtedy pogodzić i liczyć z utarczkami z urzędnikami administracji. Są też dodatnie strony takiej decyzji, choćby takie, że zarządca komunalny dysponuje grupą remontową, która wykonuje wszelkie naprawy — mówi Adam Polanowski.
Kolejną możliwością jest oddanie zarządzania w ręce wyspecjalizowanej firmy.
— Takie firmy mają większą chęć do działania w sektorze usług. Mają indywidualne podejście do każdego klienta. Minusem jest natomiast to, że ich biuro może mieścić się daleko od nieruchomości. Zwykle nie dysponują też własną ekipą remontową i muszą korzystać z podwykonawców — podkreśla Adam Polanowski.
Ostatnią możliwością jest zarządzanie samemu.
— Można wówczas zatrudnić na pół etatu jednego z mieszkańców, który będzie prowadził prostą księgowość. Dużym plusem takiej decyzji jest to, że taka osoba nie zrobi krzywdy własnej wspólnocie, a poza tym dobrze zna problemy i potrzeby nieruchomości. Minusem tej metody jest to, że obiekt zarządzany jest po amatorsku. Na pierwszy rzut oka jest to najtańsze rozwiązanie, ale nie znaczy, że dobre — zauważa Adam Polanowski.
Pozbyć się kłopotu
— Nasze społeczeństwo wychowane jest w obiektach komunalnych. Nie uświadomiło sobie jeszcze zmiany sytuacji i brakuje mu poczucia odpowiedzialności za prywatną własność. Wspólnota mieszkaniowa, oddając zarządzanie nieruchomością wyspecjalizowanej firmie, pozbywa się kłopotu w postaci poruszania w gąszczu przepisów — uważa Piotr Marszałek, prezes Biura Finansowo- -Prawnego Petrus Consulting.
Oczywiście za luksus pozbycia się kłopotu związanego z zarządzaniem nieruchomością trzeba płacić.
— Koszty zarządzania w Warszawie wahają się w granicach 55-60 groszy za mkw. miesięcznie, Jest to opłata za usługi administracyjne, księgowe i nadzór nad nieruchomością. W stolicy ceny są wyższe, ponieważ firmy ponoszą większe koszty za wynajem biura i zatrudnienie pracowników. W Łodzi opłata za mkw. wynosi 40 -45 groszy miesięcznie — informuje Paweł Marcinkowski.
Bez zagrożenia
Przedsiębiorcy prowadzący tego typu działalność zapewniają, że wspólnota nie ponosi ryzyka.
— Nie ma tu zagrożenia, że firma zarządzająca majątkiem wspólnoty ją oszuka. Zależy to też od umowy, jaką się podpisze z takim podmiotem. Najlepiej jeśli wspólnota posiada własny rachunek, a zarządca korzysta ze środków na nim zgromadzonych tylko na zasadach pełnomocnictwa. Każda wypłata musi być zaewidencjonowana i rozliczona — zaznacza Piotr Marszałek.
Nieprzychylne banki
Zdaniem przedstawicieli firm zarządzających nieruchomościami, wspólnoty powinny zakładać fundusze remontowe.
— Polecamy naszym klientom zakładanie funduszy remontowych, ponieważ banki nie udzielają wspólnotom kredytów na takie prace. Nie można bowiem wziąć klatki schodowej, piwnic czy strychu jako poręczenia kredytowego. Fundusz gwarantuje, że w razie jakiegoś nagłego remontu nie trzeba natychmiast ponosić dodatkowych kosztów z nim związanych. Jeśli budynek należy do zamożniejszych ludzi, dla których jednorazowy wydatek na remont w wysokości około 500 zł nie stanowi problemu, to taki fundusz nie jest bardzo potrzebny — twierdzi Paweł Marcinkowski.
— Wspólnota mieszkaniowa ustala budżet na koniec roku i co miesiąc dokonuje wpłat zaliczek. Pod koniec roku rozliczane są wszystkie koszty, dokonuje się dopłat bądź zwrotów. Najlepiej jest jednak nadwyżki przeznaczać na fundusz remontowy. W przypadku wystąpienia jakiejkolwiek awarii, nie trzeba będzie na jej usunięcie przeznaczać dodatkowych środków — dodaje Piotr Marszałek.
ZARZĄDZANIE BIEDĄ: Adam Polanowski, prezes zarządu firmy Polanowscy Nieruchomości, uważa, że zarządzanie majątkiem wspólnot mieszkaniowych to zarządzanie biedą, dlatego jego firma nie będzie świadczyć tego typu usług. fot. Grzegorz Kawecki
DOBRA KONIUNKTURA: Paweł Marcinkowski, dyrektor oddziału warszawskiego firmy Gestor, uważa, że coraz więcej wspólnot mieszkańców decyduje się na podpisanie umów z firmami profesjonalnie zajmującymi się tymi usługami. fot. Małgorzatra Pstrągowska