Wspólnoty rezygnują z zarządu komunalnego

Radosław Górecki
opublikowano: 1999-09-20 00:00

WSPÓLNOTY REZYGNUJĄ Z ZARZĄDU KOMUNALNEGO

Firmy, które zajmują się tą profesją, pobierają w Warszawie opłatę wysokości 55-60 groszy za mkw.

Na rynku pojawiają się wreszcie firmy oferujące wspólnotom mieszkaniowym zarządzanie nieruchomościami. Ich przedstawiciele twierdzą, że mają coraz więcej zleceń. Tymczasem nie wszyscy widzą w takiej działalności możliwość dużego zarobku. Adam Polanowski z firmy Polanowscy Nieruchomości twierdzi wręcz, że zarządzanie majątkiem wspólnot to zarządzanie biedą.

Sami zainteresowani zaprzeczają temu twierdzeniu.

— Z każdym dniem popyt na takie usługi jest coraz większy. Z roku na rok odnotowujemy wzrastającą liczbę klientów — twierdzi Paweł Marcinkowski, dyrektor oddziału warszawskiego firmy Gestor.

Zdaniem naszego rozmówcy, każda z firm zarządzających własnością wspólnot mieszkaniowych może teoretycznie obsługiwać nieograniczoną liczbę klientów.

— To tylko kwestia struktury firmy. Wraz z rozwojem trzeba tworzyć biura w dzielnicach lub powoływać zespoły obsługujące poszczególne rejony. Trzy lata temu zaczynając działalność zatrudnialiśmy dwóch pracowników, teraz mamy już 28 — opowiada Paweł Marcinkowski.

Nie wszyscy jednak, mimo coraz lepszej koniunktury na tym rynku, są zainteresowani prowadzeniem takiej działalności.

— Zarządzanie własnością wspólnoty mieszkaniowej to zarządzanie biedą. Dla nas to żaden interes, dlatego nasza firma nie zamierza świadczyć takich usług. We współpracy ze wspólnotą więcej jest czynnika emocjonalnego niż ekonomicznego — zauważa Adam Polanowski, prezes zarządu firmy Polanowscy Nieruchomości.

Trzy możliwości

Wspólnoty mieszkaniowe mają do wyboru trzy możliwości zarządzania swoją własnością.

— Można pozostawić zarządzanie nieruchomością w rękach komunalnych. Trzeba się wtedy pogodzić i liczyć z utarczkami z urzędnikami administracji. Są też dodatnie strony takiej decyzji, choćby takie, że zarządca komunalny dysponuje grupą remontową, która wykonuje wszelkie naprawy — mówi Adam Polanowski.

Kolejną możliwością jest oddanie zarządzania w ręce wyspecjalizowanej firmy.

— Takie firmy mają większą chęć do działania w sektorze usług. Mają indywidualne podejście do każdego klienta. Minusem jest natomiast to, że ich biuro może mieścić się daleko od nieruchomości. Zwykle nie dysponują też własną ekipą remontową i muszą korzystać z podwykonawców — podkreśla Adam Polanowski.

Ostatnią możliwością jest zarządzanie samemu.

— Można wówczas zatrudnić na pół etatu jednego z mieszkańców, który będzie prowadził prostą księgowość. Dużym plusem takiej decyzji jest to, że taka osoba nie zrobi krzywdy własnej wspólnocie, a poza tym dobrze zna problemy i potrzeby nieruchomości. Minusem tej metody jest to, że obiekt zarządzany jest po amatorsku. Na pierwszy rzut oka jest to najtańsze rozwiązanie, ale nie znaczy, że dobre — zauważa Adam Polanowski.

Pozbyć się kłopotu

— Nasze społeczeństwo wychowane jest w obiektach komunalnych. Nie uświadomiło sobie jeszcze zmiany sytuacji i brakuje mu poczucia odpowiedzialności za prywatną własność. Wspólnota mieszkaniowa, oddając zarządzanie nieruchomością wyspecjalizowanej firmie, pozbywa się kłopotu w postaci poruszania w gąszczu przepisów — uważa Piotr Marszałek, prezes Biura Finansowo- -Prawnego Petrus Consulting.

Oczywiście za luksus pozbycia się kłopotu związanego z zarządzaniem nieruchomością trzeba płacić.

— Koszty zarządzania w Warszawie wahają się w granicach 55-60 groszy za mkw. miesięcznie, Jest to opłata za usługi administracyjne, księgowe i nadzór nad nieruchomością. W stolicy ceny są wyższe, ponieważ firmy ponoszą większe koszty za wynajem biura i zatrudnienie pracowników. W Łodzi opłata za mkw. wynosi 40 -45 groszy miesięcznie — informuje Paweł Marcinkowski.

Bez zagrożenia

Przedsiębiorcy prowadzący tego typu działalność zapewniają, że wspólnota nie ponosi ryzyka.

— Nie ma tu zagrożenia, że firma zarządzająca majątkiem wspólnoty ją oszuka. Zależy to też od umowy, jaką się podpisze z takim podmiotem. Najlepiej jeśli wspólnota posiada własny rachunek, a zarządca korzysta ze środków na nim zgromadzonych tylko na zasadach pełnomocnictwa. Każda wypłata musi być zaewidencjonowana i rozliczona — zaznacza Piotr Marszałek.

Nieprzychylne banki

Zdaniem przedstawicieli firm zarządzających nieruchomościami, wspólnoty powinny zakładać fundusze remontowe.

— Polecamy naszym klientom zakładanie funduszy remontowych, ponieważ banki nie udzielają wspólnotom kredytów na takie prace. Nie można bowiem wziąć klatki schodowej, piwnic czy strychu jako poręczenia kredytowego. Fundusz gwarantuje, że w razie jakiegoś nagłego remontu nie trzeba natychmiast ponosić dodatkowych kosztów z nim związanych. Jeśli budynek należy do zamożniejszych ludzi, dla których jednorazowy wydatek na remont w wysokości około 500 zł nie stanowi problemu, to taki fundusz nie jest bardzo potrzebny — twierdzi Paweł Marcinkowski.

— Wspólnota mieszkaniowa ustala budżet na koniec roku i co miesiąc dokonuje wpłat zaliczek. Pod koniec roku rozliczane są wszystkie koszty, dokonuje się dopłat bądź zwrotów. Najlepiej jest jednak nadwyżki przeznaczać na fundusz remontowy. W przypadku wystąpienia jakiejkolwiek awarii, nie trzeba będzie na jej usunięcie przeznaczać dodatkowych środków — dodaje Piotr Marszałek.

ZARZĄDZANIE BIEDĄ: Adam Polanowski, prezes zarządu firmy Polanowscy Nieruchomości, uważa, że zarządzanie majątkiem wspólnot mieszkaniowych to zarządzanie biedą, dlatego jego firma nie będzie świadczyć tego typu usług. fot. Grzegorz Kawecki

DOBRA KONIUNKTURA: Paweł Marcinkowski, dyrektor oddziału warszawskiego firmy Gestor, uważa, że coraz więcej wspólnot mieszkańców decyduje się na podpisanie umów z firmami profesjonalnie zajmującymi się tymi usługami. fot. Małgorzatra Pstrągowska