Wszyscy jesteśmy turystami

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2023-07-21 14:00
zaktualizowano: 2023-07-21 13:45

Od aktywności elitarnej do powszechnej formy spędzania urlopów – turystyka staje się coraz bardziej masowa i zdemokratyzowana.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • na czym polegał XVIIwieczny Grand Tour po Europie
  • jakie czynniki upowszechniły turystykę po II wojnie światowej
  • jak Amsterdam, Barcelona i Dubrownik bronią się przed wakacyjną stonką
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Turystyka to zjawisko stosunkowo młode. Jeszcze 200 lat temu nie było nawet słowa, które by je określało, a dopiero po II wojnie światowej wakacyjne podróżowanie stało się powszechne. Wcześniej tylko bogaci i wykształceni mogli sobie pozwolić na dalsze wojaże. W XVII i XVIII w. szlachta i bogate mieszczaństwo odbywały tzw. Grand Tour po Europie, by zaznajomić się ze sztuką, kulturą, nawiązać kontakty oraz poprawić maniery i języki obce. Bez takiej podróży uważano, że wykształcenie jest niepełne, co dobrze wyraził Samuel Johnson: „mężczyzny, który nie był w Italii, już nigdy nie opuści poczucie niższości, jako że nie widział tego, czego się od niego oczekuje”.

Hutnik i górnik na wczasach

Moda na masową turystykę zaczęła się w XX w., ale na początku ogarnęła wyższe warstwy klasy średniej. Przełom nastąpił w latach 50. i 60., gdy Stary Kontynent zalała fala wczasowiczów, wśród których nie brakowało szeregowych urzędników i pracowników fizycznych. W połowie lat 60. prawie połowa Francuzów regularnie wyjeżdżała na urlop, a w biednej, komunistycznej Polsce co najmniej 30 na 100 obywateli. Uchwała Centralnej Rady Związków Zawodowych podkreślała, że „dzięki wczasom górnik, nauczyciel, hutnik czy włókniarz, który może nigdy w swym życiu nie widział gór, morza, ma możność poznania najpiękniejszych regionów kraju”. Niemniej 70 proc. wczasowiczów stanowili pracownicy umysłowi, a tylko 30 proc. robotnicy i chłopi. Wbrew PRL-owskiej propagandzie wakacyjne wyjazdy były dla uprzywilejowanych. Najwidoczniej nie wiedział o tym Dean MacCannell, amerykański socjolog, gdy w połowie lat 70. ogłosił, że „wszyscy jesteśmy turystami”.

Boom na podróżowanie
30razy

O tyle wzrosła liczba uczestników turystyki międzynarodowej na świecie w drugiej połowie XX w. – z 25 mln osób w roku 1950 do 698 mln w 2000 r. Dochody tej branży zwiększyły się w tym czasie z 2 do 477 mld USD, czyli ponad 230 razy – wynika z badań World Tourism Organisation (agenda ONZ).

Krótki wymiar urlopów i konieczność zaciskania pasa sprawiły, że w latach powojennych ośrodkiem spędzania czasu wolnego był dom. Później pojawił się zwyczaj niedzielnych wycieczek za miasto. By ograniczyć wydatki, prowiant zabierano ze sobą. W latach 50. na Zachodzie wzrastała stopniowo chęć poznawania obcych miejsc, ludzi, smaków, tradycji i kultur, czemu sprzyjał coraz wyższy poziom życia i świadomość wagi wypoczynku.

Turystyka zawdzięcza rozwój także nowym środkom komunikacji. Kolej, motoryzacja, transport dalekomorski i lotnictwo zmieniły całkowicie sposób podróżowania i jego tempo. „Żyjemy w wieku samolotów-odrzutowców i kiedy za naszej młodości wyprawa za ocean była dostępna tylko wybranym, dziś jest to przejażdżka niemal masowa – jak kiedyś wycieczki Kazimierza Czapińskiego z Turowca na Kasprowy Wierch” – pisał w 1981 r. prawnik Zygmunt Gross do dziennikarki Lidii Ciołkoszowej. Niestety, autor listu – zasłużony działacz socjalistyczny – nie wspomniał, że w PRL zagraniczne podróże, a tym bardziej do Ameryki, są zastrzeżone przede wszystkim dla przychylnej władzy elity.

W ostatnich dekadach XX w. turystyka stawała się coraz bardziej zglobalizowana. Firmy hotelarskie, biura podróży i linie lotnicze rozszerzały działalność na różne rynki i regiony. Powstawały międzynarodowe sieci i alianse, które zapewniały wysoką jakość usług i atrakcyjne ceny. Równocześnie branża uległa zróżnicowaniu i dostosowała się do nowych potrzeb i oczekiwań klientów. Pojawiły się nowe produkty i nowe formy spędzania wolnego czasu związane m.in. ze sportem i zdrowiem.

Wiek XXI nie tylko pogłębił te tendencje, lecz także wdrożył wiele innowacji, na czele z narzędziami cyfrowymi. Należą do nich aplikacje, które pozwalają taniej kupić bilet lotniczy (Hopper, Last Minute Flights), znaleźć miejsce u kogoś w samochodzie (BlaBlaCar), zarezerwować nocleg (Booking, AirBnB) i zorganizować zwiedzanie (LiveTrekker). Inne kierują do najtańszych stacji paliw (GasBuddy) oraz świetnych restauracji, barów i knajp (Happy Hour Finder).

Stonka wakacyjna

Mimo takich wyzwań jak kryzys 2008 r. i pandemia COVID-19 sektor turystyczny nie traci na sile i elastyczności. Potrafi dostosować się do zmieniających się warunków i zachować konkurencyjność. Jego zbyt szybki rozwój niesie jednak negatywne skutki dla środowiska i społeczności lokalnych.

Polska wysoko w rankingach

Pandemia mocno uderzyła w turystykę przyjazdową do Polski. Biura podróży odnotowały spadki dochodów nawet o 98, 99 proc. Sezon 2022 zapowiadał się jednak wspaniale: hotele miały wiele rezerwacji, a biura podróży planowały setki grup na pobyty trwające kilka lub kilkanaście dni. Sytuacja zmieniła się diametralnie 24 lutego 2022 r. Turysta zagraniczny obawiał się odwiedzić kraj, który graniczy z Ukrainą, przyjmuje miliony uchodźców i jest potencjalnym celem agresywnej Rosji. Na szczęście w tym roku cudzoziemcy nie pytają już, czy w Polsce jest bezpiecznie. Światowe media informują o przyznawanych naszemu krajowi tytułach i wyróżnieniach. CNN Travel umieścił Polskę w zestawieniu 23 najlepszych miejsc do odwiedzenia w 2023 r. W prestiżowym plebiscycie internautów European Best Destination Warszawa zdobyła tytuł najlepszego kierunku turystycznego w Europie.

Przepłynąć Kanał Panamski, zobaczyć Ogrody Watykańskie i dom Van Gogha w Remy albo podziwiać wieżowce na Manhattanie – oto prawa człowieka współczesnego. Ale coś za coś: ogromne tłumy odbierają przyjemność zwiedzania i niszczą znane z pocztówek atrakcje. Dlatego w Dubrowniku i Machu Picchu obowiązują limity gości, Barcelona hamuje rozwój hoteli i schronisk, Wyspa Wielkanocna skraca pobyt dla turystów do miesiąca, Amsterdam robi internetową kampanię mającą odstraszyć młodych Brytyjczyków przyjeżdżających tam tylko po seks i alkohol (kiedyś ten problem miał Kraków).

Jeśli typowy amsterdamczyk, barcelończyk lub wenecjanin traktuje turystów jak rolnik stonkę ziemniaczaną, może warto spróbować kosmosu? Firma ​Virgin Galactic, należąca do Richarda Bransona, zrealizowała pod koniec czerwca pierwszy komercyjny lot kosmiczny. W eskapadzie, oprócz pilotów, uczestniczyło trzech Włochów – dwaj oficerowie lotnictwa i inżynier lotniczy. Co dalej? Czy ktoś ma ochotę na wycieczkę na Marsa?

Przyjemna choroba

Kiedy załapiesz bakcyla podróżowania, nie ma na to żadnego lekarstwa. Już wiem, że będę szczęśliwie chory do końca życia

Michael Palin
brytyjski aktor komediowy, scenarzysta i podróżnik