Wszystkie drogi prowadzą do szkoły

opublikowano: 26-09-2018, 22:00

Rewolucja na rynku transportu, spedycji i logistyki przyśpiesza w zawrotnym tempie. W szalonym wyścigu innowacji zwycięży ten, kto chce się uczyć

Certyfikaty, tytuły zawodowe i wykształcenie nie mają znaczenia? Owszem, mają, bo potwierdzają wiedzę i umiejętności niezbędne do tego, aby być dobrym fachowcem. Tak jest przynajmniej w sektorze TSL (transport, spedycja, logistyka), który przechodzi transformację cyfrową i rozwija się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Nic dziwnego, że przedsiębiorstwa z tej branży chcą uczestniczyć w życiu uczelni, są obecne na organizowanych przez szkoły dniach kariery i wdrażają programy stażowe.

Według Joanny Augustynowicz, dyrektor ds. personalnych DHL Express Poland, największa odpowiedzialność spoczywa na liderach rynku. Podkreśla, że jej firma czuje się współodpowiedzialna za rozwój polskiej branży logistycznej. Pociąga to za sobą ciągłą rozbudowę infrastruktury, polepszanie jakości usług i wprowadzanie nowoczesnych technologii. Ale nie tylko. Ambicją spółki jest kształcenie specjalistów, co oznacza m.in. współpracę ze środowiskiem akademickim.

— Takie kierunki jak logistyka i transport zawsze cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród uczniów. Aby zdobyć jak najlepsze przygotowanie do pracy w TSL, warto też rozwijać się indywidualnie, poza oficjalną ścieżką edukacji. DHL Express wspiera takie aktywności, czego przykładem są nasze praktyki dla studentów — mówi Joanna Augustynowicz.

Student na stażu

Praktyki oferuje żakom także spółka Mazowiecki Port Lotniczy (MPL) Warszawa- Modlin. Mimo, że są one bezpłatne, uchodzą za niezwykle atrakcyjne. Dlatego część uczestników przedłużyła okres swojego stażowania.

— Co roku minimum kilkanaście osób odbywa u nas wymagane przez uczelnie praktyki zawodowe, głównie w służbach operacyjnych lotniska. Są to studenci m.in. kierunków cywilnych z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych, z którą podpisaliśmy długoterminową umowę w tej sprawie. Żacy z innych placówek trafiają do nas na własną prośbę, zwykle na podstawie rekomendacji swoich starszych kolegów — informuje Marek Rymkiewicz, szef biura handlowo-marketingowego MPL Warszawa-Modlin.

Gruszek w popiele nie zasypia magazynowy potentat Prologis, który od 13 lat wspiera najzdolniejszych studentów pierwszej w Polsce uczelni logistycznej. Razem z Wyższą Szkołą Logistyki w Poznaniu organizuje prestiżowy konkurs „Prologis Najlepszym”, którego ideą jest promowanie ambitnych, pracowitych i młodych. Kandydaci rywalizują w trzech kategoriach: Najlepsza praca dyplomowa, Najlepsza praca magisterska i Najlepszy absolwent. Zwycięzca otrzymuje stypendium Prologis w wysokości 4 tys. zł. Dotychczas wyłoniono 32 laureatów, a łączna wartość przyznanych stypendiów przekroczyła 151 tys. zł.

Z komunikatów spółki można się dowiedzieć, że inicjatywa wpisuje się w społeczną odpowiedzialność biznesu i networking — zarząd wierzy, że większość laureatów konkursu zostanie partnerami Prologisa w biznesie.

Klęska urodzaju

75 proc. respondentów z zagranicy docenia Polskę za niższe niż w Unii Europejskiej koszty prowadzenia biznesu, 64 proc. za atrakcyjność pod względem miejsc na inwestycje, a 45 proc. za kwalifikacje pracowników — wynika z raportu CBRE i Panattoni „Logistics Confidence Index Poland 2017”. Tak pozytywne oceny przekładają się na wzrost liczby, zakresu i wartości przedsięwzięć. Tyle, że coraz trudniej pozyskać siłę roboczą, która wszystkie te kontrakty zrealizuje.

— Od co najmniej dwóch lat polska i europejska branża TSL zmaga się z deficytem kadr. Naiwnością byłoby oczekiwać, że w następnych kwartałach i latach to się zmieni. Nie można jednak zostawić spraw ich własnemu biegowi — twierdzi Grzegorz S. Woelke, prezes spółki przewozowej VIVE Transport.

Jego zdaniem, logistyka musi dostosować się do permanentnego braku zasobów. A jedną z metod są innowacje — aby przetrwać i pozostać na rynku, trzeba inwestować w autonomiczne pojazdy i zautomatyzowane magazyny. To jednak wymusi kolejne nakłady — na cyfrową edukację pracowników. Badanie CBRE i Panattoni wskazuje, że logistycy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Niemal wszyscy respondenci (93 proc.) chcą wdrożyć innowacje do swoich łańcuchów dostaw. Co czwarta firma planuje automatyzację i robotyzację (25 proc.). Prawie tyle samo przedsiębiorstw uzbroi się w rozwiązania big data i narzędzia analityczne (23 proc.).

— Żyjemy w czasach transformacji cyfrowej. Dlatego przedstawiciele sektora TSL nie mogą być specjalistami wyłącznie od transportu, spedycji i logistyki. Nie wystarczy im też dodatkowe przygotowanie — zarządcze, marketingowe czy sprzedażowe. Powinni orientować się również w wielu zagadnieniach IT. Również na to trzeba zwracać uwagę, nawiązując współpracę z uczelniami — komentuje Marek Kobielski, prezes Dimension Data Polska.

Czy wykształcenie kierunkowe i doświadczenie są zaletą przy ubieganiu się o pracę w spółkach przewozowych i logistycznych? Raczej tak. Pracodawcy nie traktują ich jednak jako warunku koniecznego — większy nacisk kładą na motywację i elastyczność kandydatów. Przypominają się słynne słowa amerykańskiego futurologa Alvina Tofflera: „Analfabetami XXI wieku nie będą ci, którzy nie potrafią pisać i czytać, ale ci, którzy nie potrafią się uczyć, oduczać i oduczać na nowo”.

Biznesowe metody, które wczoraj zapewniały sukces, dzisiaj skazują na porażkę. Wiedza, jak wszystkie inne dobra, ma swój termin przydatności do spożycia — tłumaczy Marek Kobielski, który o przyszłość TSL jest spokojny.

— U naszych klientów logistyków i przewoźników nie dostrzegam konserwatyzmu i braku adaptacyjności. Przeciwnie: nie przespali ostatniej dekady przyrostu innowacji. Idą z duchem czasu, jeśli chodzi o inwestycje technologiczne i umiejętność pełnego ich wykorzystania. Inspirują się z pozoru obcymi rozwiązaniami z innych branż, ale także ze świata akademickiego i centrów badawczo-rozwojowych — opisuje.

Więcej niż wykłady

Adaptacyjność widać m.in. w polskim oddziale DHL Express, w którym u kandydatów ceni się przede wszystkim motywację i potencjał.

— Poszukujemy zarówno specjalistów z dużym stażem i wyrobioną opinią na rynku, jak i osób, które dopiero rozpoczynają karierę zawodową. Zatrudniamy także ludzi o kompetencjach niezwiązanych z logistyką. Jeden warunek: powinni być otwarci na naukę i wiedzę. Różnorodność talentów, doświadczeń, pokoleń to element naszej przewagi konkurencyjnej — wskazuje Joanna Augustynowicz.

Dodaje, że edukowanie pracowników DHL wykracza poza współpracę z uczelniami. Koncern prowadzi „Certified International Specialist”, międzynarodowy program rozwojowy dla ekspertów, i ma analogiczną inicjatywę dla menedżerów. Nierzadko korzysta z zewnętrznych instruktorów, trenerów i ekspertów.

— Przykładem jest szkolenie z prawa celnego zorganizowane z Izbą Celną, dzięki któremu znacząco usprawniliśmy wszystkie procesy, przez co możemy oferować usługi najwyższej jakości — informuje Joanna Augustynowicz.

A jeśli firmy nie dbają o rozwój pracowników? Umiesz liczyć, licz na siebie — głosi ludowa mądrość. Podwyższanie kompetencji logistycznych pozwala przebierać w ofertach zatrudnienia m.in. w transporcie, przesyłkach kurierskich, służbie zdrowia, e-commerce, handlu zagranicznym, przy obsłudze imprez krajowych i międzynarodowych. Praca w tym sektorze gwarantuje wysokie zarobki i szybki awans. A to oznacza, że zainteresowani taką karierą powinni sami inwestować w siebie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Wszystkie drogi prowadzą do szkoły