Wszystko w porządku

Mariusz Zielke
opublikowano: 2004-06-23 00:00

Rada nadzorcza Ster- -Projektu skontrolowała transakcję, przez którą kurs spółki spadł o 30 proc. Jej wniosek — wszystko jest zgodne z prawem.

Warta 14 mln zł transakcja sprzedaży praw autorskich do oprogramowania z końca 2003 r., na którą zwrócił uwagę audytor badający sprawozdanie finansowe Ster-Projektu, była prawidłowa. Odbyła się rzeczywiście, nie miała znamion zabiegów księgowych czy ratowania wyników spółki — oceniła rada nadzorcza warszawskiego integratora.

Transakcja prawdziwa...

Rada skontrolowała kontrakt po tym, jak w ubiegłym tygodniu kurs Ster-Projektu spadł o 30 proc. w reakcji na spekulacje, że umowa została podpisana tylko dla ratowania jego wyników. Ster-Projekt wyjaśnił, że kontrakt miał duży wpływ na wyniki (około 16 proc. przychodów spółki z czwartego kwartału), ale był konsekwencją wieloletnich prac. Został podpisany po ponad półrocznych negocjacjach i dotyczył rzeczywistego produktu. Sprowadzanie go do roli koła ratunkowego jest więc — zdaniem zarządu — krzywdzące dla spółki.

— To nie była papierowa umowa, ale rzeczywista sprzedaż. Nie ma nic dziwnego, że podpisaliśmy ją w grudniu, bo 76 proc. kontraktów ostatniego kwartału podpisaliśmy właśnie w tym miesiącu — wyjaśniał Piotr Smólski, szef Ster-Projektu.

...ale szczegóły poufne

Ster-Projekt tłumaczy, że nie może podać szczegółów kontraktu, bo jest on — jak wiele innych — obwarowany klauzulami poufności.

Wiadomo tylko, że program, do którego prawa Ster-Projekt sprzedał innej firmie, został stworzony na podstawie zawartej w sierpniu 2000 r. umowy z jednym z klientów. Spółka podkreśla, że audytor nie zakwestionował transakcji i nie miał zastrzeżeń do jej zaksięgowania. Po wczorajszym porannym komunikacie kurs Ster-Projektu rósł nawet o ponad 5 proc., ale na zamknięciu zanotował spadek o 0,5 proc.