Wtorkowa sesja w Stanach była klasycznym falstartem

Piotr Kuczyński
27-02-2003, 00:00

Po wtorkowej sesji okazało się, że nic nie jest proste w tych dniach... Nastroje zepsuł Hewlett-Packard (HP). Podał wyniki zgodne z prognozami, jeśli chodzi o zysk, ale sporo niższe w przychodach. Rynkowi jednak przychody zdecydowanie się nie spodobały (spadły ze względu na słabość rynku amerykańskiego). Była to łyżka dziegciu w beczce wtorkowego miodu. Kurs spółki wczoraj spadł blisko 15 proc. ciągnąc za sobą cały sektor producentów komputerów i podzespołów do ich wytwarzania. Te nastroje przeniosły się również na firmy produkujące oprogramowanie. Nie pomogło nawet podniesienie przez Deutsche Bank rekomendacji dla Microsoftu. Były i inne powody do zmartwienia. Znacznie wzrosły ceny ropy naftowej (zbliżając się do 38 USD za baryłkę) po informacji o tym, że znowu spadły zapasy w amerykańskich magazynach. We wtorek rynkowi pomogła zapowiedź administracji o uwolnieniu zapasów strategicznych w razie wystąpienia niedoborów ropy. Wczoraj inwestorzy przypomnieli sobie, że z tymi zapasami jest bardzo krucho, a z pustego i Salomon nie naleje.

Oczywiście pojawiła się również geopolityka. Hans Blix powiedział, że Irak „nie podjął jeszcze fundamentalnej decyzji o rozbrojeniu”. Zaznaczył również, że Bagdad nie w pełni współpracuje z inspektorami. Inwestorzy czekali też na przemówienie prezydenta Busha, który miał mówić o przyszłości Iraku. W domyśle: przyszłości po wygranej przez USA wojnie. Trudno ustalić, w jakiej części spadek indeksów giełdy zawdzięczały informacjom ze spółek (HP) i z makroekonomii (wzrost cen ropy), a w jakiej geopolityce. To nie jest dzielenie włosa na czworo. Czekam z utęsknieniem na wyraźny sygnał pokazujący, że inwestorzy już lekceważą geopolitykę przyjmując za pewnik nieuniknione rozpoczęcie wojny. Wczoraj można było jedynie stwierdzić, że doskonałe zachowanie rynku we wtorek było wypadkiem przy pracy - falstartem. Zresztą brak paniki, która powinna poprzedzać taki zwrot czynił go od początku bardzo podejrzanym.

Nieciekawe nastroje po wtorkowej sesji w USA nie tylko zahamowały wczoraj odbicie w Eurolandzie, ale w pewnym momencie doprowadziły prawie do następnej paniki. Indeksy nawet na początku sesji wzrastały, ale potem podziałała niepewność i niedowierzanie. Wyraźnie jedna panika to było za mało jak na rynki europejskie. Zadziwia mnie niezwykła słabość właśnie tych rynków – w porównaniu do nich giełdy amerykańskie są ostoją spokoju. Wiadomo, ze panika kończy falę wyprzedaży, ale skoro po panice we wtorek następują znowu spadki indeksów to znaczy, że można jeszcze oczekiwać sesji kapitulacji, na której indeksy spadną jeszcze mocniej. Wygląda to tak ponuro, że aż zachęca do kupna. Nasz rynek też próbował odbijać, ale słabe nastroje w Eurolandzie nie pozwoliły. Obniżka stóp nie pomogła – była wliczona w ceny. Zachowywaliśmy się jednak lepiej niż inne rynki europejskie i to jest jedyna, niewielka pociecha. Obroty były znikome i można było mówić jedynie o wyczekiwaniu i stabilizowaniu rynku, a nie o poważnym kupnie.

Dzisiaj z danych makro w USA mamy ilość noworejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu (prognoza 390 tys.). Bardziej istotne powinny być informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku (prognoza +1,0 proc.). To wszystko o 14.30. O 16.00 dowiemy się jaka była sprzedaż nowych domów w styczniu (prognoza 1,05 mln). Ostatnio dane makro są lekceważone, więc trudno oczekiwać dużej reakcji.

Wskaźnik Koniunktury Rynku Kapitałowego informuje, że w poniedziałek na naszej giełdzie było 24 proc. byków i 46 proc. niedźwiedzi. Przydałoby się, żeby niedźwiedzi było więcej niż 50 proc., ale niewątpliwie ich ilość od poniedziałku znacznie wzrosła. Podobnie jest w USA. Takie natężenie pesymizmu występuje zawsze na samym dnie. Nie znaczy to, że już dzisiaj skończą się spadki, ale bardziej (mimo strachu) trzeba myśleć o kupnie niż o sprzedaży akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Wtorkowa sesja w Stanach była klasycznym falstartem