Wybierz drogę mniej uczęszczaną

opublikowano: 12-01-2020, 22:00

Sprowadzanie wszystkiego do technologii i funduszy UE świadczy o tym, że nasi szefowie niewiele wiedzą o innowacjach

Czy polską kadrę menedżerską cechuje niezgoda na status quo? Zdaje się to potwierdzać badanie KPMG, które na listopadowej konferencji „Pulsu Biznesu” — Research&Innovation Forum — zaprezentował dr Jerzy Kalinowski, doradca zarządu tej spółki. 69 proc. dyrektorów generalnych twierdzi, że mierzą się z problemami, z którymi wcześniej nie mieli do czynienia. 89 proc. obawia się, że produkty i usługi ich przedsiębiorstw za trzy lata przestaną być dla klientów atrakcyjne. Ale można głosić konieczność zmian, a mimo to ich nie wdrażać — podkreślał prelegent.

Nie chodzi o to, by było inaczej, ale żeby było lepiej. Jeśli organizacyjna lub
technologiczna zmiana nie wpływa na wyniki firmy, warto się zastanowić nad jej
sensem — mówi Igor Janke, partner zarządzający w agencji R4S.
Zobacz więcej

PO CO:

Nie chodzi o to, by było inaczej, ale żeby było lepiej. Jeśli organizacyjna lub technologiczna zmiana nie wpływa na wyniki firmy, warto się zastanowić nad jej sensem — mówi Igor Janke, partner zarządzający w agencji R4S. Fot. Marek Wiśniewski

Innowacyjność w wielu przedsiębiorstwach należy do pustych haseł w stosie dokumentów strategicznych czekających na przemiał. Deklaruje się ją, ale nie wspiera. Dlatego ze świecą szukać firm, które uruchamiają dodatkowe systemy motywacyjne dla osób zgłaszających pomysły racjonalizatorskie, tworzą dla nich osobne stanowiska i pomagają w robieniu kariery. To problem nienowy. Już w 2011 r. pisaliśmy na łamach „PB” o sondażu przeprowadzonym przez socjologów z Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH) w Krakowie, według którego łamanie konwencji i ponoszenie ryzyka akceptuje się tylko w czterech na 10 biznesów i jedynie w co drugim zatrudnieni mogą decydować o sposobie wykonywania pracy. Jeden z naszych komentatorów powiedział wtedy, że z innowacyjnością w polskich firmach jest jak ze stosunkiem przerywanym: daje przyjemność, ale nie do końca. Niby szef żąda od ciebie pomysłów, ale gdy mu je zgłaszasz, widzisz jego niezadowoloną minę.

Finezja rodzi się z głodu

Nie wszyscy sią zgadzają z tak surową oceną. Igor Janke, partner zarządzający w agencji R4S, pracuje z przedstawicielami różnych branż i jest pod wrażeniem ich odwagi w myśleniu. Nie wyklucza, że klienci, którzy do niego trafiają, są bardziej agresywni — w dobrym znaczeniu tego słowa. Ma jednak wrażenie, że wielu krajowych przedsiębiorców za punkt honoru obrało ciągły rozwój i parcie do przodu. Chodzi o technologie? Nie tylko.

— Style kierownicze, organizacja pracy, kultura firmy są dziś równie ważne jak system IT wspomagający produkcję, sprzedaż czy marketing. Najnowsze rozwiązania high tech nie dadzą spodziewanych korzyści, jeśli równocześnie nie usprawnia się modeli zarządzania — twierdzi reprezentant R4S.

Innowacyjność to inwestycja, która szybko się zwróci. Ale jak to powiedzieć małej firmie na dorobku, którą ledwo stać na pensje pracowników? O byciu w awangardzie zmian nie zawsze decydują duże budżety. A gdy przedsiębiorstwo nie ma wizji — albo nie jest przyparte do muru — może w mig roztrwonić każdą kwotę. Ekonomista i były trader Nassim Taleb w książce „Antykruchość” przytacza starożytną sentencję „finezja rodzi się z głodu” i drwi z ludzi,którzy uważają, że „droga do innowacyjności wiedzie przez fundusze wsparcia, kontrolowane przez aparat biurokratyczny, precyzyjne plany oraz zajęcia prowadzone w Szkole Biznesu Uniwersytetu Harvarda przez Niezwykle Utalentowanego Profesora Innowacji i Przedsiębiorczości (który nie ma na koncie żadnej innowacji)”. Innymi słowy: potrzeba jest matką wynalazku. Rewolucyjne pomysły biorą się z niedoboru, braku, a nie z nadmiaru — pieniędzy, czasu i innych zasobów.

Oto przykład. Z wiejskiego krajobrazu zniknęły konie. Czy powodem były rządowe dotacje na ciągniki rolnicze? Bynajmniej. Gospodarzowi doskwierały rosnące koszty utrzymania wałacha, a inżynierowie w jego problemie dostrzegli szansę na stworzenie intratnego rynku traktorów.

Patologie to margines

Igor Janke spotyka się czasem z opinią, że komfortowe warunki, a zwłaszcza łatwość pozyskania dofinansowania z Unii, nie służą kreatywności. Słyszy też o nadużyciach przy pozyskiwaniu wsparcia. Przyznaje, że są w Polsce firmy, które pokazują pozorne innowacje, by zdobyć fundusze z UE. Zjawisko to uznaje jednak za marginalne.

— Patologie zdarzają się wszędzie. Mam jednak przekonanie, że znakomita większość przedsiębiorców gra fair. Starają się wykorzystać wszystkie dostępne możliwości. Inną sprawą jest to, czy modele finansowania i rozliczania są zdrowe. Sam doświadczyłem kiedyś niedogodności związanych z finansowaniem unijnym, które na koniec blokowało, a nie wspierało rozwój firmy — mówi partner zarządzający w R4S.

Bądźmy sprawiedliwi, nie tylko polskie przedsiębiorstwa potrafią zmarnować swe przewagi. Jedną z najsłynniejszych firm, które popisowo roztrwoniły talent, był BlackBerry. To właśnie ten producent urządzeń mobilnych pierwszy zaoferował metodę push e-mail, czyli odbieranie wiadomości z poczty w czasie rzeczywistym, bez potrzeby odświeżania skrzynki pocztowej. Niemal cała kadra menedżerska na świecie używała telefonów kanadyjskiej marki. Ba! — korzystał z nich nawet amerykański prezydent. To uśpiło czujność koncernu. Przegapił kilka rewolucji na rynku komórek, co nie zachwiało jego pozycją. Ale trzęsienia ziemi, którą było pojawienie się iPhone’a, już nie udało się mu przetrwać. Kanadyjczycy za późno zabrali się za nadrabianie zaległości — w 2007 r. akcje BlackBerry kosztowały 236 USD, sześć lat później można było je kupić za 10 USD.

— Czy wszyscy przespali rynkowe i technologiczne zmiany? Absolutnie nie. Zawsze znajdzie się grupa osób, które podnoszą alarm, lecz zadowolony z siebie menedżment nie chce ich słuchać. Co gorsza, czasem traktuje ich jako buntowników i krytykantów — argumentuje Andrzej Jeznach, przedsiębiorca i autor bestsellerowych książek o zarządzaniu („Sztuka życia”, „Szef, który ma czas” i „Szef, który myśli”).

Partnerstwo, rozwój, reputacja

Jak skierować firmę na tory innowacyjności? Rita McGrath, profesor w Columbia School of Business, zwykła mawiać do menedżerów: „Pokaż mi swój kalendarz, a powiem ci, jak ważna jest dla ciebie innowacyjność”. Tak dawała do zrozumienia, że przykład musi iść z góry — to prezes, dyrektor czy kierownik musi zarazić pracowników swoją pasją. Przekonać ich, że warto wyjść z kolein codziennej rutyny.

Wtóruje jej Magdalena Owsiana, menedżer ds. PR i marketingu w Cognifide Polska, zdaniem której trudno się w coś naprawdę zaangażować, dopóki nie wiemy, po co. Ekspertka wymienia pięć argumentów za wprowadzaniem kultury innowacjiw przedsiębiorstwie. Pierwszym są ludzie — jeśli nie mogą być samodzielni, pomysłowi, twórczy, rośnie ich frustracja i rozglądają się za wyzwaniami w innej firmie. Drugi powód dotyczy efektywności — dzięki nowatorskiemu podejściu pracuje się mądrzej, zamiast dłużej i ciężej. Trzecie uzasadnienie to rozwój — organizacji, usług, produktów, ale też osób, którym pozwala się na spontaniczne działanie. Czwartą zachętą jest lepsza komunikacja — innowatorzy z definicji są otwarci, również na innych pracowników, klientów, partnerów biznesowych. Wreszcie piąta korzyść ma charakter wizerunkowy.

— Mało co tak wzmacnia reputację przedsiębiorstwa, jak innowacyjność. Wszyscy chcą robić interesy i kupować od firm nowoczesnych, zorientowanych na przyszłość — zapewnia Magdalena Owsiana.

25082f04-4285-11ea-b77f-2e728ce88125
Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

A jeżeli szefowie nie stają na wysokości zadania i przez swoje asekuranctwo narażają firmy na straty, a nawet bankructwo? Cytowany Nassim Taleb przypomina stosowaną w starożytnym Rzymie metodę odbierania żołnierzom motywacji do tchórzliwych zachowań. Chodzi o decymację. Gdy legion przegrał bitwę i zachodziło podejrzenie, że przyczyną był strach, losowo wybierano i skazywano na śmierć co dziesiątą osobę, nie wyłączając dowódców. Nie eliminowano ani więcej niż 10 proc. wojskowych, ani mniej. Wyższy odsetek zabitych oznaczałby osłabienie zdolności bojowej armii, niższy nie podniósłby morale żołnierzy. Decymację przeprowadzano jednak nader rzadko, co dowodzi, że mechanizm ten skutecznie zniechęcał zbrojnych do tchórzostwa i dezercji.

Trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek współczesne państwo sięgające na wojnie po ów sprawdzony rzymski patent. Po pierwsze jest niemoralny, po drugie już dawno zaniechano odpowiedzialności zbiorowej. Pewnie znalazłby się jednak jakiś humanitarny sposób dyscyplinowania menedżerów, którzy mogą wdrażać konieczne zmiany i usprawnienia, a tego nie robią. Jak wielkie pole otwiera się dla innowacji!

Zarządzanie po polsku

Redakcja „Pulsu Biznesu” po raz trzeci zmierzy się z tematem stylu zarządzania przedsiębiorstwem przez polskie menedżerki i menedżerów. Tegoroczna edycja będzie składała się z dwóch części: badania ankietowego wśród menedżmentu oraz rozwinięcia na łamach „PB” najważniejszych wyzwań stojących przed polskimi spółkami. Poza opisywaną dziś strategią pozyskiwania pracowników interesują nas m.in. zagadnienia:

— polityka różnorodności w przedsiębiorstwie

— skuteczna analityka danych oraz wdrożenie zmian wynikających z big data

— bezpieczeństwo cyfrowe.

Partnerem merytorycznym tegorocznej edycji „Zarządzania po polsku” jest EY, międzynarodowa firma świadcząca usługi doradcze i audytorskie. Zapraszamy do śledzenia projektu na łamach „Pulsu Biznesu” i na pb.pl/popolsku.

KOMENTARZ PARTNERA MERYTORYCZNEGO

Ciągłe doskonalenie czy przełomowe, lecz ryzykowne zmiany?

ZDR MARCIN WITKOWSKI, senior strategy consultant EY, ekspert w zakresie transformacji strategicznej, redefinicji modeli biznesowych i zarządzania zmianą

Czym dzisiaj są innowacje? Zagadnienie to dotyczy absolutnie wszystkich obszarów działalności przedsiębiorstw — w wymiarze strategicznym, operacyjnym i procesowym. Z perspektywy obecnych przeobrażeń gospodarki kluczowy wydaje się jednak obszar modelu biznesowego, tj. sposobu generowania i dostarczania wartości przez przedsiębiorstwa. Patrząc kilkanaście lat wstecz i analizując zmiany zachodzące w funkcjonowaniu rynków i technologii oraz potrzebach konsumentów, możemy być pewni jednego — uczestniczymy właśnie w rewolucji przemysłowej, która fundamentalnie zmieni sposób myślenia o rozwoju i zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Odnosząc się do historycznych fundamentów zarządzania strategicznego — mówiących, że odpowiedni proces planowania czy unikatowe zasoby są kluczowe dla zapewnienia długookresowych przewag konkurencyjnych — warto zadać sobie pytanie, które z tych koncepcji mają jeszcze zastosowanie. Może jednak w większym stopniu powinniśmy zwrócić uwagę na platformy i ekosystemy, budowanie sieci i aliansów lub wdrażanie najnowocześniejszych technologii, aby tu i teraz móc skutecznie konkurować? W ostatnich kilku latach pytania te zadają sobie zarządy największych przedsiębiorstw i uczestnicykonferencji naukowych najlepszych światowych szkół biznesu.

Szukając uniwersalnej dźwigni, warto zwrócić uwagę na rozróżnienie dążenia do ciągłego procesu innowacyjnego i innowacji typu „disruptive”. O ile pierwsze zjawisko jest pożądane prawdopodobnie przez 99 proc. menedżerów, o tyle drugie u większości budzi obawy. Wiąże się z ryzykiem wdrożeniowym, lecz jednocześnie jest źródłem sukcesu najdynamiczniej rosnących przedsiębiorstw w ostatnich latach.

Innowacje typu „disruptive” zmieniają sposób myślenia o przewagach konkurencyjnych dotychczasowych liderów rynkowych. Oferują nowe sposoby realizacji potrzeb klientów przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów dzięki wykorzystaniu technologii i skoncentrowaniu się na parametrach stanowiących największą wartość dla odbiorców. Dlaczego więc budzą obawy? Głównie dlatego, że stanowią ogromną zmianę w dotychczasowym porządku, obarczone są większym ryzykiem niepowodzenia i wymagają szeregu unikatowych kompetencji liderskich.

Wydaje się więc, że wyzwanie przed którym stoimy, dotyczy nie tylko kreowania i wdrażania innowacji w ramach ciągłego procesu. Ponadprzeciętną wartość będzie budowała również racjonalna odwaga zarządcza, umożliwiająca wdrażanie w modelu biznesowym przełomowych innowacji, które przyniosą szybki i rentowny wzrost. Organizacje, które będą w stanie podjąć ryzyko i odpowiednio nim zarządzić, zawalczą o nowe źródła przewag konkurencyjnych.

KOMENTARZ PARTNERA

Najwyższy stopień rozwoju przedsiębiorczości

ANDRZEJ J. KOZŁOWSKI, prezes Emitela

prognoz ekonomistów wynika, że rok 2020 — po dobrym 2019 — będzie czasem spowolnienia wzrostu gospodarczego, jednak dynamika PKB powinna utrzymać się na poziomie 3-3,7 proc. Myślę, że taka perspektywa w połączeniu z atutami polskiej gospodarki — coraz lepszą infrastrukturą, wysokimi kompetencjami pracowników oraz stabilnym systemem bankowym — przyczyni się do pozytywnego nastawienia inwestorów do Polski. To oznacza szansę na realizację innowacyjnych projektów.

Prawdziwym celem innowacji nie jest sam wynalazek czy usprawnienie, ale stworzenie największych możliwych korzyści dla przedsiębiorstwa, a w konsekwencji dla klientów. Innymi słowy, innowacyjność to najwyższy stopień rozwoju przedsiębiorczości. Dobrym przykładem jest rozwój kolejnych generacji telefonii komórkowej. Sieć 5G, która według prognoz ma zmienić oblicze światowej gospodarki, nie oznacza jeszcze przełomowej innowacji. Będą nią rozwiązania i usługi, które powstaną dzięki możliwościom, jakie stwarza sieć nowej generacji.

Emitel chce wykorzystać tę szansę. Już dzisiaj jesteśmy w gronie liderów w zakresie rozwoju rozwiązań dla inteligentnych miast. Jako jedni z pierwszych rozpoczęliśmy realizację nowatorskich projektów we współpracy z samorządami. Nasze innowacyjne rozwiązania sieciowe pozwalają samorządom wdrażać projekty, które poprawiają standard życia mieszkańców, pomagają w walce z problem zanieczyszczenia środowiska. Tworzymy cały ekosystem, łącząc rozwiązania i usługi innych firm, stwarzając możliwość szybszego rozwoju nowego segmentu biznesu, w ten sposób odpowiadając na szanse, jakie stwarza Gospodarka Innowacyjna 4.0.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu