W piątkowym „Dzienniku” Muzeum Powstania Warszawskiego zamieściło duże ogłoszenie rekrutacyjne. Kandydaci powinni mieć minimum podstawowe wykształcenie i doświadczenie zawodowe na podobnym stanowisku. Muszą być dokładni, rzetelni, lojalni i umieć pracować w zespole. Muzeum obiecuje udział w interesującym projekcie i dobre warunki pracy.
Cóż to za atrakcyjna posada? Dyrektor? Może pracownik odpowiedzialny za projektowanie nowych ekspozycji? Ekspert historyczny? Otóż nie — Muzeum w ten sposób szuka kandydatów na stanowisko sprzątaczek i sprzątaczy. Czeka na CV i listy motywacyjne przesyłane pocztą tradycyjną, e-mailem lub faksem.
Już widzę, jak listonosze uginają się, niosąc w torbach kilogramy listów od kandydatów z całego kraju, w których drobiazgowo wyłuszczają oni patriotyczne pobudki, jakie skłoniły ich do wycierania muzealnych podłóg i wymieniają doświadczenie zawodowe zdobyte podczas odkurzania, a może też przewietrzania innych państwowych instytucji. W muzeum blokuje się faks i skrzynka e-mailowa, broniąc się przed naporem podań od sprzątaczek z odległych zakątków kraju, a nawet z Dublina i Londynu.
Aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądało ogłoszenie muzeum, gdy zacznie szu- kać kierownika szatni. Czy wówczas wystarczą billboardy przy głównych arteriach?
Dorota Czerwińska