Wybory mogą mieć wiele wspólnego z reformami

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-09-06 00:00

MF z dumą ogłosiło zakończenie prac nad pierwszą częścią ustaw z pakietu antykryzysowego Grzegorza Kołodki. Ekonomiści ostrzegają jednak, że pośpiech jest złym doradcą i łatwo o niedoróbki.

Irena Ożóg, wiceminister finansów, poinformowała że prace nad ustawą abolicyjną rozpoczną się w Sejmie w przyszły piątek. To oznacza, że pierwsza część najpilniejszych ustaw pakietu antykryzysowego Grzegorza Kołodki zostanie wdrożona w życie od 1 stycznia 2003 r. Krzysztof Rybiński, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, uważa, że zadziwiająco szybkie tempo prac nad nowymi rozwiązaniami ma związek ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi.

Projekt ustawy abolicyjnej zakłada, że nieopodatkowane dotąd dochody, które zostaną ujawnione przez podatnika i nie pochodzą z działalności przestępczej, będą obłożone 7,5-proc. podatkiem. Projekt tej ustawy przewiduje również wprowadzenie obligatoryjnej deklaracji podatkowej dla osób posiadających majątek o znacznej wartości. Irena Ożóg domaga się jawności niektórych oświadczeń.

— Jestem zwolenniczką tego, by deklaracje majątkowe publikowali nie tylko parlamentarzyści, ale także osoby publiczne, np. takie jak ja. Nie jestem politykiem ani posłem, ale pełnię funkcję publiczną — mówi Irena Ożóg.

Specjaliści nie są zadowoleni szybkim tempem prac na ustawami antykryzysowymi. Obawiają się, że może to wpływać na poziom merytoryczny przedkładanych Sejmowi projektów i tworzyć furtki do obchodzenia przepisów.

— Pośpiech w uchwalaniu prawa nie sprzyja jakości. Jednak w tym wypadku jest to działanie wymuszone terminem wyborów samorządowych i chęcią zdobycia popularności — tłumaczy Krzysztof Rybiński.

Nieco odmienne zdanie ma Janusz Krzyżewski z Rady Polityki Pieniężnej, który uważa, że każdy materiał przygotowany przez fachowców z danego resortu jest lepszy niż ustawa poprawiana przez posłów. Szybki tryb przyjmowania ustaw uniemożliwia im negocjacje międzyklubowe i poprawianie projektów.

— Nie wiadomo, czy ustawy Grzegorza Kołodki były przygotowywane w ciągu kilku tygodni. Możliwe, że minister finansów pracował nad założeniami już wcześniej i obejmując stanowisko miał gotowe i przemyślane rozwiązania — uspokaja Janusz Krzyżewski.