Wybuchowy koktajl surowcowo-dolarowy się wyczerpuje

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-02-27 20:00

Dodatnia korelacja cen surowców i dolara stwarza wyjątkowe ryzyko dla takiej gospodarki jak Polska. Teraz ta korelacja zaczyna się zmniejszać.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W ostatnich kilkunastu miesiącach na rynkach finansowych występowało wyjątkowe zjawisko: równoległe umocnienie dolara i wzrost cen surowców. Ekonomiści Banku Rozliczeń Międzynarodowych twierdzą, że taka kombinacja jest bardzo niekorzystna dla rynków wschodzących (takich krajów jak Polska). I to może w pewnym sensie tłumaczyć potężne turbulencje na polskim rynku finansowym (akcyjnym, obligacyjnym), czyli znaczącą przecenę obligacji i akcji późnym latem 2022 roku. Plus jest taki, że obecnie widać pewne sygnały, że ta wyjątkowo nieprzyjemna kombinacja zaczyna się kruszyć.

Bank Rozliczeń Międzynarodowych (ang. BIS - think-tank banków centralnych) co kwartał publikuje biuletyn, w którym rzuca ciekawe analityczne światło na najważniejsze zjawiska finansowe na świecie. W ostatnim numerze ukazało się badanie pokazujące, jak wrażliwe są rynki wschodzące na zmiany kursu dolara i cen surowców. Ekonomiści BIS szacują, że wzrost kursu dolara oraz dynamiki cen surowców o jedno odchylenie standardowe obniża krytyczny poziom ryzyka dla wzrostu PKB rynków wschodzących o 1 pkt procentowy. Jednocześnie podnosi analogiczny krytyczny poziom inflacji.

Co to konkretnie oznacza? Najprościej mówiąc, wysoki wzrost cen surowców, podobnie jak kursu dolara, zwiększa niebezpieczeństwo, że gospodarka wschodząca wpadnie w głęboki dołek. A precyzyjnie - jeżeli dynamika cen surowców jest wyższa o 9,8 pkt proc., to poziom dynamiki PKB, poniżej którego gospodarka może spaść z 10-procentowym ryzykiem, obniża się o 1 pkt proc. Jest to dość skomplikowana miara zwana zagrożonym wzrostem (ang. Growth-at-Risk), która pozwala uchwycić zmiany rozkładu prawdopodobieństwa.

Kombinacja drogich surowców i drogiego dolara nieprzypadkowo przykuła uwagę ekonomistów BIS. W latach 2021-22 dolar i ceny surowców poruszały się równo w podobnym kierunku, co wcześniej rzadko się zdarzało. Zwykle drogi dolar wywołuje spadek cen surowców, ponieważ są one wyceniane w dolarach i wzrost ich ceny poprzez wzrost kursu powoduje spadek popytu na nie. Lata 2021-22 były jednak wyjątkowe, bo dolar i surowce drożały jednocześnie. Szczególnie dotyczy to surowców energetycznych. Ta anomalia jest oczywiście związana z wyjątkowymi wstrząsami pandemicznymi i wojennymi, które ograniczały podaż surowców i jednocześnie zwiększały popyt na nie.

Autorzy badania piszą tak: „Wykorzystując dane kwartalne z ostatnich 30 lat z 22 gospodarek będących importerami surowców, stwierdzamy, że wyższe ceny surowców i aprecjacja dolara zwiększają ryzyko słabego wzrostu PKB i wysokiej inflacji. Ryzyko stagflacji wzrasta bardziej, gdy te dwa czynniki występują jednocześnie. Tak było w ciągu ostatnich kilku lat, co stanowiło odejście od historycznego wzorca”.

Badanie BIS nie dotyczy konkretnie Polski, ale łatwo można je powiązać z wydarzeniami na polskim rynku finansowym. Polskie aktywa dostały w minionym roku wyjątkowe baty. Ceny akcji i obligacji znacząco spadły, w pewnym momencie, na przełomie września i października, można było nawet mówić o małej panice na polskim rynku, szczególnie obligacyjnym. Wystraszył się tego wtedy nawet rząd, który zaczął ogłaszać, że wprowadzi różne rozwiązania ograniczające deficyt finansów publicznych. Polska była wyjątkowo dotknięta uderzeniem surowcowo-dolarowym, bo ceny surowców importowanych przez Polskę rosły mocniej niż średnia światowa z powodu szybkiego zastępowania rosyjskich źródeł energii.

Jednak w ostatnich tygodniach czy nawet miesiącach wystąpiły dwa zjawiska, które mogą dać rynkom wschodzącym, w tym Polsce, trochę oddechu. Po pierwsze, surowce i dolar zaczęły tanieć. Po drugie, dodatnia korelacja surowców i dolara zaczęła się zmniejszać – drogi dolar znów prowadzi do przeceny surowców, co oznacza, że wzrost jednego ryzyka jest mitygowany przez spadek drugiego. Widać to było w lutym, kiedy dolar wrócił do lekkiego trendu aprecjacyjnego wobec euro, ale jednocześnie surowce taniały.

To nie znaczy, że na polski rynek wróci teraz optymizm pełną gębą. Ale rozjechanie się surowców i dolara można zapisać po stronie szans dla rynku.