Wycena PZU w przyszłości może spaść

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-04-04 00:00

Zdaniem Zygmunta Kostkiewicza, byłego prezesa PZU, zerwanie umowy z Eureko sprowadza na PZU ogromne ryzyko utraty rynku, a Polskę stawia w wyjątkowo niekorzystnym świetle na arenie międzynarodowej. Państwo nigdy nie było dobrym gospodarzem w firmie i nic nie wskazuje na to, by się to miało zmienić.

Wojciech Szeląg (Polsat): Rząd wycofał się z jednej z dwóch umów z Eureko na prywatyzację PZU. Czy ta decyzja jest dobra dla spółki?

Zygmunt Kostkiewicz (były prezes PZU): Trudno powiedzieć. Wszystko zależy od systemu wartości, którym się posługujemy. Z mojego punktu widzenia, decyzja rządu jest zła dla PZU, bowiem uniemożliwia ostateczne wyklarowanie się sytuacji właścicielskiej, która zredukowałaby w końcu coś, co tej firmie doskwierało przez ostatnie kilka lat — ogromne upolitycznienie.

A nie uważa Pan, że odwlekanie sprzedaży akcji PZU pozwoli na wynegocjowanie wyższej ceny?

Wydaje mi się, że cena wynegocjowana przez Aldonę Kamelę-Sowińską, byłą minister skarbu, jest ceną rozsądną. Jeżeli chodzi o wycenę akcji PZU w przyszłości, to jednym z poważniejszych czynników na nią wpływających będzie stan spółki. Dzisiaj jest znakomity. Jaki będzie za rok — trudno powiedzieć. Drugi parametr, to ogólny klimat inwestycyjny. Żadnego z tych czynników nie jesteśmy w stanie dziś przewidzieć.

Czy państwo polskie powinno zachować kontrolę nad PZU?

Powiem wprost — państwo było właścicielem PZU przez dziesięć lat gospodarki rynkowej i doprowadziło spółkę do takiego stanu, że żeby doprowadzić do sprzedania części PZU, musiano zasilić firmę kilkuset milionami złotych w postaci obligacji zamiennych Banku Handlowego. Inaczej spółka była niesprzedawalna. To był efekt pełnej kontroli państwa, czyli wpływu na personalia, kierunki inwestowania środków i wszystko inne. Zwracam uwagę, że wyniki ubiegłego roku były najlepsze w historii PZU. W dużej części to zasługa inwestorów. Znane mi plany inwestycyjne partnera strategicznego spółki z pewnością dałyby dalszy wzrost wartości i poprawę wyników firmy. Na dodatek kurczy się rynek, konkurencja jest coraz silniejsza. PZU naprawdę potrzebuje profesjonalnego wsparcia.

Eureko wytoczyło ciężką artylerię. Będzie szukać poparcia w UE. Czy to znaczy, że inwestorowi brak merytorycznych argumentów, że chwyta się dyplomacji?

Tak naprawdę umowa państwa z Eureko jest takim samym zobowiązaniem jak np. traktat europejski. Albo Polska będzie przestrzegać umów, albo nie i zdecyduje się na zaryzykowanie międzynarodowego skandalu. Trzeba pamiętać jednak, że to nie tylko ten rząd prowadzi z Eureko tę niezbyt czystą grę o PZU. Kontynuuje jedynie dzieło poprzedników.