Pół roku temu akcje banków były skrajnie
niedowartościowane. Teraz są już przewartościowane.
Taki obraz wyłania się po analizie wielu rekomendacji.
Od dołka z 17 lutego WIG-Banki urósł o 125 proc. i jest już bliski odrobienia strat poniesionych od upadku Lehman Brothers. Systematycznie w górę idą też prognozy i wyceny spółek z sektora, sporządzane przez analityków biur maklerskich. Często zmiany są diametralne: ceny docelowe rosną o kilkadziesiąt, a nawet ponad 100-200 proc.
Im rzadziej biuro aktualizuje wyceny i rekomendacje, tym zmiana wygląda na bardziej drastyczną. We wtorek analitycy RBS zweryfikowali ceny docelowe dla czterech polskich banków. Dziś, zdaniem Grzegorza Zawady, autora rekomendacji, akcje BRE Banku warte są 194 zł (130 proc. więcej niż według wyceny z końca marca), PKO BP 41 zł (poprzednia wycena to 21 zł), BZ WBK 143 zł (poprzednio 74 zł), a Pekao 148 zł (97 zł). RBS to nie wyjątek, bo dziś wszyscy branżowi analitycy wyceniają spółki z sektora dużo wyżej, niż jeszcze 4-6 miesięcy temu. Największa różnica dotyczy postrzegania Banku BPH. Obecnie średnia wycen sięga 58 zł. To 118 proc. więcej niż wynosiła średnia w połowie marca. Skokowo — o blisko 110 proc. — zmieniła się też wycena ING BSK (z 287 do przeciętnie 600 zł). O ponad 80 proc. wyższe niż w marcu-kwietniu są też ceny docelowe dla Millennium i Getinu, a o ponad 65 proc. — dla Kredyt Banku i BRE.
Zmiany to przede wszystkim konsekwencja podniesienia prognoz na ten rok i kolejne lata. Łączny zysk, jaki według specjalistów wypracuje 10 największych giełdowych banków w 2009 r., jest dziś o 26 proc. wyższy niż oczekiwano tego jeszcze dwa miesiące temu (wówczas konsensus prognoz zaliczał tegoroczne minimum). Przeciętnie o jedną czwartą w górę poszły też szacunki zysku na rok 2010. W największym stopniu dotyczyło to BRE Banku (średnia prognoz poszła w górę o 44 proc.) i ING BSK (+31proc.). Brunon Bartkiewicz, prezes tej ostatniej instytucji, powiedział kilka dni temu, że jego zdaniem przyszłoroczne zyski sektora mogą dorównać lub nawet przekroczyć te, które odnotowano w rekordowym 2008 r.
Ten optymizm udziela się inwestorom giełdowym. Kurs BRE Banku na GPW jest dziś aż o połowę wyższy niż średnia cena docelowa, obliczona na podstawie raportów biur maklerskich. Tylko w przypadku PKO BP, ING BSK i Handlowego cena rynkowa jest mniej więcej zbieżna z tą, jaką oszacowali specjaliści. Nic więc dziwnego, że sektor — przynajmniej z perspektywy analityków — jest przewartościowany, a w najnowszych rekomendacjach dominują zalecenia "sprzedaj". Przez ostatni miesiąc takie zalecenie zawierało aż 24 z 56 opublikowanych raportów (43 proc.). 23 rekomendacje (41 proc.) brzmiały "trzymaj", a zaledwie 9 (16 proc.) — "kupuj". "Trudno nie zauważyć, że wahadło rynkowe szybko przechyliło się z pozycji odpowiadającej okazjom cenowym do stanu, w którym wyceny są bardzo wysokie" — komentuje Michał Sobolewski, analityk Domu Maklerskiego IDM. Giełdowe banki są dziś notowane ze średnim wskaźnikiem cena do zysku na 2010 r. równym 18,5. Relatywnie "najtańsze" są akcje ING BSK i Handlowego (C/Z 15,4-15,6). Na drugim biegunie są natomiast BRE Bank i Kredyt Bank (22,7 i 25,6).