Wydawców wsparli eksperci

MZAT
opublikowano: 07-05-2014, 00:00

Eksperci WEI dołączają do chóru krytykującego rządową rewolucję podręcznikową. Gra toczy się o rynek wart 230 mln zł.

Sejmowe żarna już na całego mielą rządowe zmiany w ustawie o systemie oświaty, na mocy których we wrześniu 550 tys. pierwszoklasistów ma uczyć się z jednego, darmowego dla rodziców i przygotowanego przez państwo podręcznika, tymczasem w siłę rosną przeciwnicy edukacyjnej rewolucji. Wydawców podręczników, dla których rządowe zmiany oznaczają wyjęcie z rynku 70 mln zł w tym roku i nawet 230 mln zł za trzy lata (gdy darmowe mają być książki dla klas I-III), wspierają twórcy opublikowanego we wtorek, 6 maja, raportu „Rząd nacjonalizuje rynek podręczników”. Przygotował go Warsaw Enterprise Institute (WEI), think-tank powiązany ze Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców.

— Wydawcy mają w magazynach 300 tys. gotowych podręczników i są gotowi sprzedawać je w cenach oczekiwanych przez rząd, czyli ok. 125 zł za komplet. Rząd jednak z uporem godnym lepszej sprawy forsuje swoje rozwiązanie, uzasadniając to walką z patologiami rynku i wysokimi cenami.Tymczasem to patologie, za które sam odpowiada, m.in. często zmieniając podstawy programowe. Apelujemy do minister edukacji o zorganizowanie szczytu edukacyjnego z ekspertami, by nie dopuścić do wprowadzenia złych przepisów — mówi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Robert Gwiazdowski, szef WEI, przypomina, że w Unii Europejskiej jeden podręcznik mają tylko Grecy i Węgrzy.

— To projekt polityczny, robiony na chybcika, jak zmiany w ustawie hazardowej czy delegalizacja dopalaczy. Szacujemy, że w jego efekcie pracę może stracić kilka tysięcy osób — mówi Robert Gwiazdowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu