Wydawcy kontra wyszukiwarki

AGNIESZKA BESIEKIERSKA zespół prawa własności intelektualnej i nowych technologii w kancelarii CMS Cameron McKenna
opublikowano: 06-12-2012, 00:00

Komentarz prawnika

Od kilku tygodni najbardziej popularnym tematem wśród niemieckich internautów jest planowana regulacja prawa autorskiego, mająca chronić wydawców prasy przed wyszukiwarkami, w szczególności przed Google’em. Oferując usługę Google News, polegającą na zestawieniu aktualnych informacji, Google umieszcza bardzo krótkie fragmenty publikacji prasowych, odsyłające do pełnego tekstu artykułu dostępnego na stronie wydawcy.

Google zarzuca się, iż korzystając bezpłatnie z treści opracowanych przez wydawców, zarabia na reklamach, podczas gdy wydawcy ponoszą koszty związane z przygotowaniem i publikacją informacji. Powstały na tym tle spór budzi obecnie duże emocje, ponieważ w ostatnich tygodniach w Niemczech doszło do upadłości „Frankfurter Rundschau”, gazety publikowanej od lat, o — jak się wydawało — ugruntowanej pozycji na niemieckim rynku prasy.

Rozwiązaniem tej sytuacji miały być nowe przepisy prawa autorskiego, chroniące nakład pracy wydawców (tzw. Leistungsschutzrecht) przyznające im taką samą ochronę, jaką posiadają producenci utworów muzycznych, w przypadku nieuprawnionego umieszczenia piosenki w internecie. Zgodnie z projektem ustawy nowelizującej (projekt nr 17/11470 ) ochronie podlegałyby nie tylko jak do tej pory tekst i zdjęcia, ale materiał prasowy jako całość.

Ustawa miałaby dotyczyć jedynie przedsiębiorców oferujących usługi wyszukiwarki oraz przedsiębiorców, którzy oferują zbliżone usługi. Tym samym przedmiotem regulacji zostałyby objęte wszystkie wyszukiwarki (np. Google, Bing) oraz agregatorzy treści (np. popularny w Niemczech serwis Flipboard). Przedsiębiorcy ci mogliby korzystać z treści wydawców po nabyciu od nich licencji, przy czym ustawa nie przewiduje powierzenia sprzedaży licencji organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Oznacza to, że przedsiębiorca oferujący usługi objęte nową regulacją musiałby się zwracać z prośbą o licencję do każdego z wydawców z osobna. Nowe przepisy nie obejmowałyby korzystania z materiałów prasowych przez innych użytkowników internetu, w szczególności bloggerów.

Ponadto, zgodnie z uzasadnieniem do projektu, ustawa nie wprowadzałaby zmian w zakresie prawa do cytatu oraz prawa do wstawiania linków do cudzych utworów, które to prawo zostało potwierdzone w orzecznictwie niemieckiego Sądu Najwyższego (orzeczenie z 17.07.2003 w tzw. sprawie Paperboy). Ochrona wydawców byłaby ograniczona w czasie i sięgałaby roku od dnia publikacji materiału prasowego.

W odpowiedzi Google zarzucił nowej regulacji ograniczenie wolności internetu i zapowiedział, że nie będzie płacił wydawcom. Nie można wykluczyć, że wskutek wprowadzenia regulacji Google usunie niemieckich wydawców z wyników wyszukiwarki, tak jak się to stało w Belgii. Kształt planowanej regulacji jest nie tylko krytykowany przez Google’a, ale również przez ekspertów prawa autorskiego. Obecnie tekst planowanej noweli jest dopiero po pierwszym czytaniu w Bundestagu. Wydaje się jednak, że ustawa nie zostanie uchwalona w tym roku, o ile w ogóle dojdzie do jej uchwalenia — mając na uwadze kontrowersje, jakie wzbudza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AGNIESZKA BESIEKIERSKA zespół prawa własności intelektualnej i nowych technologii w kancelarii CMS Cameron McKenna

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu