WYDAWNICTWO POSZUKUJE INWESTORA STRATEGICZNEGO

Artur Sulejewski
03-04-2000, 00:00

WYDAWNICTWO POSZUKUJE INWESTORA STRATEGICZNEGO

Przejęcie PPWK ułatwia struktura akcjonariatu warszawskiej firmy, w której dominują inwestorzy finansowi

NIE W NASZYM INTERESIE: Spółka ma ofertę szerszą niż jakikolwiek inny polski wydawca. W związku z tym konsolidacja rynku nie jest dla nas racjonalną opcją — uważa Jacek Błaszczyński, prezes PPWK. fot. MP

Odchodzący prezes PPWK uważa, że w ciągu roku udało mu się wyprowadzić firmę z poważnych tarapatów. Teraz zarząd spółki kartograficznej będzie szukał dla niej partnera strategicznego.

O PPWK od wielu miesięcy właściwie nie słychać, tymczasem w firmie odbywa się głęboka rewolucja. Grupa akcjonariuszy (na czele z austriackim CA IB oraz warszawską firmą BTW Investment Services) uznała, że poprzednie władze tej spółki pracowniczej prowadziły ją na manowce biznesu.

— Kiedyś PPWK miało wygodną pozycję monopolisty. Potem otoczenie rynkowe uległo zmianie, ale w zarządzaniu firmą nie zaszły istotne zmiany — mówi Jacek Błaszczyński, prezes spółki.

Nieszczęsna WDA

Ostra kuracja, która zaczęła się we wrześniu 1999 roku, objęła wszystkie sfery. Na początek zmienione zostały relacje spółki z podmiotami, które z nią współpracują. PPWK zaczęło dobierać usługi drukarskie w drodze przetargów. Obecnie firma współpracuje z 4-5 drukarniami, a nie tylko z Warszawską Drukarnią Akcydensową.

— Zakup 40 proc. akcji oraz warunki współpracy z WDA poważnie obciążają konto poprzedniego zarządu. PPWK kupowało usługi tej drukarni znacznie powyżej cen rynkowych. Obecnie w grę wchodzą dwie opcje: albo przejmiemy całą drukarnię, albo sprzedamy jej akcje pozostałym akcjonariuszom. Rozmowy toczą się od sierpnia ubiegłego roku — mówi prezes.

Mapy do raportu

Podobne działania spółka podejmuje wybierając dostawców papieru, którego rocznie kupuje około 200 ton. Obecnie toczą się negocjacje i PPWK wybierze jednego lub kilku dostawców.

Kolejnym krokiem nowego zarządu był przegląd oferty wydawniczej.

— Wyeliminowaliśmy około 200 z 900 wydań znajdujących się w ofercie. Powód: niski obrót nie przekraczający kilku tysięcy złotych rocznie. Poza tym usunęliśmy kolejne ponad 100 wydań ze względu na niezadowalającą rentowność — wylicza prezes.

Pod nowymi rządami PPWK przeanalizowało każdy wydawany tytuł pod kątem pozycji na rynku, długoterminowych perspektyw rozwoju, rentowności. Działania te mają doprowadzić do spadku wolumenu sprzedaży o 5 proc., przy jednoczesnym wzroście rentowności sprzedaży.

Reorganizacja objęła także prace redakcyjne. Tytuły realizowane są w drodze wewnętrznych przetargów, w których uczestniczą kierownicy projektów, odpowiedzialni w przypadku wygrania przetargu za ich powstanie zgodnie z planowanym budżetem i harmonogramem. Wynagrodzenie redaktorów uzależnione jest od realizacji poszczególnych etapów prac nad danym tytułem.

— Cykle powstawania największych tytułów skróciły się do 6-8 miesięcy, podczas gdy wcześniej zajmowało to od roku do 6 lat. Koszty poszczególnych tytułów spadły o 20-30 proc., jednocześnie płace najlepszych redaktorów wzrosły nawet 8-krotnie — chwali się Jacek Błaszczyński.

Nie ma róży bez...

Taka, wręcz książkowa, reforma finansów firmy nie mogła odbyć się bez zgrzytów. Na koniec pierwszego półrocza 1999 firma utworzyła rezerwę na łączną kwotę 11,6 mln zł. W III kwartale ubiegłego roku spółka utworzyła, wysokości 1,56 mln zł, rezerwy na restrukturyzację oraz roszczenia byłych członków zarządu. Doprowadziło to do powstania straty netto wynoszącej 9,9 mln zł.

Ponadto restrukturyzacja pociągnęła za sobą zmniejszenie zatrudnienia w drodze zwolnień grupowych. Z 203 osób docelowo pozostanie 123 pracowników (obecnie w firmie zatrudnionych jest ponad 130 osób).

Informatyczne PPWK

Zarząd lansuje też nowe technologie w pracach kartograficznych.

— Wytwarzanie tytułów opierając się na metodach tradycyjnych stało się nieefektywne ekonomicznie. Są one droższe i nie dają produktu mającego wielorakie zastosowanie, a mianowicie baz danych, które można wykorzystać w rozwiązaniach informatycznych — mówi oględnie prezes.

W ubiegłym roku PPWK wydało ponad 1 mln zł na nowy sprzęt i oprogramowanie, podobną kwotę zainwestuje w tym roku.

— Obecnie pracujemy nad nową strategią i jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o szczegółach. Najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy przedstawiona zostanie nasza koncepcja — mówi Jacek Błaszczyński.

Nie chce ujawnić, w jakim zakresie PPWK stanie się usługodawcą dla sektora internetowego.

Bez konsolidacji

Na zachodnioeuropejskim rynku kartograficznym działa kilka dużych firm, które praktycznie nie wchodzą sobie w drogę. Ekspansja firm zagranicznych na rynku czeskim czy węgierskim była dotąd bardziej zaawansowana niż w Polsce. W krajach tych 3-4 firmy kartograficzne podzieliły rynki między siebie. Zdaniem prezesa, w przyszłości także w Polsce pozostanie 1-2 wydawców zagranicznych oraz 1-2 rodzimych, którzy będą w stanie przetrwać.

Mimo powstania prywatnej polskiej konkurencji i wejścia kilku zachodnich graczy (koncern Bertelsmanna poniósł tu porażkę i sprzedał wydawnictwo GeoCenter innej niemieckiej firmie Mairs Geographischer Verlag), PPWK ma nadal nie zagrożoną pozycję. W segmencie edukacyjnym spółka kontroluje 80-90 proc. rynku. Jeśli chodzi o turystykę, to udział PPWK utrzymuje się od kilku lat na stałym poziomie 30-40 proc.

— PPWK ma ofertę szerszą niż jakikolwiek inny polski wydawca. W związku z tym konsolidacja rynku nie jest dla nas racjonalną opcją — twierdzi prezes.

Może przyjść inwestor

Ze względu na duży udział w rynku samo PPWK może wkrótce stać się obiektem zainteresowania inwestora strategicznego. Ewentualne przejęcie warszawskiej spółki ułatwia struktura jej akcjonariatu, w której dominują inwestorzy finansowi.

— Spółka jest obecnie wyceniana na poziomie 16-18 zł za akcję. Zakładając, że duzi inwestorzy kupowali akcje po 5-10 zł, już osiągnęli bardzo atrakcyjną stopę zwrotu. Z drugiej strony, jeśli firma może jeszcze zwiększyć swoją wartość, to być może warto jeszcze poczekać ze sprzedażą akcji. W końcu spółka przeprowadziła na razie „prostą” restrukturyzację, a są pomysły wprowadzenia nowych technologii czy produktów — tłumaczy Jacek Błaszczyński.

Spółka nie prowadzi rozmów na temat związków operacyjnych z Muzą, o czym mówiło się jeszcze rok temu. Z tych czasów spółce kartograficznej zostało mniej niż 4 proc. akcji Muzy, które mają być sprzedane przy „sprzyjających warunkach rynkowych”.

Prezes z opcjami

Po wiosennym WZA Jacek Błaszczyński odejdzie ze spółki, przekazując władzę Wacławowi Slezakowi, dziś wiceprezesowi.

Na pocieszenie odchodzący prezes otrzymuje opcję na 180 tys. akcji PPWK. Ujawniona kilka tygodni temu umowa, opiewająca na akcje warte ponad 3 mln zł, wzbudziła już sporo kontrowersji wśród inwestorów giełdowych.

— W momencie kiedy obejmowałem stery firmy kurs giełdowy oscylował na poziomie 7,9-8 zł. Cena wykonania opcji na dzień 1 marca wynosiła 11,56 zł, tj. ponad 45 proc. powyżej tego kursu. Przychodząc do firmy zostałem postawiony przed koniecznością podjęcia działań o zawiązaniu rezerw na kwotę 11,5 mln zł. Decyzje te odbiły sie niekorzystnie na kursie giełdowym. Z tego powodu uważam, że akcjonariusze ustawili mi bardzo wysoko poprzeczkę. To, że dzisiaj opcje są warte zdecydowanie więcej, jest konsekwencją prac, które zostały w spółce przeprowadzone. Co zrobię z tymi akcjami? Na pewno nie sprzedam ich na giełdzie. Być może poczekam na decyzję w sprawie przyszłości pakietów należących do innych dużych akcjonariuszy — mówi tajemniczo prezes Błaszczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Sulejewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / WYDAWNICTWO POSZUKUJE INWESTORA STRATEGICZNEGO