Czytasz dzięki

Wydobyć z ludzi potencjał

Robert Rybarczyk
opublikowano: 27-02-2020, 22:00

Zofia Szawernowska, wielokrotna mistrzyni świata, Europy i Polski w brazylijskim jiu-jitsu, założyła Flow Academy, w której prowadzi warsztaty z psychologii sportu.

Trenujący brazylijskie jiu-jitsu (bjj) przyznają, że ta dyscyplina jest stylem życia. Każdy, kto jej spróbuje, łapie bakcyla.

Para w życiu i na macie. Zofa Szawernowska i jej partner Jakub Witkowski — utytułowani zawodnicy brazylijskiego ju-jitsu — nie dają sobie taryfy ulgowej nawet w domu. Często trenują chwyty w pokoju wyłożonym matami.
Zobacz więcej

Para w życiu i na macie. Zofa Szawernowska i jej partner Jakub Witkowski — utytułowani zawodnicy brazylijskiego ju-jitsu — nie dają sobie taryfy ulgowej nawet w domu. Często trenują chwyty w pokoju wyłożonym matami. Fot. Bartek Syta

— W tym niezwykłym sporcie przekracza się barierę intymności. Kiedy sparujemy, jesteśmy naprawdę blisko siebie. Może dzięki temu przyjaźnie zawiązane na macie są tak mocne. To wyjątkowe uczucie walczyć z kimś, kogo się uważa za dobrego kolegę czy wręcz przyjaciela i ma się do niego stuprocentowe zaufanie. Do uprawiania tej dyscypliny przyciągają przede wszystkim bezpieczne reguły rywalizacji i znajomości przypieczętowane wspólną pasją — uważa Zofia Szawernowska.

Szachy, taniec, pułapki

„Brazylijskie jiu-jitsu jest nazywane szachami na macie. Oprócz fizycznej siły, umiejętności odpowiedniego chwytu i ułożenia poszczególnych partii ciała niezwykle ważna jest w nim strategia. Przewidywanie kolejnego ruchu przeciwnika, szybkie reagowanie” — to cytat z artykułu na portalu Gazeta.pl o 19-letniej Sylwii Wierzbowskiej (dwa złote medale w bjj na mistrzostwach świata w Abu Dhabi w listopadzie 2019 r.).

Zawodnicy MMA i ich trenerzy twierdzą w wywiadach, że bjj jest podstawą mieszanych sportów walki. Opanowanie tej dyscypliny daje przewagę w oktagonie, ale z szachami MMA raczej się nie kojarzy.

— To techniczny sport, dlatego jest tak nazywany. Można się w nim rozwijać wielokierunkowo. Wszystko zależy od tego, ile pracy będziemy chcieli poświęcić na poznanie konkretnej techniki. Poza tym wymaga siły, wytrzymałości, gibkości i świadomości ciała, bez której łatwo o kontuzję. Trzeba wiedzieć, kiedy klepnąć, czyli się poddać. Można powiedzieć, że bjj to rodzaj tańca, w którym duże znaczenie ma to, jak przeciwnik zareaguje na nasze działanie. Często zakładamy pułapki. Wygląda to tak, że chcę, by przeciwnik myślał, że przejdę do jakiejś dźwigni, wtedy, broniąc się, wystawia rękę, którą od początku chciałam zaatakować — wyjaśnia Zofia Szawernowska.

Przez lata nie miała nic wspólnego ze sportem wyczynowym, choć jej ojciec trenował sporty walki. Zaczęła przygodę z bjj osiem lat temu. W trakcie studiów na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, by zaliczyć WF, zaczęła chodzić na bjj. Szybko stał się dla niej pasją i zrewolucjonizował życie. Zaczęła trenować wyczynowo, a kariera sportowa wpłynęła na wybór specjalizacji — jej głównym źródłem utrzymania jest psychologia sportu.

— Od początku trenowałam intensywnie sześć, siedem razy w tygodniu. Trafiłam pod opiekę świetnego trenera Radosława Turka. Wychował wielu utytułowanych zawodników, m.in. mojego życiowego partnera Jakuba Witkowskiego, który też jest medalistą mistrzostw świata i Europy. Czasami, kiedy Kuba mnie przytula, zastanawiam się, czy nie chce mi założyć jakiejś dźwigni. Zawsze zachowuję czujność — żartuje mistrzyni.

O tym, że nie odpuszcza nawet w domu, można się przekonać, przeglądając zdjęcia na portalu Thefirstnews.com — ona i jej partner, zamiast siedzieć przed telewizorem na kanapie, trenują chwyty w pokoju wyłożonym matami.

— Fantastycznie, że Sylwia Wierzbowska rozpoczęła karierę tak wcześnie, bo od najmłodszych lat zdobywała doświadczenie na macie. U mnie było inaczej, ale szybko poświęciłam się jiu-jitsu i dopasowałam do niego swoje życie. Niemal od razu zaczęłam startować w zawodach. W bjj jest podział na kategorie zaawansowania. Początkujący (białe pasy) startują w jednej kategorii, bardziej doświadczeni w wyższych (niebieskie pasy, purpury, brązy i czarne). W zawodach, które organizuje mój partner, startuje nawet 1,5 tys. osób — wyjaśnia Zofia Szawernowska.

W bjj ma brązowy pas. O tym, kiedy dostanie ostatni, czarny, zdecyduje trener. Mistrzyni tłumaczy, że w tej dyscyplinie nie ma drogi na skróty, trzeba spędzić lata na macie. Kolory pasów to stopnie uznaniowe. Jeśli ktoś jest przygotowywany na międzynarodowe zawody, na wyższy pas czeka dłużej niż ktoś, kto trenuje tylko rekreacyjnie. Kiedy pierwszy raz pojechała na mistrzostwa Europy do Sofii w 2014 r., zdobyła srebrny medal. Rok później miała już umiejętności, które wystarczyły na złoto. I chociaż zdobywa tytuły mistrzowskie, pierwsze wsparcie finansowe od państwa otrzymała dopiero na początku tego roku, gdy wywalczyła brązowy medal na mistrzostwach świata ju-jitsu ne-waza w Abu Dhabi. Nieduże stypendium sportowe pokrywa koszty związane z fizjoterapią. Teraz, gdy jest mistrzynią, suplementy dostaje w barterze za reklamę. Natomiast firma produkująca odzież do sportów walki wspiera ją finansowo podczas wyjazdów na zawody. Z dietetykiem też współpracuje na zasadzie barterowej.

— Sami pokrywamy koszty związane z treningami i wyjazdami. Start w Europie to wydatek kilku tysięcy złotych. Poza Europą, np. w Stanach Zjednoczonych, dwa, trzy razy więcej. Odnowę biologiczną, wysokiej jakości jedzenie, treningi personalne, obozy przygotowawcze większość zawodników pokrywa z własnej kieszeni — wylicza mistrzyni.

Startuje też jako zawodniczka kadry narodowej. A tę wspiera finansowo Ministerstwo Sportu. Dzięki temu była np. w Kazachstanie i Abu Dhabi. Wiele wysokiej rangi zawodów nie jest jednak objętych takim finansowaniem. W jiu-jitsu podobnie jak w boksie działa kilka federacji, jedne są uważane za bardziej, inne za mniej prestiżowe.

Dwanaście startów w roku

Zofia Szawernowska na swoim Facebooku krótko opisała rok 2019. Tym opisem mogłaby się podzielić z kilkoma osobami, tyle się w jej życiu działo: „Dwanaście startów w tym roku i wszystkie zakończone na podium. Wywalczyłam dziewięć złotych medali, w tym podwójne mistrzostwo świata, dwa złota na mistrzostwach Europy i trzy brązowe, w różnych federacjach, w kimonach i bez, ADCC, IBJJF GI i NO GI, Grappling [nazwy związków i federacji — red.]”. Do tego prowadzi warsztaty z psychologii sportu, konsultacje indywidualne, wystąpienia motywujące i treningi we Flow Academy (FA), którą założyła na początku zeszłego roku. Praktykę jako psycholog sportu zaczęła dwa lata wcześniej. Razem z Kubą wychowują dwuletnią córkę. Na pytanie jak to robi i skąd czerpie energię do codziennej walki, odpowiedziała, że nie osiągnęłaby nic bez wsparcia rodziny i partnera.

— Przede wszystkim liczy się dobra organizacja i pasja, bo uwielbiam to, co robię. Codziennie udzielam konsultacji psychologicznych, a dwa razy w tygodniu mam zajęcia bjj z dziećmi. Prowadzę też treningi personalne dla kilku podopiecznych. W tym miesiącu zaplanowałam pięć warsztatów z psychologii sportu dla dzieci, rodziców, trenerów i zawodników. Kiedyś trenowałam rano i wieczorem, ale od kiedy urodziłam, jestem na macie raz dziennie. Czasem zdarza mi się odpuścić trening z powodu warsztatów lub konsultacji, które prowadzę. W bezpośrednim okresie przedstartowym — tydzień, dwa przed zawodami — skupiam się jednak na treningach. Chciałabym też znaleźć więcej czasu na jogę, bo gdy od razu po treningu biegnę do domu bez rozciągania, następnego dnia czuję się jak po zderzeniu z ciężarówką — twierdzi Zofia Szawernowska.

Myśleć jak mistrz

Opracowała program treningu mentalnego pozwalający osiągnąć „mistrzowski” sposób myślenia. We Flow Academy pracuje z ludźmi, którzy muszą sobie radzić z presją, chcą polepszyć koncentrację czy poprawić motywację. Ważne jest też budowanie pewności siebie. Wydobywa z ludzi potencjał, odblokowuje. Pokazuje możliwości radzenia sobie ze stresem. Bywa i tak, że to podopieczni ją inspirują, a ona przekazuje ich pomysły dalej na warsztatach. Ponieważ sama jest utytułowaną zawodniczką, jest wiarygodna w tym, co przekazuje innym. Psychologowi trudno kogoś przekonać, by się nie stresował, jeśli sam tego stanu nie doświadczył. Tymczasem Zofia Szawernowska wie, jakie to uczucie, kiedy „się stoi przed wejściem na matę, a kiszki wywracają się na drugą stronę”. Zna i rozumie nie tylko procesy, które zachodzą w psychice sportowców, lecz także cały kontekst związany z rywalizacją, m.in. przygotowanie motoryczne, układanie planów treningowych, organizację zawodów i właściwe odżywianie.

— Chodzi o to, by dać ludziom narzędzia do radzenia sobie w różnych sytuacjach. Im więcej tych narzędzi, tym lepiej. Jeśli nie działa jedno, być może potrzebne jest inne. Te umiejętności przydają mi się nie tylko w sporcie, ale też w wielu innych stresujących sytuacjach, takich jak wystąpienia publiczne. Nienawidziłam ich w szkole i na studiach, a teraz to moje główne źródło utrzymania — przyznaje mistrzyni.

Zofia Szawernowska prowadzi warsztaty grupowe i indywidualne konsultacje ze sportowcami, trenerami i rodzicami, którzy chcą wspierać swoje pociechy w sporcie. Także zajęcia psychologiczne na zgrupowaniach sportowych, m.in. polskiej kadry jiu-jitsu. Psychologia sportu ma również zastosowanie w biznesie, rozwoju osobistym i coachingu. Narzędzia psychologiczne dotyczące motywacji, poprawy koncentracji, budowania relacji w grupie czy radzenia sobie ze stresem można wykorzystać w rozwiązywaniu problemów zawodowych i życiowych.

— Współpracuję z coraz większą liczbą osób i organizacji niezwiązanych ze sportem. Szybkie tempo życia, różnego rodzaju presje, jakim jesteśmy nieustannie poddawani, sprawiają, że szukamy rozwiązań, które mogą być pomocne w codziennych sytuacjach w szkole i pracy. Niedługo wystąpię podczas konferencji „Polki w medycynie” i będę mówiła o tym, jak sobie radzić z mobbingiem — zapowiada mistrzyni.

Pierwsze spotkanie z podopiecznym, konsultacja kosztuje we Flow Academy 170 zł za godzinę.

— To nie jest terapia, tylko współpraca. Nie klienci, tylko podopieczni. Bardzo zwracam na to uwagę. Ile kosztuje całość współpracy? Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo to zależy od konkretnego przypadku. Można pracować doraźnie przed dużymi imprezami, po przegranej walce, ale 90 proc. osób spotyka się ze mną

regularnie. Czerpią radość z odkrywania własnych mechanizmów psychologicznych i widzą rezultaty treningu mentalnego. Nie przekazuję wiedzy z podręcznika, tylko to, czego doświadczyłam na własnej skórze. Dzielę się dobrymi i złymi doświadczeniami. Osoby, którym zależy na własnym rozwoju, są ze sobą szczere i zmotywowane. Nieraz zaskakuje mnie, jak szybko ludzie odkrywają samoświadomość, wyciągają wnioski i realizują postanowienia. To jest bardzo inspirujące również dla mnie. Muszę powiedzieć, że kocham tę pracę — szczerze przyznaje mistrzyni. Ile spotkań potrzeba, by współpraca odniosła sukces?

— Zależy od stopnia zaawansowania. Jeżeli ktoś przechodził już kiedyś terapię i umie wykorzystywać narzędzia psychologiczne, może wystarczyć jedna wizyta. Często się jednak okazuje, że nie zostaliśmy wyposażeni w taką wiedzę i działamy intuicyjnie, czasami na własną niekorzyść. Dobrym przykładem jest roztrząsanie negatywnych stanów emocjonalnych albo zrzucanie z siebie odpowiedzialności za porażkę. Zbudowanie umiejętności psychologicznych wymaga czasu, treningu czy wsparcia nauką radzenia sobie ze stresem. Zawsze podkreślam, że zdrowy tryb życia również wpływa na aktywność mózgu i procesy poznawcze: uwagę, umiejętność koncentracji. Bardzo przydatne jest to, że mogę spojrzeć na pewne sprawy z wielu perspektyw: psychologa, zawodniczki, trenera, matki, córki. Z wieloma własnymi problemami sobie poradziłam, a dzięki swoim osiągnięciom w sporcie jestem wiarygodna. To ma duże znaczenie dla moich podopiecznych — twierdzi Zofia Szawernowska.

Dotychczas zainwestowała we Flow Academy kilkanaście tysięcy złotych. Na początku konsultacje prowadziła w domu, nie musiała płacić za lokum. Teraz wynajmuje biuro wraz salą konferencyjną. Niedawno do jej zespołu dołączyła koleżanka z maty Alicja Czechowska, która trenuje brazylijskie jiu-jitsu od siedmiu lat i również startuje w zawodach. Jest psychologiem specjalizującym się w integracji sensorycznej. To terapia dla najmłodszych podopiecznych Flow Academy. Odpowiednio dobrane ćwiczenia pomagają dzieciom w pokonywaniu trudności, wydobywaniu potencjału i rozwijaniu koncentracji, pamięci i wyobraźni. Zajęcia owocują lepszym przyswajaniem nauki i poprawą sprawności psychicznej i fizycznej dziecka. Obecnie Zofia Szawernowska przygotowuje kolejnego psychologa do prowadzenia współpracy z podopiecznymi FA. Wyszkolenie specjalisty w dziedzinie psychologii sportu kosztuje około 10 tys. zł — tyle płaci się za roczne studia podyplomowe, podczas których zdobywa się narzędzia niezbędne do pracy w tym charakterze.

— Ważne jest również doświadczenie w sporcie wyczynowym. Nie da się wycenić lat spędzonych na doskonaleniu się w swojej dyscyplinie. Praktyka ponad teorią, to podstawa filozofii mojej działalności — dodaje mistrzyni.

Zainteresowanie jej usługami jest tak duże, że nie musi inwestować w reklamę.

— Założenie jest takie, żeby we Flow Academy pracowało coraz więcej psychologów, którzy mieli do czynienia ze sportem na zaawansowanym poziomie. Chcę wykorzystać potencjał sportowców, ich doświadczenie, umiejętności, które zdobywają po latach spędzonych na macie i nie tylko, bo to nie będą wyłącznie zawodnicy uprawiający sporty walki. Za kilka lat, kiedy skończę karierę zawodniczą, będę mogła jeszcze bardziej poświęcić się pracy psychologa — zapowiada Zofia Szawernowska.

ROBERT RYBARCZYK

Dziennikarz od 1994 r., m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Życiu Warszawy”. W „Pulsie Biznesu Weekend” pisze m.in. o pasjach i inwestycjach ludzi biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Rybarczyk

Polecane