Wyjadacze z Allegro pojechali na swoje

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2016-08-11 22:00

Kilka mocnych nazwisk, z korzeniami u lidera e-commerce, skrzyknęło się w Motsy. Cel: wytyczyć nowy szlak w e-handlu i motoryzacji

3 mld EUR — nawet taka kwota wchodzi w grę za przejęcie przez nowego inwestora kontroli nad Allegro, i to jeszcze tego lata.

KOŁA W RUCH:
KOŁA W RUCH:
Łukasz Nowak (z lewej) i Grzegorz Dąbkowski przez lata pracowali ku chwale Allegro. Teraz, bogatsi o kilkanaście lat doświadczeń i kapitał, otwierają własny e-biznes.
Marek Wiśniewski

Lider e-commerce do transakcji szykuje się od kilku kwartałów, reorganizując się i przystrajając okna z myślą o jak najwyższej wycenie. Kto pamięta Allegro w czasach bardziej garażowych, sprzed kilkunastu lat? Na pewno ci, którzy znów zaczynają jako start-upowcy, a z Grupą Allegro kojarzeni są niemal od zawsze. Motsy to mocne nazwiska z liderem e-handlu w CV i inwestorzy hartowani w biznesowym ogniu. To również model działania, który... nie wypalił jeszcze nigdzie indziej na świecie, bo nigdzie indziej na tak szeroką skalę go nie wprowadzano.

Auto bez koca

— Uznałem, że w Allegro nie ma już dla mnie miejsca, co nie znaczy, że nie ma dla mnie miejsca w e-handlu — zaznacza Łukasz Nowak, wieloletni szef działu produktów w poznańskiej spółce, jeden z założycieli i szefów Motsy, tłumacząc, dlaczego porzucił korporację. Za partnerów w biznesie ma Artura Brzęczkowskiego, wieloletniego szefa marketingu w Grupie Allegro (a ostatnio menedżera w Wonga.com), oraz Grzegorza Dąbkowskiego, eksdyrektora OtoMoto.pl. Udziałowcem finansującym start Motsy jest m.in. Grzegorz Brochocki, jeden z założycieli i wieloletnich członków zarządu Allegro.

— Mamy mocną ekipę, kompetencje i obecnie nie szukamy inwestorów — mówi Łukasz Nowak.

Czego zatem szukają obrotni poznaniacy? Rozgłosu oraz wsparcia organizacyjnego ze strony rynku dealerów motoryzacyjnych. Motsy ma ambicję zamieszać na rynku sprzedaży samochodów online. Już teraz ze spółką współpracuje 200 salonów dealerskich z całej Polski, czyli około 15 proc. wszystkich tego typu punktów między Bugiem a Odrą. Idea działania w skrócie? Motsy to serwis, w którym użytkownicy (prywatne osoby i firmy) deklarują, jakiego samochodu (nowego lub używanego) szukają, wybierając konfiguracje. Ich zapytania trafiają do dealerów, a ci przygotowują konkurencyjne oferty. Żadnych komisów i aut po Niemcu spod koca.

— Już teraz Polacy na własną rękę obdzwaniają salony, szukając najlepszych ofert, a dealerzy nieraz mają samochody, które np. są skłonni sprzedać z minimalną marżą, żeby zrealizować kwartalne plany — podkreśla Łukasz Nowak.

Znaki zapytania

Dealerzy są zaskakująco przychylni, choć pamiętają, że kilka lat temu przerabiali m.in. pomysł na internetowe zakupy grupowe, promowane przez grupę menedżerów związanych niegdyś z Iberia Motors.

Po marce Grupowe Autozakupy pozostał jedynie archiwalny szum w odmętach internetu. Robert Pawlak z Pol-Caru (sprzedającego głównie marki z grupy Fiat Chrysler Automobiles) zaznacza, że każdy projekt przyciągający klienta do salonu jest wart przetestowania. Stąd udział Pol-Caru w projekcie menedżerów z Allegro.

— Traktujemy to jako dodatkowe źródło leadów, możliwość dotarcia bliżej do potencjalnego klienta. Zobaczymy, jak serwis będzie działać, rozwijać się, ile ofert przyciągnie — mówi Robert Pawlak.

— Nowe samochody są oglądane najpierw w internecie, a potem w salonie. Trzeba spróbować i dać szansę nowemu projektowi, zwłaszcza że przez kilka pierwszych miesięcy korzystanie z niego jest darmowe — zastrzega Paweł Grusz, dyrektor handlowy w Toyocie Ukleja.

Na starcie samochody przez Motsy sprzedawać będą też m.in. Bemo Motors (głównie Fordy) oraz Krotoski-Cichy (VW/ Audi). Chrzest bojowy serwis przejdzie późną jesienią. Wówczas okaże się, ilu dealerów jest skłonnych zapłacić za usługi Motsy i czy inwestorom opłaca się wciskać gaz do dechy. © Ⓟ