Wykorzenić? Nie, zaprzyjaźnić się

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 2004-05-31 00:00

Headlines i Wytwórnia PR łączą siły — na konto nadchodzącej dobrej koniunktury. To pierwszy przypadek fuzji polskich agencji. Jak twierdzą właściciele obu firm — nie ostatni.

Od 1 czerwca 2004 r. agencje public relations Headlines i Wytwórnia PR będą działać pod wspólnym szyldem (Headlines). Właścicielem połączonej firmy stanie się Joanna Pruszyńska-Witkowska, założycielka i właścicielka agencji Headlines. W nowej spółce zatrudnienie znajdą 24 osoby; szefowa liczy na 20-procentowy wzrost obrotów.

Headlines należy do czołówki polskiego PR, Wytwórnia PR jest zaś małą agencją, specjalizującą się w relacjach z mediami: zatrudnia 4 osoby, jej właścicielem jest Paweł Bernat, były dziennikarz, pracujący kiedyś w United Publishers, United Public Relations i Spin Communications. Po fuzji obejmie stanowisko dyrektora ds. strategii i rozwoju. Swoją firmę — know-how i klientów (w tym np. brand Knorr) — wnosi aportem do Headlines. Co zyskuje?

— Wytwórnia PR nie brała udziału w przetargach dla większych klientów. Nie pozwalała na to jej skala. Firma była nowa i mała. Na wypromowanie własnej marki trzeba mnóstwa cza- su i środków. A tego nigdy w nadmiarze — przekonuje Paweł Bernat.

Co zyskuje Headlines?

— Wytwórnia PR jest mało znana. Ale za to jej szef zyskał wielkie uznanie w środowisku. Był m.in. częstym gościem na organizowanych przez nas szkoleniach z zakresu komunikacji kryzysowej i relacji z mediami — chwali Joanna Pruszyńska-Witkowska, szefowa Headlines.

Spółki spotkały się w Unileverze — Wytwórnia PR obsługiwała markę Knorr, a Headlines — 7 innych brandów.

— To druga agencja, prócz nas, która w koncernie mocno się zakorzeniła. Podobnie jak nas — nie było sposobu jej stamtąd wykorzenić. No to postanowiliśmy się zaprzyjaźnić — tłumaczy szefowa Headlines.

W Unileverze chwalą Wytwórnię PR — za dobry, dziennikarski styl pisania o produkcie.

— Headlines chce tę stronę działalności usprawnić. Dzięki fuzji zyska taką szansę — spodzie- wa się Joanna Pruszyńska-Witkowska.

Według właścicielki, jej firma jest postrzegana na rynku jako agencja kreatywna, zajmująca się dużymi wydarzeniami. Nowy dyrektor wesprze pracę jej merytorycznej i komunikacyjnej części.

— To ma być nowa linia rozwoju. Chcemy być specjalistami od wszechstronnie pojętej komunikacji, a nie jedynie od public relations. To jedynie wycinek naszej działalności — twierdzi Katarzyna Wierzbowska, w Headlines dyrektor zarządzająca.

Dla klientów powstało internetowe biuro prasowe: dostarcza dziennikarzom informacji o produktach i wydarzeniach w firmach klientów agencji.

Sojusznicy oceniają, że połączenie sił to dobra dla rozwoju strategia. Ich zdaniem, polski rynek usług public relations doświadczy niebawem jeszcze niejednego podobnego połączenia.

— Mamy nadzieję, że wzrost gospodarczy się utrzyma — to przecież gwarancja popytu na nasze usługi. Połączenie sił wymusza rynek. A my chcemy być konkurencyjni — sumuje Joanna Pruszyńska-Witkowska.