W latach 2007-18 średnie wynagrodzenie w banku Goldman Sachs spadło aż o 61 proc., jeśli skorygować je o nominalną dynamikę płac w gospodarce — obliczył Bloomberg na postawie raportów spółki. To największy spadek wśród 12 wielkich amerykańskich i europejskich instytucji finansowych, którym przyjrzała się agencja. Przeciętnie w całej grupie relatywne wynagrodzenia skurczyły się w 11 lat o 14 proc., nawet mimo rekordowej obecnie rentowności największych banków w USA i wychodzeniu z kryzysu europejskich.
— W ostatniej dekadzie branża bardzo się zmieniła. Najbardziej ucierpieli traderzy, bo bardzo zmienił się trading. Teraz banki najwięcej zatrudniają specjalistów od technologii i sprzedaży detalicznej. Zatrudnienie rośnie, ale traderzy nie zarabiają tak dużo jak kiedyś — mówi Richard Lipstein, dyrektor zarządzający w agencji rekrutacyjnej Gilbert Tweed International.
Powrót dobrej koniunktury w finansach nie przekłada się na wzrost zarobków, bo największe banki coraz mniej polegały na tradingu, ewoluując w stronę bankowości konsumenckiej i zarządzania aktywami, gdzie wynagrodzenia są niższe (w przeciwną stronę działa automatyzacja, która zmniejsza zapotrzebowanie na niżej wynagradzanych pracowników).
Bazujący niegdyś na tradingu Goldman Sachs wszedł w segment usług konsumenckich, kart kredytowych i bankowości transakcyjnej. Credit Suisse, zajmujący drugie miejsce wśród banków o największym spadku średnich wynagrodzeń, skupił się na zarządzaniu aktywami, przenosząc działy backoffice do tańszych lokalizacji, by obniżyć koszty. Według Juliana Bella z firmy rekrutacyjnej Sheffield Haworth wynagrodzenia pracowników bankowych średniego szczebla spadły relatywnie o połowę, a płace bankowców inwestycyjnych i dyrektorów zarządzających o jedną trzecią. W porównaniu z czasami sprzed kryzysu mocno zmieniła się struktura wynagrodzeń — wzrosły płace podstawowe, a spadły dodatki motywacyjne. Obecnie i w USA, i w Europie bonusy przyznawane są w formie przekazywanych z odroczeniem akcji, co ma motywować pracowników do działania w zgodzie z długoterminowym interesem pracodawcy i zniechęcać do odchodzenia ze stanowiska.
— Często rozmawiam z menedżerami banków, którzy chcą zmienić pracę, ale nie chcą zrezygnować z akcji, na których przydzielenie czekają. Konkurencja chętnie by ich zatrudniła, ale niechętnie rekompensuje przywileje utracone u poprzedniego pracodawcy — przyznaje John Burr z agencji rekrutacyjnej Westcott Black Partners.
