Wynalazek to trudny biznes

Pomysłów ludziom nie brakuje, wynalazków na świecie jest wiele, ale sukces finansowy jest udziałem garstki. Jak Saule Technologies przekuje wynalazek w dobry biznes?

Na polskim poletku naukowo-biznesowym trudno o przykład spektakularnego sukcesu, łatwiej o przykłady straconych szans. Flagowym przykładem jest niebieski laser, który miał mieć zastosowanie praktycznie wszędzie. Na przełomie wieków naukowcy z Centrum Badań Wysokociśnieniowych Polskiej Akademii Nauk byli bliscy sukcesu, ale zagraniczna konkurencja okazała się szybsza, i to ona zgarnęła miliardy. Nie brak też przykładów z ostatnich miesięcy. To choćby spółka Ammono, która pracowała nad materiałem półprzewodnikowym z azotku galu, do wykorzystania m.in. w elektronice. Konflikt udziałowców doprowadził spółkę do upadłości. Nadzieje zawiódł też giełdowy Cormay, który pracuje nad nowoczesnym analizatorem krwi. Tu też wystąpił konflikt udziałowców, a do tego problemy z wdrożeniem wynalazku.

O zawiedzionych oczekiwaniach mogą też mówić ci, którzy wiązali nadzieje z grafenem, czyli ultracienką, ultrawytrzymałą i ultraprzezroczystą formą węgla, która ekscytuje naukowców i biznes już od 10 lat. Niestety, wciąż jest to materiał przyszłości, bo nigdzie na świecie nie znaleziono dla niego żadnego komercyjnego zastosowania. Wielu naukowców i biznesmenów otwarcie mówi już o rozczarowaniu. Nic dziwnego, że Olga Malinkiewicz, Piotr Krych i Artur Kupczunas, którzy założyli firmę Saule Technologies i chcą rozwijać technologię opartą na perowskitach,podeszli do sprawy analitycznie.

— Przeanalizowaliśmy biznesowe porażki rozmaitych wynalazców. Dało to jasny wniosek — naukowiec nie może zarządzać spółką — stwierdza Piotr Krych.

— Zgadzam się. Kluczem do naszego sukcesu będzie to, że tak szybko spotkałam na drodze obu chłopaków — dodaje Olga Malinkiewicz. Ta trójka postawiła na podział zadań: Olga zajmuje się wyłącznie naukową stroną przedsięwzięcia, a Piotr Krych i Artur Kupczunas odpowiadają za biznes. Biznes i nauka mają równowagę w strukturze własnościowej Saule: Olga ma 50 proc., a Piotr i Artur po 25 proc. udziałów. Poza tym Saule stawia na tempo badań i mądre wydawanie pieniędzy. Stąd nacisk na ścisłe kontakty z przemysłem. A także na upór i żyłkę biznesową twórców firmy. Nie wejdą drzwiami, to wejdą oknem.

— Poza tym badania nad perowskitami są technologicznie o wiele prostsze niż nad grafenem — uspokaja Olga Malinkiewicz.

Te argumenty nie przekonały najwyraźniej polskich gigantów przemysłowych, bo to Japończyk został inwestorem w Saule. Młodzi przedsiębiorcy nie ujawniają, z kim rozmawiali.

— Polski biznes mówił nam najczęściej: „Przyjdźcie z gotowym produktem”. Tyle że wtedy już nie będziemy przecież potrzebowali wsparcia. Chciano też robić półroczny due diligence firmy, której papiery mieszczą się w jednym segregatorze — śmieje się Piotr Krych.

— Wygląda na to, że w Polsce innowacja oznacza coś, co działa już gdzieś na świecie, ale nie ma tego jeszcze w Polsce. Mój wynalazek jest innowacją w skali świata, więc nie sposób znaleźć dla niego punktu odniesienia. Polski biznes nie chciał przyjąć takiego ryzyka — diagnozuje Olga Malinkiewicz. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane