Wynalazki bez ochrony za granicą

opublikowano: 03-06-2015, 00:00

Wynalazki wymagają szerokiej ochrony patentowej, ale twórcy innowacji znad Wisły zdają się tego nie dostrzegać. Słabo dbają o swoje prawa poza Polską

Chcesz, aby twoja innowacja podbiła rynek? Nie ograniczaj się do ochrony patentowej tylko między Odrą a Bugiem. Trzeba pamiętać o zabezpieczeniu praw własności intelektualnej także poza granicami. Zgłaszając patenty do Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO), można chronić wynalazek na terytorium prawie całego kontynentu (38 krajów). Jeszcze lepsze zabezpieczenie daje zgłoszenie w trybie PCT (Patent Cooperation Treaty), które umożliwia uzyskanie takiej ochrony w 148 krajach świata, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Japonią. Jednak — jak wynika z „Raportu o stanie patentowania w Polsce” przygotowanego przez firmę doradczą Crido Taxand — polscy wynalazcy nie dbają o te kwestie tak, jak ich koledzy z innych krajów. A szkoda, bo mogą na tym wiele stracić.

Chronione tylko u nas

Myśląc o ochronie wynalazku, wielu przedsiębiorców kieruje swoje kroki tylko do Urzędu Patentowego RP (UP RP). Jego decyzja o patencie owocuje przyznaniem krajowego monopolu. To jednak zbyt mało, gdy firma ma w planach rozwinięcie skrzydeł na obce rynki. W ubiegłym roku polscy przedsiębiorcy dokonali tylko 475 zgłoszeń do Europejskiego Urzędu Patentowego, co oznacza, że jedynie 12,5 proc. rodzimych wynalazków ubiega się o ochronę w tym trybie. Dla porównania — ten sam wskaźnik dla Niemiec oscyluje wokół 50 proc. Bardzo mały jest też udział naszego kraju we wszystkichzgłoszeniach do EPO. Wynosi on zaledwie 0,31 proc.

— Jeszcze gorzej jest ze zgłoszeniami do PCT. Tę drogę wybiera tylko 9 proc. naszych krajowych zgłoszeń. Mimo pozytywnych tendencji widać wyraźnie, że podmioty polskie rzadko decydują się na ochronę za granicą. Warto pamiętać, że dokonanie zgłoszenia patentowego wiąże się z koniecznością ujawnienia wynalazku, co w przypadku ubiegania się o ochronę patentową w jednym tylko kraju oznacza jednocześnie, że przedsiębiorcy w innych krajach nieobjętych ochroną będą mogli stosować wynalazek w swojej działalności bez uzyskiwania stosownych licencji — podkreśla Łukasz Czernicki, ekspert od tematyki patentów z Crido Taxand.

— Jest kilka przyczyn tego, że Polacy patentowali głównie w kraju. Po pierwsze: wielu korzysta głównie z polskiego rynku, to jest ich biznesowa przestrzeń i w związku z tym nie widzą potrzeby zastrzegania rozwiązań tam, gdzie nie działają. Druga kwestia: w poprzedniej perspektywie zgłoszenie patentowe było jednym ze wskaźników realizacji projektów. Wielu przedsiębiorców dokonywało zgłoszenia po to, aby spełnić ten warunek. Co oznacza, że w przypadku wielu zgłoszeń w mojej ocenie trudno mówić o wysokiej jakości. One dotyczyły stanu techniki, ale w żaden sposób nie zabezpieczały prawdziwej własności intelektualnej wynalazku — wyjaśnia Monika Lamparska-Przybysz, kierownik ds. pozyskiwania funduszy z Polpharmy.

Trzeba mieć na uwadze, że Polska jest jednym z największych krajów kontynentu, dlatego bardziej zasadnym i racjonalnym miernikiem, jeśli chodzi o porównanie zgłoszeń patentowych z poszczególnych krajów, będzie liczba tych zgłoszeń na milion mieszkańców. Pod tym względem jesteśmy w ogonieEuropy. Na milion osób przypada u nas zaledwie 12 zgłoszeń. Od najlepszych dzielą nas lata świetlne — wystarczy wspomnieć, że ten wskaźnik dla Holandii wynosi 407, a dla Niemiec — 317. Jednak z nimi porównywać się nie zamierzamy — to narody, które od dziesięcioleci mają wykształconą kulturę patentowania. Zobaczmy zatem, jak wyglądamy w gronie krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które podobnie jak my z powodu komunizmu startowały z innego pułapu. Wyniki? Bezkonkurencyjna jest Słowenia z 60 zgłoszeniami na milion mieszkańców. Kolejne miejsca zajmują od lat będące w czołówce Estonia i Czechy. Wśród najlepszych była też Łotwa, a po piętach deptały liderom Węgry. Polska plasowała się po wspomnianej dwójce — dopiero w ubiegłym roku udało nam się ją wyprzedzić.

Coraz mniej zgłoszeń

Wracając na krajowe podwórko — niepokój może budzić spadająca liczba zgłoszeń patentowych w samej Polsce. Jeszcze w 2012 r. do Urzędu Patentowego RP wpłynęło ich 4,6 tys., a w ubiegłym roku już tylko 3,9 tys.

— Nastąpił dość znaczny spadek liczby zgłaszanych patentów krajowych, który cofa nas do poziomu zgłoszeń sprzed 2011 r. Jeśli chodzi o mniejszą liczbę zgłoszeń zagranicznych — ta nie dziwi, bo w celu uzyskania patentów w Polsce przeważnie wybierana jest procedura europejska przed EPO — wyjaśnia Łukasz Czernicki. Na zakończenie ciekawostka: jak wspomniałem wyżej, polskie firmy w ubiegłym roku dokonały 475 patentowych zgłoszeń do EPO. Dla porównania — sama firma Samsung w tym samym czasie zgłosiła ich… 2833. To zestawienie dobrze pokazuje skalę patentowych dysproporcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy