Rok 2005 nie przyniesie przełomu w wynikach banków giełdowych. Marża odsetkowa będzie nadal maleć z powodu rosnącej konkurencji i niskich stóp procentowych. Przychody z prowizji są w polskich bankach już wysokie, a okres boomu funduszy inwestycyjnych, jednego z głównych źródeł opłat, mamy (chwilowo?) za sobą. W tej sytuacji, jeśli banki chcą poprawiać zyski, muszą nasilić akcję kredytową. W prognozach analityków widać optymizm. Ożywienie inwestycji pozwala liczyć na wzrost kredytów dla przedsiębiorstw, które zaczną gonić kredyty detaliczne. Skorzystają na tym te banki, które planują ekspansję, a jednocześnie potrafią kontrolować koszty.
Analitycy stawiają przede wszystkim na czołową dwójkę — PKO BP i Pekao SA, choć rozdźwięk w ich ocenach jest znaczny. Jednocześnie brak korelacji między oczekiwaną zmianą wyników w tym roku a rekomendacjami wystawianymi przez biura. Wszystko przez to, że polskie banki dzielą się obecnie na drogie i bardzo drogie. Średnia relacja ceny do wartości księgowej w giełdowej czołówce jest zbliżona do 2, przy rentowności (ROE) około 13 proc., czyli nieznacznie powyżej kosztu kapitału. Specjalistom trudno uzasadnić wysoką wycenę banków. Jednocześnie są oni świadomi coraz większego zainteresowania warszawskim parkietem ze strony zachodnich inwestorów finansowych i krajowych inwestorów indywidualnych (wspólnie doprowadzili m.in. do giełdowego sukcesu PKO BP). Stąd rozbieżności w rekomendacjach i wycenach. W grudniu bank CSFB przyznawał, że największy polski detalista notowany jest z 15-proc. premią wobec odpowiedników w Europie Środkowej, ale uznał to za normalne i wycenił jego akcje na 28 zł. W styczniu ING radził sprzedawać papiery z wyceną na poziomie 21,8 zł. Przyszłość pokaże, kto ma rację, ale pamiętajmy, że nikt z analityków nie oczekiwał 35-proc wzrostu indeksu WIG Banki w 2004 r.
Polskie banki są już po mocnym cięciu kosztów i trudno liczyć na oszczędności. Wyjątkiem jest PKO BP, ale to ciągle firma państwowa z wydatkami na system informatyczny, więc także w tym przypadku trudno o duże oszczędności. Na szczęście problemem nie powinny być rezerwy (tu PKO BP też może być wyjątkiem). Stopy procentowe nie powinny rosnąć, więc nie ma obawy o straty banków na portfelach obligacji. Dużo mocniej na wynikach netto kilku z nich może odbić się brak transakcji jednorazowych, upiększających wyniki w ostatnich latach. Dotyczy to zwłaszcza BZ WBK (wynik za 2004 r. zawyżyła sprzedaż Card Pointu), Banku BPH (Polcard i GBG) i Millennium (PZU i portfel PTF).