Wyniki i tak pójdą na przemiał

03-09-2015, 22:00

Referendum wskakuje na pudło w mało chlubnej konkurencji najgłupszych głosowań powszechnych w historii Polski.

Konstytucyjna instytucja referendum ogólnokrajowego, przeprowadzanego „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa”, ma pozycję znacznie słabszą, niż statystyczny wyborca sobie wyobraża. Co prawda, jeżeli głosuje więcej niż połowa uprawnionych, to „wynik referendum jest wiążący” — choć i tak musi zostać przełożony na ustawę. Politycy zostawili sobie duże pole do nadinterpretacji oraz manipulowania. Czyste są jedynie referenda z doprecyzowanymi pytaniami i wariantami TAK/NIE o jednoznacznych następstwach. Takie ważne głosowania powszechne dzieje III RP znają — w 1997 r. zatwierdzające Konstytucję RP (chociaż owo referendum skażone zostało wyjątkowym… brakiem warunku frekwencyjnego, a zagłosowało tylko 42,9 proc. uprawnionych) oraz w 2003 r. decydujące o akcesji Polski do Unii Europejskiej.

Referendum odbywające się w najbliższą niedzielę sytuuje się na drugim biegunie. Prezydent Bronisław Komorowski zdecydowanie nadużył społecznego zaufania, wymyślając w poklęskowym szoku nocą 10/11 maja zaskakujące referendum, którego wyłącznym celem było zdobycie przez autora dodatkowych głosów przed drugą turą wyborów 24 maja. Plan się nie udał, zatem głosowanie logicznie nie powinno zostać zarządzone — niestety, 6 września idziemy do urn. Tzn. idą jedynie niektórzy uprawnieni, frekwencja okaże się znacznie poniżej 50 proc., zatem wyniki i tak pójdą na przemiał. Merytoryczne analizowanie trzech pytań nie ma sensu, ale dla celów dokumentacyjnych je przypominam: Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej? Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa? Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Referendum wskakuje na pudło w mało chlubnej konkurencji najgłupszych głosowań powszechnych w historii Polski. Osobiście za złotego medalistę uważam referendum ze schyłku PRL, które odbyło się 29 listopada 1987 r. Czująca się już niepewnie władza postawiła wtedy dwa niezrozumiałe, napisane propagandową nowomową pytania. To dotyczące gospodarki (drugie podobnie napisane było polityczne) przypominam na końcu. Głosowanie miało jednak niespodziewaną dla inicjatorów wartość dodaną — to od niego realnie zaczął się upadek ustroju. Władcy PRL proceduralnie strzelili sobie wtedy samobója, albowiem triumfalne TAK uzależnili nie od liczby głosów ważnych, lecz od… liczby wszystkich uprawnionych! W urnach pożądane odpowiedzi przeważały, w obu pytaniach było to odpowiednio 66 i 69 proc., ale po odniesieniu liczb do całego elektoratu wyszło zaledwie 44 i 46 proc., co załamało rządząca PZPR. W 1988 r. wyleciał rząd Zbigniewa Messnera, nowym premierem został Mieczysław Rakowski, ale PRL już pływała rozpaczliwcem i długo nie pociągnęła. Czy jesteś za pełną realizacją przedstawionego Sejmowi programu radykalnego uzdrowienia gospodarki, zmierzającego do wyraźnego poprawienia warunków życia, wiedząc, że wymaga to przejścia przez trudny dwu-trzyletni okres szybkich zmian?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wyniki i tak pójdą na przemiał