Wyniki poprawiły postrzeganie Torpolu

opublikowano: 15-05-2018, 22:00

Kurs akcji firmy budującej tory runął. Opublikowane w trakcie sesji wstępne wyniki radykalnie zmieniły sytuację.

Kilkanaście procent traciły we wtorek 15 maja akcje Torpolu, który 23 maja ma przedstawić raport za pierwszy kwartał 2018 r. Sytuacja zaczynała przypominać to, co kilka dni temu działo się z papierami konkurencyjnej Trakcji PRKiI, której kurs zanurkował kilka dni przed publikacją niekorzystnych, wstępnych wyników. Tydzień przed pełnym raportem, Torpol też nieoczekiwanie opublikował wstępne wyniki. Efekt był jednak zgoła odmienny — kilkunastoprocentowy spadek kursu stał się wspomnieniem. Część transakcji realizowano nawet powyżej kursu z poniedziałkowego zamknięcia.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

— Widocznie rynek spodziewał się dużo słabszych wyników, widząc kilka dni wcześniej wstępne wyniki Trakcji. Strata Torpolu okazała się tylko nieznacznie wyższa od konsensu — komentuje Piotr Zybała, analityk mBanku.

Przy 212,2 mln zł skonsolidowanych przychodów, spółka odnotowała 3,7 mln zł stratyoperacyjnej i 4 mln zł straty netto. Na poziomie jednostkowym była jednak na plusie. Spółka tłumaczy to opóźnieniami w ogłaszaniu przetargów na rynku norweskim, który miał osłabić uzależnienie Torpolu od polskich kontraktów.

— Rynek norweski ma dobre perspektywy. Natomiast obecny brak zleceń nie pozwala na pokrycie kosztów stałych — przyznaje Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu.

Nie obawia się przy tym negatywnego wpływu na przyszłe wyniki rozliczeń kontraktów sprzed kilku lat. Tym między innymi tłumaczyła swoją słabość Trakcja.

— Najstarszy z naszych kontraktów pochodzi z 2016 r. i powinien zostać zakończony na przełomie 2018 i 2019 r. Reszta to kontrakty z 2017 r., głównie z drugiego półrocza. Są wśród nich umowy podpisane z piątą czy trzecią ceną, jak i z ceną najniższą. Oczekiwane marże nie są może porażające na tle innych branż, ale w branży budowlanej całkiem niezłe — zapewnia Grzegorz Grabowski.

Na koniec 2017 r. spółka miała portfel zamówień do 2020 r. o wartości 3,06 mld zł, co w latach 2018-19 miało jej przysparzać 1,2-1,5 mld zł przychodów.

— Nie podajemy prognoz wyników, ale przy tym poziomie przychodów marża będzie na pewno kilkuprocentowa. Natomiast przychody będą zbliżone do uzyskanych w 2015 r. — mówi Grzegorz Grabowski.

Menedżer nie obawia się przy tym wzrostu cen materiałów, na który wskazywała Trakcja.

— Dzięki wprowadzeniu systemu zaliczek od zamawiającego, co było możliwe do zabezpieczenia cenowego w zakresie zakupu materiałów podstawowych, zostało to zabezpieczone. Takie materiały, jak podkłady, rozjazdy, szyny, duża część tłucznia i elementów sieci trakcyjnej np. drut jezdny, lina czy słupy, zostały przez nas kupione lub zamówione. Do kupienia w trakcie realizacji projektów zostało tylko około 20 proc. materiałów — zapewnia Grzegorz Grabowski.

Prezes Torpolu dodaje, że zarząd podjął też działania zmierzające do zniwelowania wpływu presji płacowej, na którą skarżyła się Trakcja. Wprowadził m.in. premię motywacyjną uzależniającą zarobki od efektów prac na poszczególnych kontraktach, która ograniczy wpływ wzrostu płac na rentowność kontraktów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki poprawiły postrzeganie Torpolu