Na dzisiejszym walnym zgromadzeniu akcjonariusze TVN uchwalą skup akcji własnych. Początek buy backu planowany jest na 13 czerwca, ale cała operacja już zdążyła wywołać zamieszanie na rynku. Nieprecyzyjny komunikat spółki sugerował, że na ten cel przeznaczy ona 225 mln zł. Tymczasem to łączna kwota kapitału rezerwowego, który sfinansuje wykup w najbliższych latach. Na ten rok przeznaczono — zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami — 120 mln zł. Przy obecnym kursie to 4,1 proc. wartości spółki.
Buy back to najlepszy sposób na dzielenie się gotówką z inwestorami w TVN. Gdyby zdecydowano się na dywidendę, nie mogłaby ona przekroczyć 60 mln zł (ograniczenia z emisji obligacji TVN w 2003 r.). Mniejszościowi akcjonariusze dostaną gotówkę. Ich udział w kapitale TVN — zgodnie z deklaracjami ITI — nie zmieni się. Telewizja rozliczy się ze swoim właścicielem poprzez umorzenie zobowiązań ITI Media wobec TVN. Wartość obligacji ITI Media (nie przynoszą telewizji gotówki, a jedynie księgowe przychody) w bilansie spółki skurczy się o 15 mln EUR do około 139 mln EUR w połowie roku. Negatywnym efektem operacji będzie narażenie TVN na większe ryzyko walutowe (wzrostu ceny euro do złotego).
Akceptacja buy backu przez WZA jest formalnością, bo ITI i jej właściciele kontrolują ponad 58 proc. kapitału spółki. Dla jej notowań ważniejsze będą cena wykupu, a zwłaszcza wyniki za I kwartał, które poznamy w piątek. Ożywienie na rynku reklamowym jest widoczne, ale pod względem oglądalności słabsze od początku roku są tylko miesiące letnie. Raport tym razem pokaże lepszy obraz kondycji TVN, bo nie ubarwią go już zyski z wyceny opcji i wzmocnienia złotego (kurs obligacji TVN Finance i euro nie zmienił się). W 2004 r. te pozycje poprawiły wynik brutto telewizji o odpowiednio 34 i 75 mln zł.